Skorumpowana uczelnia. Wykladowczynie przetrzymaly studentow specjalnie jak najdłużej się da by byli zmuszeni przedłużać rok, bo przez dwa miesiące przed październikiem nie potrafiły odpisać w kwestii poprawek do pracy dyplomowej, juz nie mowiac o tym, że było to sztucznie przedluzane, bo zamiast sprawdzic od razu wszystkie błędy i je zaznaczyć, one co spotkanie (bo mailowo nie chciały nic sprawdzac co wydluzalo czas wszystkiego, bo "nie chcialy marnowac miejsca na dysku" (swietne podejscie do studentów swoją drogą)) zaznaczaly cos nowego, co JUZ BYLO, jeszcze nie czytają tego co piszesz, bo kto by dawal poprawki do czegos, co widnialo juz w pracy 2 MIESIACE? Cala grupa nie zostala dopuszczona i to nie z naszej winy tylko z winy promotorek, ktore to przedłużały specjalnie. Ciekawe ile dostały za to. Dziekanat - tam nikt nic nie wie i kazde miejsce daje ci sprzeczne informacje i tak jak juz tu wszyscy pisali, WSZYSTKO TO JEST WINA STUDENTA. Nawet jesli nie, tu cie nikt nie bedzie szanowal, oni tylko kombinują jak zrobić byś więcej zapłacił. Wiedza? Prawie znikoma. Nie potrafią uczyc, nie, oni nie chcą cię uczyc. Po studiach masz wiedze ⅓ ze wszystkiego, bo zamiast skupic sie na twoim faktycznym kierunku, to oni lubią ci wstawiac bezużyteczne przedmioty. Po tych studiach cie nikt do pracy nie weźmie. Zmarnowany czas i pieniądze. No i nerwy zaraz obok pieniędzy. Blagam nie idz tutaj nawet jesli jest tu twoj wymarzony kierunek, to będzie porażka.
Zdjęcia
Opinie
-
Grellowny ★☆☆☆☆
-
Filip Staniszewski ★☆☆☆☆
Prędzej dodzwonię się do byłego prezydenta RP niż do dziekanatu. Z całym szacunkiem, ale całą pracę jaką wkładają niektórzy wykładowcy, aby uczelnia dobrze była reprezentowana to panie z dziekanatu czy innego bofu zepsują jednym telefonem i ciastkiem na stole leżącym obok odłożonej słuchawki telefonu pozdro
-
Nikola Mokwińska ★☆☆☆☆
Z całego serca nie polecam uczelni... Studiowałam położnictwo i na końcu drugiego semestru dowiedziałam się z dnia na dzień,że zamykają kierunek i musimy znaleźć sobie coś innego. Zostawili nas na lodzie, bez wcześniejszych uprzedzeń zamknęli kierunek. Zarówno pierwszy jak i DRUGI rok musiał się pożegnać z uczelnią. Rok nauki i starań poszedł w błoto. Masakra..
-
Iwona Szupina ★★★★★
Bardzo ciekawa renowacja, funkcja: częściowo wykorzystana powierzchnia ( miejsce z grami planszowymi-super pomysł na spędzanie czasu). Taras widokowy, z którego można obejrzeć miasto. Warto wejść .
-
Maciej Kubik ★☆☆☆☆
Jest tylko jedna wada tej uczelni. Brak zalet...
-
Zuko_PL ★☆☆☆☆
Beznadziejna uczelnia,unikać szerokim łukiem i lepiej wybrać inną. Niekompetentni pracownicy,kiepski poziom i niskie traktowanie,to jedne z nielicznych rzeczy których można tu doświadczyć.
-
Aleksandra Włodarczyk ★★★★★
Wyższa Szkoła Gospodarki oprócz bogatej oferty dydaktycznej posiada i oferuje także zajęcia kulturalne i wspiera działania sportowe oraz inicjatywy społeczne. Razem z Fundacją Aktywnej Rehabilitacji Kujawsko-Pomorskie mam możliwość prowadzenia zajęć Zumba Kids dla cudownych dzieci na wózkach w sali sportowej WSG.
