Opinie

  1. zbieram suby bez filmów ★☆☆☆☆

    Brak prywatności - nie otrzymuje się kluczyków do pokoi, więc każdy może sobie tam wejść kiedy chce Zabierają smartphony na każdym kroku.

  2. Mucha Von wpizdenpalcenszturchen ★☆☆☆☆

    Aby uniknąć nieprzyjemności związanych z "następnym razem będziesz wiedzieć aby nie przyjeżdżać do Orlika", piszę to dla osób które nie były tu wcześniej ale rozważają przyjazd. Spektrum wiekowe kuracjuszy jest tu bardzo szerokie i turnus składa się z dzieci w wieku 9 lat, lecz również z osób w wieku lat 17, ale nigdy nie jest ten turnus dzielony na żadne grupy wiekowe. Efekt? Prawie dorosły człowiek, co ma na karku 17 lat i parę miesięcy ma te same prawa (lub bardziej ich brak) co dzieci które mają lat 9. To z kolei oznacza, że już od początku na dzień dobry otrzymujesz informację, że nie wolno wyjść na zewnatrz chociażby na plac zabaw (ani w ogóle nawet przebywać w okolicach drzwi wyjściowych) nawet w sytuacjach, w których akurat nie ma żadnych zajęć. Następnego dnia aż do szczęśliwego wyjazdu z ośrodka, telefony są zabierane przy śniadaniu i oddawane na "ciszę poobiednią" (czyli niecałe dwie godziny czasu wolnego, przy czym większość rehabilitacji jest właśnie wtedy) tylko po to, żeby o 15 były one zabierane ponownie. Zapytałem się kiedyś o to, a otrzymałem odpowiedź, że to po to, aby ludzie nie patrzyli w telefon podczas lekcji. (Lekcje są przed obiadem) Więc no tak, ma to sens, kiedy idziemy na dwugodzinny spacer po ciszy obiedniej to zabierane są te telefony aby na lekcjach z nich nie korzystać. Świetna argumentacja. Warto przy tym wspomnieć, że wychowawcy są wyjątkowo zawzięci na te telefony i liczą czy każdy oddał, a jeżeli nie, wówczas każdy proszony jest o wskazanie swojego telefonu. Po tym, oddawane są one dopiero o 20 czyli kiedy mamy się już kąpać. Po kąpieli Można uznać, że ma się czas wolny do 22 Warto jednak napomknąć, że po 22 pielęgniarki wielokrotnie (czasami po 10 razy) wchodzą do pokojów, często nawet do godziny 00, i patrzą, czy telefony odłożone są na półki. Jeżeli nie, to budzą i pytają się gdzie telefon oraz grożą, że go zabiorą do dyżurki jeżeli się go nie odłoży. Podobnie jest, gdy wchodząc do pokoju, natkną się na kogoś, kto korzysta z telefonu w łóżku. Jeżeli się telefonu nie odda, wówczas piszą do jakiejś dyrektorki, która z kolei wpisuje imię i nazwisko takiego przestępcy do jakiegoś czarnego zeszyciku (panie to opisały "czarną księgą") przy czym trzy takie "uwagi" wiążą się z wydaleniem z ośrodka (co wiąże się z karą finansową albo za dni które się odbyło albo za te, które jeszcze zostały do końca turnusu). Standardowy dzień w tym ośrodku składa się z lekcji, czasami przewlekanych rehabilitacjami, które trwają od śniadania do obiadu, a po obiedzie i tej ciszy są zabawy integracyjne do godziny 18:30 . Zabawy integracyjne polegają często na grach z zapamiętywaniem imion innych kuracjuszy, zawodach sportowych i innych. Moim największym problemem jest tu to, że nie można powiedzieć czegoś w stylu "okej, bawcie się, ale ja usiądę obok i poczytam książkę, bo nie mam ochoty na zabawy." Zabawy są przymusowe pod groźbą wydalenia z ośrodka. Teraz po tym wszystkim, ktoś by mógł użyć argumentu, że oceniam sanatorium wyłącznie pod względem oferowanych (atrakcji?) a nie pod względem tego, po co tam przyjechałem, czyli zabiegów i kuracji. Problem tylko polega na tym, że znaczną większość dnia stanowią te atrakcje a zabiegi najczęściej są dwa na dzień, przy czym każdy z nich trwa 40 minut. Wychowawcy sami wydają się zapominać, że ludzie jadą tam z często poważnych wad postawy lub innych problemów zdrowotnych a nie niedoboru przyjaciół. Ostatecznie można uznać, że dla dzieci do lat 13 to będzie super zabawa i będą miały zapewne dobre wspomnienia, ale dla ludzi w wieku 16 lat wzwyż, doświadczenie będzie wyłącznie frustrujące. Znacznie lepszą decyzją dla zdrowia psychicznego by było poczekanie na wiek 18 lat aby pójść do jakiegoś prawdziwego sanatorium.

  3. Aspo leczny ★☆☆☆☆

    Dzień dobry. Jestem niemal zbulwersowany ze względu na jakość świadczonych tutaj usług. Przyjechałem w kwietniu na trzytygodniowy turnus. Oczekiwałem, że rehabilitacja przyniesie ogromne skutki, jednakże zderzyłem się z ceglaną ścianą. Uwagażam iż zasady przystosowane są do dzieci w wieku przedszkolnym. Rehabilitację są pozbawione sensu i celu. Jestem tak wycieńczony, że nie mam nawet ochoty rozpisywać się głębiej.

  1. Katarzyna Pierzynka ★★★★★

    Wspaniałe miejsce poznałam dużo wapaniałych osób panie oielęgniarki super wychowawcy bardzo mili super spędzało się tam czas

Advertisements

Nowa Recenzja

Najczęściej zadawane pytania

Jaki jest adres Orlik. Szpital rehabilitacyjno - hematologiczny dla dzieci?

Orlik. Szpital rehabilitacyjno - hematologiczny dla dzieci znajduje się przy Bukowina Kłodzka 1, 57-350 Kudowa-Zdrój, Dolnośląskie, Polska

Jaki jest numer telefonu do Orlik. Szpital rehabilitacyjno - hematologiczny dla dzieci?

Można skontaktować się z Orlik. Szpital rehabilitacyjno - hematologiczny dla dzieci pod numerem +48 748 663 262

Jak można dotrzeć do Orlik. Szpital rehabilitacyjno - hematologiczny dla dzieci?

Do Orlik. Szpital rehabilitacyjno - hematologiczny dla dzieci można dotrzeć, korzystając z poniższego linku

Advertisements