Ormiańska Petarda
“Dziwny zakład. Czasem otwiera się później niż podaje w szpiglu na Google Maps, w środku jeden człowiek, który wnet znika na zapleczu. Wnętrze duże, z ogródkiem. Na potrawę trzeba czekać pół godziny, bo mięso się grilluje, ale potem… na niezbyt wyględnym talerzu wjeżdża mięso tak szlachetne, aromatyczne, mięciutkie, energetyczne, pozbawione ozdobników. Ormianie cieszyli się, że smakowało. Ja też - zjadłem keto-strawę, lekką, a zarazem konkretną. Teraz był kurczak, następnym razem karczek!”