Izba przyjęć 1 listopada 2025 godz. Ok. 10.00 Pielęgniarka dyżurujaca ZERO EMPATII!!!! (nie piszę o osobach w rejestracji, tam pani wysłuchała mnie i zaprowadziła do osoby podobno kompetentnej czyli pielęgniarki) Osoba autystyczna, uraz ręki, po "wciąganiu" przez windę, a następnie dodatkowo przytrzaśnięcie tej ręki drzwiami windy. Uraz w sumie nie duży, jednak znając swoje dziecko, widzę, że jest w szoku i zachowuje się inaczej niż zwykle, bardziej nerwowo. Źrenice rozszerzone, blada, czoło zlane potem itd. Chciałam dopytać o leki uspakająjace dla mojej autystki, czy nie trzeba podać, dowieźć z domu itd. gdyż jest pod stałą opieką specjalistów i jest na lekach. Próbowałam to powiedzieć, ale pielęgniarka nie dała mi dojść do głosu tylko od razu wystartowała z tekstem, że czekam dopiero 40 minut! Nie interesowało mnie ile będę czekać! Znam realia!!!! POWTÓRZĘ... Chciałam dopytać o leki uspakająjace dla mojej autystki, czy nie trzeba podać, dowieźć z domu itd. gdyż jest pod stałą opieką specjalistów i jest na lekach!!! Tego typu ludzie jak dyżurująca pielęgniarka, co zachowuje się jak wszechwiedząca i nie słucha co się do niej mówi, nie powinna pracować z ludźmi. Gdyby była możliwość dałabym punkty na minusie 1 to stanowczo za dużo!
Zdjęcia
Opinie
-
Beata Międlarz ★☆☆☆☆
-
Sandra Wowrzyk ★☆☆☆☆
Gdy moja mama trafiła do tego szpitala byłam pewna ,że nie skończy się to dobrze. Większość opinii jest o tym ,że nie traktują pacjentów poważnie , o nagłej smierci, sepsie. Tak też oto się stało. Moja mama została wypisana do domu z oddziału chorób płuc w tragicznym stanie gdzie kolejnego dnia odwiedził ją lekarz rodzinny na wizycie domowej. Mama miała całą spuchnięta , zapalona nogę i lekarz stwierdził zakażenie i badania krwi. Wyników się nie doczekaliśmy bo 2 dni po wyjściu z szpitala mamy w Bytomiu mama zmarła w wyniku sepsy. Nie mówiąc o tym ,że personel bardzo źle ja traktował , nie pomagał gdy prosiła o pomoc i krzyczeli na nią kiedy się dusiła i ciężko oddychała ,że ma się zamknąć bo nie chcą tego słuchać. Nie wiem jakim cudem ten szpital dalej działa z tak złymi opiniami i z tak wieloma zgonami przez ich niedopatrzenia, jak dla mnie to jest umieralnia. Wejdziesz do tego szpitala żywy , w dobrym stanie , wyjdziesz w stanie krytycznym i umrzesz. Nie polecam nikomu, chyba że ktoś się spieszy na tamten świat.
-
Nicola Nicola ★☆☆☆☆
Brak słów ! Dziadek ze złamaną szczęką, nosem oraz czaszką zostaje wypisany do domu, bo wyniki badań są okej. Lekarze to patologia bez uczuć. Jak można człowieka ledwo stojącego wypisać do domu lekarze z Katowic kazali natychmiastowo przyjąć dziadka na oddział w Bytomiu !!! Wstyd. Nie wspomnę już o oddziale onkologicznym gdzie jest syf, brud !!!! Jak można podać chemię widząc złe wyniki badań i ryzyko dla pacjenta. Od początku historii z rakiem ten szpital zniszczył i nie dał szansy na powrót do zdrowia. Ogromny żal i smutek pozostaje w nas wszystkich patrząc na znieczulice lekarzy, pielęgniarek i całego odziału. Na koniec przepisywanie Apapu, bądź paracetamolu na ból po chemii co za ludzie …. Nigdy więcej nie pozwolę, aby ktokolwiek bliski tu trafił najgorszy szpital, opieka i lekarze to miejsce się nadaje na kontrole sanepidu i telewizji.
