Spora część personelu ma tak potężne braki i popełnia tak rażące błędy, że nie można obok tego przejść obojętnie. U niektórych pielęgniarek/pielęgniarzy zero cierpliwości i empatii, a przecież to oddział o dość specyficznym charakterze i wypadałoby nie mieć uprzedzeń, a za to mieć jakąkolwiek wiedzę, jak obchodzić się z osobą w uzależnieniu czy kryzysie psychicznym i wiedzieć, na czym polegają chociażby najbardziej powszechne choroby czy zaburzenia. Tutaj tego nie ma. Pielęgniarki są potrzebne wszędzie, nikt im przecież nie każe tutaj pracować, ale widocznie lubią się powyżywać na pacjentach, którzy są na przegranej pozycji, bo za wykłócanie się czy "pyskowanie" można trafić w pasy na długie dni bez możliwości porozmawiania z drugim człowiekiem czy nawet załatwieniem się we własnym zakresie. Egzekwowanie przez personel zasad narzuconych przez panią Ordynatorkę jest bardzo wybiórcze. Nie mówiąc już o absurdzie niektórych "zasad", takich jak zakaz wnoszenia pluszaków czy własnego koca, podczas gdy kołdry szpitalne są cieniutkie, a pokoje często trzeba wietrzyć przez wieczny smród panujący w szpitalu. Tak samo niechętnie personel pielęgniarski udziela pacjentowi informacji na temat tego, jakie leki mu się podaje, co jest już grubą przesadą. Na wejściu do oddziału jak byk jest wspomniana Karta Praw Pacjenta. Szkoda, że mało kto się tutaj do niej stosuje.
Zdjęcia
Opinie
-
juul (whosjuul) ★★☆☆☆
-
Karolina ★☆☆☆☆
Nie polecam nikomu pobytu tutaj nikt mnie nie zdiagnozował mówiłam setki razy że potrzebny mi jest oddział terapeutyczny ponieważ mam objawy borderline i PTSD przez co mam TYLKO myśli s. bez prób itp... . Pod koniec mojego 9cio dniowego pobytu dopiero dostałam diagnozę że mam psychoze nieograniczoną a o prawdziwych objawach ani słowa. Przez 9 dni bez możliwości tedapii byłam na oddziale I zamkniętym. Po za moimi lekami dostawałam jakieś kompletnie z dupy na schizofrenię chyba i jakieś antydepresanty chyba. Człowiek po porannych lekach śpi pół dnia. Dodtałam ultimatum albo jeszcze 3 tygodnie siedzę na zamkniętym lub wypis na żądanie. Wypisałam się na własne żądanie ponieważ to jest jakiś żart mówisz wprost lekarzowi prowadzącemu co ci jest jakie masz objawy to zostanie to zbagatelizowane. Czuję się po pobycie tam jeszcze gorzej niż przed pobytem + nie miałam możliwości przez te 9 dni wyjść nawef na świeże powietrze. Zostałam nafaszerowana jakimiś lekami zamiast profesjonalnej diagnozy i pomocy. Perdonel przynajmniej tolerancyjny i miła pani oddziałowa.
-
joais ★★★★★
Oddział 1 - Parter - Cudownie! Panie Pielęgniarki złoto. Lekarze - wyrozumiali, Ordynator i zastępca także. Trzeba pilnować leków bo czasami się mylą Panie Pielęgniarki, ale to normalne. Jesteśmy tylko ludźmi :) Pokoje też w porządku. Krótkie kable trzeba mieć do ładowarek, można mieć swoje jedzenie, ale jest też sklepik u góry, do którego można iść z Panią Terapeutką. Ceny trochę podwyższone, ale w normie. Wspominam Panią Olgę Terapeutkę, bardzo dobrze - przecudowna kobieta. Można rysować, szydełkować, rozwiązywać krzyżówki, lub po prostu siedzieć i być obecnością. Spacerki można naokoło szpitala robić, siedzieć na ławce. Wspominam szpital bardzo dobrze, ponieważ lekarze zastanawiali się nad diagnozą, miałam bardzo dobrą panią psycholog. Mam dobrze dobrane leki i żyję mi się lepiej. Dziękuję za wszystko.
