Paweł Karawajczyk Gabinet Psychoterapii
“Mam mieszane uczucia. Z jednej strony p. Paweł jest bardzo inteligentną osobą z drugiej strony, gdy pojawiłem się po pomoc u p. Pawła przy ul. Inowrocławskiej, dostałem nietypową ofertę: 1. albo spotkania trwają i są nagrywane do jakichś celów 2. albo nie mam możliwości uzyskania pomocy lub mam prawo skorzystania z odpłatnych wizyt u p. Pawła w innej placówce. Terapia zakończyła się tego samego dnia, nie wyraziłem zgody na przymusowe nagrywanie przy ul. Inowrocławskiej. Teraz gdy współpracuję z terapeutą klinicznym z 30 letnim stażem opisuję mu moja historię z terapeutami. Jedna z historii jest właśnie ta. Dotychczas nie dzieliłem się z nikim tymi doświadczeniami jednak poznając bliżej zagadnienie kodeksu uznałem, że powinienem się podzielić z otoczeniem tym doświadczeniem. P. Paweł może być super terapeutą, jednak to doświadczenie z przeszłości, taki jakby przymus nagrywania, przed jakim zostałem postawiony jako pacjent, spowodowało, że terapia szybko się zakończyła pozostawiając jakiś ukryty niesmak, który trzymałem przez lata. 02 sierpnia 2024r. P. Pawle, znieniam p. ocenę z 3 na 5, dla poczucia tego, że wiadomość ta nie jest formą robienia komukolwiek krzywdy a jedynie formą uwrażliwienia. Muszą mieć Państwo świadomość, że pacjent który udaje się na terapię może być przerażony informacją, że jego sesja bedzie nagrywana do jakichś celów. W moim wypadku, ten przymus skutkował natychmiastowym zerwaniem spotkań. Zostałem na lodzie i dużym poczuciem rozczarowania i w zasadzie nie chciałem już korzystać z żadnej pomocy terapeutycznej. Rozumiem, że w Pana wypadku jest to dbałość o najwyższą formę świadczonych usług (sprawia Pan też takie wrażenie osoby poważnej). Obecnie korzystam już z usług bardzo dobrego terapeuty klinicznego i nie chciałbym rozpoczynać dwóch terapii na raz, czułbym się też mało komfortowo. Jedyne, co mogę zasugerować na podstawie mojego doświadczenia aby zastanowić się co dzieje się z pacjentkami którzy nie wyrażają zgody na nagrywanie i być może była to ich pierwsza i ostatnia wizyta u terapeuty. Być może są jakieś mniej odstraszające formy dokumentowania spotkań, tak aby ostatecznie pacjent nie wyszedł z gabinetu z poczuciem rozgoryczenia.”