-
JUSTYNA CIENIAWSKA ★★★★★
Mój tata trafił w stanie krytycznym na Oddział Kardiologiczny, leżał na Sali Intensywnej Opieki Kardiologicznej, spotkałam się tam z niesamowitą empatią ze strony pielęgniarek oraz lekarzy a w szczególności pana dr Piotra Szczeponka - ordynatora. Opieka i ciepło jakim obdarzyli mojego tatę w ostatnich dniach jego życia oraz mnie i mojego syna przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Pytając lekarzy o stan zdrowia taty nie spotkałam się z jakimkolwiek grymasem, zawsze to był przekaz jasny i rzetelny powiedziany z ogromnym wyczuciem. Panie pielęgniarki niesamowicie zaangażowane w pracę, każdego dnia z uśmiechem i troską dbały o pacjenta, nas również traktowały z niesamowitą serdecznością. Jestem ogromnie wdzięczna, za to że pozwolono nam godzinami siedzieć przy łóżku taty. Z wyrazami wdzięczności i szacunku Justyna Cieniawska
-
Beata Sklarek ★☆☆☆☆
Tata trafił tam w maju na oddział nefrologii Po około 2 tygodniach od wyjścia z szpitala znów tam Trafił okazało się ze miał sepsę i wirus typu c Niestety zmarł nie na raka i nie na nerki ale sepsa go wykończyła Tym szpitalem powinien ktoś się zainteresować Same pielęgniarki miłe i pomocne ale warunki tragedia Dzwonek do wzywania pomocy z kablami na wierzchu Poprostu umieralnia ..
-
KAMIL KULISZ ★☆☆☆☆
Patologia straszna. Lekarz czy tam pielęgniarz zwał jak zwał, bo dla mnie jest nikim, stwierdził ze stłuczenie nie zwalnia z pracy. ( pacjentka nie może ruszać ręką oraz wykonywać podstawowych czynności.) kiedy pacjentka Była po wypadku samochodowym w którym uderzyła głową o słupek w samochodzie została przebadana rękoma… Po zwróceniu uwagi lekarzowi na charakter pracy jaki wykonuje pacjentka szedł w zaparte, że nie wyda L4 i przewracał oczami ( osoby z tego samego zdarzenia z tymi samymi objawami dostali L4) Tępy ch*ju mam nadzieje, że to czytasz. I zrzuć trochę kilo bo ty już chyba po kilku schodach bierzesz L4
-
Mariola Szoltysik ★☆☆☆☆
Izba Przyjęć Szpitala Nr 4 nie może być nawet jako jednostka ochrony zdrowia. Traktowanie pacjenta i jego rodziny jest urągająca. Nikt w trakcie pobytu 4 godzinnego nie poinformował mnie o stanie zdrowia mamy, pomimo tego, iż o to prosiłam 3 razy. Mama zgłaszała objawy bólu brzucha i ogólnego osłabienia, lekarz Marcin Markiel zlecił podstawowe badania, bez badań obrazowych i określenia CRP. gdybym nie usłyszała wezwanie karetki nawet bym nie wiedziałam, że mama jest odsyłana do domu. Następnego dnia stan się pogorszył wezwałam pogotowie, przywieziono mamę do Szpitala Nr 1 w Bytomiu wykonano szereg badań obrazowych oraz badań krwi. Okazało się, że mama ma sepsę oraz pęknięte jelito. Niestety zmarła. Jak można tak przedmiotowo podejść do pacjenta, nie życzę lekarzowi by ktoś tak potraktował kogoś z Pana rodziny. Jego pomyłka i zaniedbanie było przyczyną śmierci mojej mamy.
-
ojejjjjjjjku ★☆☆☆☆
Szpital tragedia. Z potężnymi dolegliwościami musiałam czekać 5 godzin na izbie a pijaka przywiezionego karetka od razu zbadali. Tomograf wykonany pospiesznie bez kontrastu i niby ok. Nie zrobiono mi podstawowego badania czyli pomiaru ciśnienia tętniczego . W nocy zaczęły się potężne bóle głowy w innym szpitalu wykonano to z kontrastem....był wylew. Opryskliwa pielęgniarka w WSS4 powiedziała żebym Apap łykała na migreny. .....
-
Bozena Cieslinska ★☆☆☆☆
Zadzwoniono do mnie 1 stycznia o godz.15.54 że mam przesuniętą wizytę okulistyczną z 2 na 5 stycznia na tą samą godzinę. W rejestracji nic nie wiedzieli i otrzymałam nowy termin za 2 miesiące. To wstyd robić sobie kpiny ze starszej osoby. Dzwoniono z numeru 32 396 47 00.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 4 w Bytomiu?
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 4 w Bytomiu znajduje się przy aleja Legionów 10, 41-902 Bytom, Śląskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 4 w Bytomiu?
Można skontaktować się z Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 4 w Bytomiu pod numerem +48 322 810 271
Jak można dotrzeć do Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 4 w Bytomiu?
Do Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 4 w Bytomiu można dotrzeć, korzystając z poniższego linku