-
Karol Bielak ★☆☆☆☆
Będę szczery, gdy tu przychodziłem miałem nadzieję na prawdziwe leczenie. Miejsce zaproponowała mi moja psychiatrka, aczkolwiek ani ona, ani ja nie spodziewaliśmy się tego, jak takie leczenie będzie wyglądać. Codziennie "społeczność" czyli rozmowa o tym jak wyglądał poprzedni dzień, mam wrażenie, że to miało rozwinąć umiejętności społeczne, ale każdy opowiadał tam z niechęcią, a ja czekałem, aż zajęcie się skończy. Ogólnie, tydzień był podzielony na rutynowe zajęcia, takie jak trening aktywności (czyli system motywujący na bazie punktów, co w moim przypadku nie działa), trening współpracy (robienie czegoś wspólnie, gry albo rysowanie, czasami po prostu dla zapełnienia czasu), jedyne realne zajęcia były we środy, czyli zajęcia terapeutyczne, gdzie każdy rozmawiał o wybranym temacie po głosowaniu i później relaksacja, natomiast niektórzy nie potrafią się zrelaksować w tłumie ludzi. Najbardziej nie lubiłem czwartków, bo wtedy jest psychoedukacja, czyli psycholog gada o chorobie (najczęściej schizofrenii), która nie zawsze dotyczy wszystkich, więc możesz się tam mocno ponudzić. Gdy rozmawiałem już z moją osobistą psychiatrką, to chwyciła się za głowę i mówiła, że w tamtym miejscu powinni mnie zbadać dokładnie i robić mi testy na różne typy zaburzeń czy choroby. Natomiast, takich testów nie było nigdy, tylko w kółko powtarzana rutyna, która nic nie wnosiła, a ja czułem się z każdym dniem bardziej zestresowany, psycholog na oddziale mówiła mi, że chcę "uciekać od choroby". Osobiście, czuję się tak samo po tym pobycie jak przed, no ale jedynym plusem było to, że można było pogadać z innymi (niektórzy byli dziwni i mieli blady afekt), natomiast przy tym nie było żadnej pomocy, żadnych wskazówek, tylko rzucono nas na głęboką wodę, więc równie dobrze mógłbym wyleczyć się sam. Mam wrażenie, że psychologowie prowadzą ten program tylko po to, żeby odbębnić dzień i pójść do domu, mająć gdzieś poważne leczenie chorych. Jeżeli chorujesz na coś poważnego, to nie polecam tego miejsca, lepiej jakbyś poszedł/poszła na indywidualną terapię, bo tutaj tylko zmarnujesz sobie czas, nie ma spersonalizowanego planu, a tego człowiek najbardziej potrzebuje, gdy ma problemy ze sobą. Grupowa terapia dla mnie nie działa i jeżeli przeczytałeś do końca, to przemyśl, czy to dla Ciebie. Jeszcze dodam, że łazienki jak w PRL-u, brakuje papieru a mydła czasami nie było.
-
MJ ★☆☆☆☆
Najgorszy szpital ever. Lekarka K P gubi dokumentację medyczną, dyżurka lekarska tygodniami nie odbiera telefonu, stosują tabletki starej generacji, nie badają poziomu zadowolenia płatnika składki zdrowotnej, niska jakość usług. Co innego mówią, a co innego dają w wypisie. Stosują zbyt wysokie toksyczne dawki. W izolatce zatkane są drogi wentylacyjne, nie da się oddychać, to łamanie praw czlwieka. Tak drogi NFZecie, tak marnujesz pieniądze i nawet nie wiesz, co się dzieje w podległych ci placówkach. Takie standardy to są w innych krajach. Jedyny plus, że są terapię zajęciowe na oddziale.
-
Paweł Szmit ★★★★★
Bardzo dobrzy psychiatrzy i psycholodzy; bardzo miły personel; jedzenie do łóżka; bardzo polecam ten szpital jeden z najlepszych w jakim byłem. Oddział IV. Pozdrawiam serdecznie lekarzy i moich współlokatorów w sali oraz moje przyjaciółki. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy ❤️
-
PANKRATZ ★★★★★
Piękny, niestety niszczejący budynek. Niegdyś zrobiliśmy z żoną sesję zdjęciową całego obiektu. Cudowne są zwłaszcza klatki schodowe oraz poddasze z latarnią.
-
Uga Buga ★☆☆☆☆
Kontakt do tego miejsca nie działa. Mój chłopak kłamał prosto w oczy plątał się co chwile w tym co mówił manipulował tylko po to żeby po wyjściu powiedzieć mi, że tak naprawdę ma myśli samobójcze. Pokazał mi rany gdzie się pociął ja już mam dość tego wszystkiego to już 5 raz jak on tam trafia z tego co mówił i to już 5 raz jak wychodzi od razu jakby wszystko było w porządku. Będziecie go mieć na sumieniu.
-
Masia Kister ★★★★☆
Po 4 latach leczenia i częstych wizytach w szpitalach psychiatrycznych, w tym szpitalu postawiono prawidłową diagnozę i dostosowali leki. Minus za terapeutkę zajęciową. Nie prowadzi żadnych zajęć, prowadzi tylko na spacer i do sklepiku, o czym też mówi minutę przedwyjściem, co sprawia, że spora cześć ludzi nawet nie zdąży się ubrać, czy wyciągnąć pieniędzy. Oddział II
-
Paulina Wądrzyk ★★★★★
Opuszczony Szpital w Katowicach wybudowany dla pracowników koncernu Georg von Giesches Erben. Obiekt został zaprojektowany przez braci Zillmannów będących twórcami projektu osiedla Nikoszowiec, osiedla Giszowiec, a także wieży ciśnień ( której zdjęcia znajdują się w poprzednim poście). Dysponował ponad setką łóżek. Znajdował się tu m.in. oddziały chirurgiczny i internistyczny. Tuż przed zamknięciem był szpitalem psychiatrycznym. Gdy obok wybudowano nowe centrum psychiatrii, ten zamknięto i trafił w ręce prywatne. Miał wyjątkowe szczęście, bo prace remontowe ruszyły z wielkim rozmachem. Wymieniono dach, wyburzono liczne przybudówki, wypiaskowano elewacje. Ostatnie wzmianki o trwającym remoncie są z lat 2015-2016. Remont miał kosztować 5 mln zł jednak zaniechano go, a obiekt stoi pusty.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Szpital Psychiatryczny?
Szpital Psychiatryczny znajduje się przy Korczaka 27, 40-340 Katowice, Śląskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Szpital Psychiatryczny?
Można skontaktować się z Szpital Psychiatryczny pod numerem +48 326 038 400
Jak można dotrzeć do Szpital Psychiatryczny?
Do Szpital Psychiatryczny można dotrzeć, korzystając z poniższego linku