Przegląd katalogu
- 2,055 Łączna liczba firm
- 4.4 Średnia ocena
- 91% Z opiniami
- 60% Ze zdjęciami
- 521 Wysoko oceniane
- 1,160 Otwarte w weekend
Znaleziono 2055 wyników
Przeglądaj atrakcje turystyczne w województwie Pomorskim. Skorzystaj z tego katalogu, aby porównać oceny, opinie, zdjęcia, godziny otwarcia, adresy i dane kontaktowe. 2,055 wyników w województwie Pomorskim. Średnia ocena 4.4/5 na podstawie 1,105,396 opinii i ocen. Poniższa lista zawiera atrakcje turystyczne z miast takich jak Gdańsk, Sopot, Gdynia, Wejherowo, Władysławowo i innych.
Ile firm mieści się w każdym przedziale ocen (tylko oceniane).
“Dobra droga rowerowa na odcinku Łeba Lębork. Szlak ma odpowiednie podjazdy i zjazdy, dlatego wymaga doświadczenia. Ciekawe widoki i panorama na Lębork.”
“Cisza, spokój, cudne miejsce do odpoczynku, relaksu, uwielbiam to ! Polecam!”
“Chatka, którą można obejrzeć tylko z zewnątrz”
“Nie ma zbyt wielu eksponatów ale można sobie wyobrazić, że tak to kiedyś wyglądało. Bardzo ciekawy pomysł wystawienia makiet zwierząt w miejscach gdzie były chowane.”
“Dworek pokazujący dawne życie na wsi dach ze strzechy.”
“Byłem pod tą basztą przypadkiem. Nocą jest ładnie oświetlona.”
“Była sobie kiedyś wieś. Nie taka z pocztówki, choć i gołębie tam gruchały, i kury gdakały jak należy. Nie taka też całkiem ze snu, chociaż kto raz tam trafił, budził się potem kilka dni z zapachem kopru w nosie i niepokojącym przeczuciem, że jego prababcia mogła być czarownicą. W tej wsi stał dom, którego nikt nie pamiętał, a wszyscy znali. Dom z dachem krzywym jak plecy babki od ziół i z oknami, które o zmierzchu mrugały do siebie porozumiewawczo. Mówiono, że dom ma duszę. Ale nie taką miłą, co robi kakao i głaszcze po głowie. Duszę miał raczej starą, złośliwą, i bardzo dobrze poinformowaną. W domu tym mieszkała dziewczynka, co urodziła się ze wzrokiem podejrzliwym. Gdy inne dzieci bawiły się w berka, ona chodziła po podwórzu i liczyła kury. Wiedziała, że raz w tygodniu jedna znika. I że nie zawsze zjada ją lis. Dziewczynka miała siostrę – starszą, ale niezbyt mądrą. Ta starsza siostra wierzyła w miłość, w kucyki, i że jak się mocno zamknie oczy, to się zniknie. Niestety, nie znikała. Zamiast tego musiała pomagać przy żniwach, a potem wyszła za chłopa, który znał tylko jedno słowo: „gnój”. I nie chodziło mu o literaturę. Najmłodsza z sióstr, nieco niespokojna i z wiecznie rozwianym koczkiem, zaczęła pewnego dnia otwierać drzwi, których nikt nie otwierał. Najpierw stodołę, potem spiżarnię, aż w końcu te na strych. A na strychu nie było duchów, jak sądzili. Było coś gorszego — pamiętniki prababki, która pisała o zakopanych jajkach, świętej pokrzywie i o tym, że „każda kobieta powinna mieć swoje kury i swoją tajemnicę”. Pewnego dnia wszystkie trzy siostry spotkały się przy stole. Było lato, wazon z różami pachniał podejrzanie jak na róże, a z zewnątrz dobiegały odgłosy koguta, który od miesiąca był już rosołem. Dziewczynka z podejrzliwym wzrokiem piła z żółtego kubka. Wiedziała, że coś się zmienia. Siostra z rozwianym koczkiem patrzyła w okno i udawała, że wszystko jest jak dawniej. A ta najstarsza mówiła coś o „gnieździe bocianów na kominie”, ale nikt jej nie słuchał. Tego wieczoru dom zaczął mówić. Nie słowami, ale skrzypieniem, pukaniem, więdnięciem róży i nagłym chłodem w kuchni. Dziewczynki zrozumiały, że dom coś pamięta. I że przyszedł czas, by też coś sobie przypomniały. Rano, zamiast śniadania, znalazły pod drzwiami kapcie — każda inne. Starsza włożyła oba lewe, środkowa tylko jeden, najmłodsza — żadne. Wyszły na podwórze i ruszyły przez wieś, gdzie wszyscy ludzie wyglądali znajomo, ale nikt się nie odzywał. Tylko kury gdakały złowieszczo. A może ostrzegawczo? Nie wiadomo dokładnie, gdzie poszły. Niektórzy mówią, że wyszły z kadru. Inni — że weszły głębiej w mural. Że kto spojrzy dobrze, ten zobaczy: w ich oczach nadal widać pytanie, którego nigdy nie zadały. A dom? Czeka. Z oknem, które zawsze jest zielone, choć raz do roku robi się czerwone. Z kubkiem, który nigdy nie wysycha. I z różami, które nie więdną — ale i nie pachną już tak samo. Mural w Bolesławicach to ilustracja tej opowieści — piękna, lecz niepokojąca; czuła, ale i przewrotna. Nie mówi wprost, ale przypomina: życie na wsi to nie tylko słońce, siano i rumiane jabłka. To także pamięć, która nie daje spokoju, oraz domy, które widziały więcej, niż mówią”