-
Malwina J. ★☆☆☆☆
Nie jestem w stanie wypowiedzieć się na temat poziomu nauczania na tej uczelni, ponieważ kierunek na który się zapisałam nie został uruchomiony. Niemniej jednak, jeżeli poziom wiedzy oferowany przez tą szkołę jest tak samo niski jak poziom kompetencji zatrudnionych tam ‚wykształconych’ ludzi, to zdecydowanie nie polecam podejmowania edukacji w Wyższej Szkole Gospodarki. Pierwszą sytuacją, która mnie niemiło zaskoczyła był fakt, że chociaż otrzymałam mailowo zaproszenie na podpisanie umowy o studia z wyraźną informacją, że Biuro Rekrutacji czynne jest do godziny 16:00, to gdy pojawiłam się tam tego samego dnia o godzinie 14:30, było już zamknięte. Okazuje się, że to całkiem normalne, iż Biuro Rekrutacji zamyka się ‚wyjątkowo’ dwie godziny wcześniej, nie informując nigdzie o tym fakcie, w skutek czego kandydat traci czas i pieniądze na dojazd i jedyne co może to pocałować klamkę. Postanowiłam podjąć drugą próbę podpisania umowy. Niestety i tym razem nie obyło się bez komplikacji, ponieważ pracownik działu rekrutacji zapomniał mi przekazać kluczową stronę umowy i po uprzednim upomnieniu się przeze mnie o zaginioną stronę życzliwie zasugerował mi, abym pofatygowała się po nią osobiście w określonym terminie (po raz kolejny narażając mnie na stratę czasu i pieniędzy na dojazd). Choć nie otrzymałam ze strony uczelni ŻADNEJ oficjalnej informacji o nieuruchomieniu kierunku na który się zapisałam, zostałam zaszczycona informacją, że oddział owej uczelni w sąsiednim mieście zaprasza mnie na inny kierunek na zupełnie inny obszar studiów. Wielkie brawa za DEZINFORMACJĘ. Po kilku godzinach zostałam ponownie zaszczycona telefonem, tym razem z zaproszeniem na kierunek bliższy memu sercu. Jestem pod głębokim wrażeniem, że wydedukowanie na jaki kierunek jestem faktycznie zapisana zajęło zaledwie kilka godzin. Co prawda w weekend mam na ogół ciekawsze zajęcia, niż przeprowadzanie rozmów z osobami, które nie wiedzą w jakim celu do mnie dzwonią, ale zdaję sobie sprawę, że ogromny nawał obowiązków nie pozwolił na rzetelną weryfikację faktów. Wisienką na torcie pozostają kwestie finansowe. Rzecz jasna uczelnia z największym pietyzmem umieszcza w każdym możliwym miejscu nr konta do wpłaty czesnego oraz opłaty rekrutacyjnej. Niemniej jednak, gdy tylko zachodzi sytuacja w której to z winy tejże uczelni kierunek nie zostaje uruchomiony niedoszły student zostaje pozostawiony sam sobie. W tym celu musi przeprowadzić samodzielnie dedukcję, jak krok po kroku odzyskać wpłacone pieniądze. Czy biorąc pod uwagę OGROM CZASU STRACONEGO na cały proces rekrutacji, upominanie się o tak elementarne sprawy jak kompletna umowa, nie wspominając o czasie straconym na prośby o udzielanie rzetelnych informacji, można liczyć na JAKIKOLWIEK życzliwy gest ze strony pracowników działu finansowego? Taki jak choćby informacja o lokalizacji formularza zwrotu pieniędzy? Ależ skąd. Niestety pracownicy tego działu nie są aż tak łaskawi. Informacji na temat tego jak długo jeszcze będę czekać na zwrot także nie otrzymałam. Podsumowując - skoro Wyższa Szkoła Gospodarki już na samym początku pokazała pełen wachlarz swej niekompetencji oraz ignorancji, jestem niezmiernie szczęśliwa z faktu, że z powodów leżących po stronie tejże uczelni nie dana mi będzie dalsza z nią współpraca.
-
Marcin Tworek ★★★☆☆
Wszystko na jednym kampusie co jest dużym plusem. Jeśli ktoś szuka łatwych studiów zaocznych to polecam. Na licencjat można iść, ale na magisterkę nie polecam bo uczelnia ma niski prestiż. Jest co zjeść na mieście bo są z tego co pamiętam 3 lokale. W ciepłe miesiące można posiedzieć nad Brdą jeśli wykład jest nudny ^^ bardzo mili wykładowcy!
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Wyższa Szkoła Gospodarki (WSG University)?
Wyższa Szkoła Gospodarki (WSG University) znajduje się przy Garbary 2, 85-229 Bydgoszcz, Kujawsko-Pomorskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Wyższa Szkoła Gospodarki (WSG University)?
Można skontaktować się z Wyższa Szkoła Gospodarki (WSG University) pod numerem +48 525 670 000
Jak można dotrzeć do Wyższa Szkoła Gospodarki (WSG University)?
Do Wyższa Szkoła Gospodarki (WSG University) można dotrzeć, korzystając z poniższego linku