Opinie

  1. Tywionka ★★★★★

    Byłam dawcą szpiku. Przeszłam całą procedurę w otoczeniu cudownych ludzi. Bardzo empatyczni i naprawdę wspierający w obliczu tak strasznych chorób. Byłam świadkiem pocieszenia rozmowy i wielkiej serdeczności ze strony personelu dla pacjentów...

  2. J. W. ★☆☆☆☆

    Mam czterdzieści cztery lata. Od czterech lat choruję na MDS, wymagający przetaczania 1 jednostki KKCz/tydzień (przetoczono mi już ponad 200j). Moja choroba wynika z błędu lekarzy (niezwiązanych z tą Kliniką), którzy przez pięć lat bez przerwy suplementowali mnie żelazem, odwagę powiedzieć to głośno miał tylko jeden Profesor hematolog, transplantolog ze Śląska. Spotkało mnie tu wszystko to złe (a nawet więcej) co słyszałam o lekarzach i w co nie chciało mi się wierzyć. Zaoferowano mi tu przetaczanie KKCz, które w moim odczuciu odbywało się z coraz większą łaską, przeszczep szpiku (brak zgodnego dawcy) oraz nierefundowany dla mnie lek podtrzymujący życie (w moim przypadku mający 5% szans na zadziałanie-Lenalidomid), za który przez pierwsze dziewięć miesięcy miałam płacić 20 tys. zł/mc (to bardzo ciekawy wątek). Przez chwilę tak dobrze odgrywano troskę o moje dobro, że uwierzyłam i zaufałam, ale gdy to okazałam zmieniono mi lekarza prowadzącego. Odeszłam stąd prawie dwa lata temu po tej zmianie, która jak się dowiedziałam pół roku temu, nastąpiła na prośbę mojego lekarza prowadzącego. W rozmowach ze mną twierdzono, że osoba ta była przeciwna tej zmianie (gdy pytałam o powód zmiany, zasłaniano się „tajemnicą szpitalną”), więc odchodząc stąd, wprowadzona w błąd napisałam dla niej pochwałę, gdyż w przeciwieństwie do niej, ja w tej relacji lekarz-pacjent byłam szczera, życzliwa i do samego końca tłumaczyłam jej niewłaściwe zachowania, które jak już wiem, wynikały z faktu iż przez ostatnie trzy miesiące mojego prowadzenia osoba ta marzyła o zmianie mojego lekarza prowadzącego i wszystkie napięte sytuacje między nami nie były przypadkowe. Cztery miesiące temu wystąpiłam o wyjaśnienie mi tej sytuacji w cztery oczy. Spotkałam się jedynie z odpowiedzią nie na temat ze strony Pani Ordynator i ignorancją ze strony ww. osoby. Wielokrotnie mnie tu poniżono (np. przez odwrócenie się na pięcie i trzaskanie przed moim nosem drzwiami od dyżurki lekarskiej; czy zmianę lekarza prowadzącego przeprowadzoną na szpitalnym korytarzu w obecności osób trzecich); odmawiano mi rozmowy na temat modyfikacji dawki chelatu (stosowałam go dzięki warszawskim lekarzom); niektóre badania zalecane przy diagnostyce mojej choroby musiałam wykonać w innych miejscach na własny koszt (np.NGS); nie omawiano wyników moich badań, a o ich udostępnienie musiałam prosić tygodniami przy czym wmawiano mi, że już je otrzymałam; propozycję przeszczepu rzucano jakby to było zaplombowanie zęba; nie było omawiania rokowań; lekceważono moje dolegliwości (np. gdy zewnętrze badania wykryły u mnie wzw e); lekarze nie znali nowych leków (Exferana) i technologii (dziwili się, że można stosować podskórną chelatację w domu), jeden z nich twierdził, że nie wie kto jest wojewódzkim konsultantem ds. hematologii (jest to jego przełożona); moje próby szukania na własną rękę badań klinicznych dających mi szansę na dostęp do leczenia farmakologicznego były niemile widziane, za to z dużym zaangażowaniem przypominano mi o konieczności odbywania prywatnych wizyt u Pani Ordynator, itd. Gdy w końcu oświadczyłam, że nie będę kupować Lenalidomidu zaproponowano mi wizytę u psychiatry. Moim zadaniem było bezmyślnie poddać się procedurom, godzić się na dosłownie wszystko i odnaleźć się w roli nic niewartego rekwizytu niezbędnego do funkcjonowania tego miejsca. Traktowano mnie tu bardzo nieelegancko, jednak nikt nie ma potrzeby i odwagi wytłumaczyć mi, dlaczego mnie to spotkało i mnie za to przeprosić. Studiowałam weterynarię, nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak bardzo trzeba być zepsutym, żeby tak traktować pacjenta. Przyszłam w to miejsce szukając pomocy w chorobie, znalazłam tu ostateczną utratę zaufania do lekarzy/ludzi, stratę wiary w dobro i w Boga (nawet o to specjalnie się tu postarano).