“Ten mural, „A reflexion about conscient memories” autorstwa Francisco Camilo, to nie tyle malowidło, co międzygalaktyczny atak nostalgii na bezbronną ścianę kamienicy przy Frąckowskiego 7. Jakby sam Michał Anioł po trzech espresso, trzech trudnych związkach i trzech odcinkach „Black Mirror” postanowił rzucić pędzle i złapać puszkę sprayu. Tu nie ma przypadków. Widzimy psa wyjącego do mlecznej drogi, parę kochanków dryfujących w czasoprzestrzeni niczym Titanic przez emocjonalny wszechświat i kubek kawy unoszący się jak kielich ostatecznego ratunku. Co to znaczy? Nie wiadomo. Ale wygląda, jakby znaczyło wszystko. Sztuka ta nie pyta, czy pamiętasz dzieciństwo — ona delikatnie, acz stanowczo szepcze „PRZYPOMNIJ SOBIE WSZYSTKO!” wprost do twojej podświadomości. Zaiste, tu wspomnienia mają kształt kapsułek czasu z plastiku, romantyzmu i lekko przeterminowanego idealizmu. Graffiti? Nie. To psychodeliczny fresk epoki mleka w proszku i wspomnień z VHS-ów. Gdyby Salvador Dalí miał kuzyna ze Słupska, i ten kuzyn przypadkiem dorwałby się do farb w czasach młodzieńczej weny — stworzyłby właśnie coś takiego. To jednocześnie hymn ku chwale pamięci i barwny bunt przeciwko szarej codzienności. Podsumowując: arcydzieło. Szkoda tylko, że Michał Anioł nie żył wystarczająco długo, by zobaczyć to cudo. Kto wie — może porzuciłby Kaplicę Sykstyńską i pomalowałby blokowisko.”
“Bardzo ciekawy. Przeddtawia głowę artysty oraz poniżej postać przy fortepianie. Namalowany na ścianie bloku przy Bibliotece Miejskiej”
“Zielony Punkt Kontrolny jest koncepcją udostępniania lasu z wykorzystaniem elementów orientacji sportowej. W celu uatrakcyjnienia Twojego wypoczynku, umieściliśmy w lesie 38 punktów kontrolnych w postaci drewnianych słupków. Część słupków znajdziesz przy drogach i ścieżkach, inne natomiast ukryte są głębiej w lesie: na pagórkach, w dołkach czy bagienkach. Każdy z tych punktów ma swój indywidulny numer oraz zaopatrzony jest w trzy różne rodzaje potwierdzenia Twojej obecności – perforator, kod QR oraz TAG NFC.”
“Boisko z dala od głównej ulicy. Nieosłonięte jedynie ogrodzone parkanem. Co ważne niespecjalnie oblegane i właściwie o każdej porze dostępne dla użytkowników. Włożone ratanem. Można na nim grać w koszykówkę i siatkówkę, a także w piłkę nożną, bo ma bramki.”
“Przyjazne miejsce, dobry dojazd. Są gry logiczne i zabawy dla dzieci, boisko. 10 minut wolnym krokiem nad brzeg jeziora Raduńskiego.”
“Bardzo miła i profesjonalna obsługa duży wybór książek oraz dużo imprez plenerowych”
“Polecam gorąco i serdecznie!! Organizują świetne wycieczki! Jeden z instruktorów ma świetną znajomość na temat pająków!”
“Czasami odwiedzam to miejsce ogółem jest ono wspaniałe. A ten św Błażej Piecyk to wspaniały i pogodny człowiek”
“Nic dodaj nic ujac. Wszystko na najwyzszym poziomie.”
“Bardzo dziękujemy za gościnę. Apartament ładny, czysty i zadbany. Bardzo wygodnie się spało nic i nikt nie dokuczał. Właścicieli gorąco pozdrawiamy bo na pewno do was wrócimy spróbować Kitesurfingu ;) . MEWA REWA Do zobaczenia . PS Bardzo blisko do morza i wokół dobre jedzenie. Polskie Hawaje Chillout Polecam prosto z Kurpi Mateusz Kaczyński”
“Zacne miejsce, polecom z samiućkich tater! ⛰️”
“Dobre miejsce dla dzieci starszych i młodszych”
Odpowiedzi wygenerowane na podstawie aktualnych danych katalogu.