Uno // kawa / śniadania / jeżyce
“Uno. Nie ma szyldów z neonem. Nie grają tu głośno. Ulica cicha, jakby schowana od reszty miasta. Mała kawiarnia. Cegła, drewno, światło. Stoliki. Wchodzisz. Pachnie kawą. Dobrą kawą. Taką, która stawia człowieka na nogi, ale nie robi hałasu w głowie. Menu śniadaniowe — konkret. Bez ściemy. Jajka są jajkami. Chleb jest chlebem. Smaki grają ze sobą. Nic nie jest udawane. A jeśli jeździsz na motocyklu — zaparkujesz przy samym stoliku. Siadasz. Kładziesz kluczyki. Patrzysz na maszynę, pijesz kawę. Jest cisza. Jest spokój. To miejsce nie krzyczy. Ale zostaje w pamięci. Wracasz tam, gdzie kawa jest prawdziwa. Gdzie nie trzeba niczego udowadniać. To Uno. I to wystarczy.”