  3. Adam Kiszkarewicz ★☆☆☆☆

    Mama leży od przyjęcia (miesiąc)bez podanego leku, kilka dni w konwulsjach,bo oni nie zdecydowali się leczyć potrzebując ente potwierdzenia,które przeciągnęli,nie życzę tego nikomu, taka piękna osoba jak moja ukochana matka,wstyd,jestem zdruzgotany. Gdybym mógł cofnąć czas.

  1. Piotr Łechtański ★☆☆☆☆

    Pani Profesor które tam przyjmuje może ma wiedzę a podejdzie do ludzi masakra., Badania krwi robią rano od 8do 10 czy jakoś tak a zaraz potem wizyta i nie ma wyników do kontroli. Człowiek przyjeżdża w połogu z zakrzepicą ( która spowodowali w szpitalu Świętej rodziny nie podaniem leków przeciwzakrzepowych choć mówili że dadzą) bierze urlop albo ściąga dziadkow 100 km by zostać potraktowanym jak intruz i być odesłanym do domu . Jakaś Kobieta przychodzi z 1 numerkiem. O 5 wstała by dojechać czeka do 14:00 a Profesorka wychodzi i mówi jej spokój spokój wszystkich przyjmę do 20 zdążymy. Nigdy nie wiesz kiedy wejdziesz.. osoba pobierająca krew na dole pobrać nie umie jedna pobiera do jednego badania jeszcze inna do innego do wszystkich kilometr kolejki. I to wszystko przy covidzie było. Profesorka niemiła krzyczy na pacjenta, że się pyta kiedy wejdzie, potem denerwuje się jak dopytuje co mu jest. Pół dnia w samochodzie w upale dziecko z ojcem czeka bo numerki i godziny nie obowiązują tam. Szpital akademicki- widać dobre wzorce dla przyszłych lekarzy. Jedyna zaleta szybki termin ale wiem dlaczego bo ludzie uciekają stamtąd. Jedyne co potrafią z krwią zrobić to jej napsuć albo zagotować. Nic się sensownego po 2 wizytach się nie dowiedzieliśmy. Problem z odbiorem wyników. Szkoda pieniędzy NFZ na taki empatyczny personel i takie poradnie.

  2. Tomasz Stawicki ★★★★★

    Leczyłem się tam przez kilka lat nie mogę źle się wypowiedzieć żyje to moja odpowiedź a było kiepsko

Advertisements

Nowa Recenzja

Najczęściej zadawane pytania

Jaki jest adres Klinika Hematologii I Chorób Rozrostowych Układu Krwiotwórczego?

Klinika Hematologii I Chorób Rozrostowych Układu Krwiotwórczego znajduje się przy Szamarzewskiego 82, Jeżyce, 61-569 Poznań, Wielkopolskie, Polska

Jak można dotrzeć do Klinika Hematologii I Chorób Rozrostowych Układu Krwiotwórczego?

Do Klinika Hematologii I Chorób Rozrostowych Układu Krwiotwórczego można dotrzeć, korzystając z poniższego linku

Advertisements