Jestem pod dużym wrażeniem sprawności przyjęcia na SOR oraz kultury i zaangażowania personelu. Od wejścia do samego końca wszystko przebiegało sprawnie i miło. Lekarze przykładali się do badań, zbierali wywiad, tłumaczyli zalecenia. Pan z dyspozytorni był przemiły i wszystko tłumaczył, dodatkowo wiele osób się interesowało na kogo czekam. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Pani doktor Januszewska starannie przeprowadziła badanie, wydaje mi się, że zbadała nawet dodatkowo pewne rzeczy. Polecam i dziękuję :)
Zdjęcia
Opinie
-
Eliza Nowicka ★★★★★
-
Agnieszka Graczyk ★☆☆☆☆
Moja opinka bedzie bardzo dluga wiec jezeli ktos nie chce to nie musi czytac . Niestety ale nie polecam moze nie całego szpitala ale ortopedow z ambulatorium oraz chirurgii ortopedycznej. To co zrobili z moim kolanem a raczej czego nie zrobili nadaje sie naprawde do kabaretu jako dobry scenariusz. 02 wrzesnia mialam wypadek czego skutkiem był uraz kolanowy gdzie pogotowie przywiozło mnie wlasnie do nich. Ok na początku ja sama nie wiedziałam co mi jest po prostu nie moglam stanąć na kolano nic więcej. Oczywiście na początku sie mna zajęli, zrobili mi rtg wyciągnęli krwiaka i wsadzili w szyne. Po 10 dniach sie do nich zgłosiłam z powrotem z transportem medycznym bo sama nie moglam chodzic na to kolano. Pan doktor zlecił badanie znów rtg (bez rezonansu magnetycznego) i na końcu założył mi orteze zegarową uwaga klepiac mnie po mnie po kolanku i twierdząc ze wszystko sie ułoży. No hit... Niestety kolano dawalo coraz gorsze znaki bólu i puchnięcie. Nie czekając długo zrobiłam sobie prywatny rezonans magnetyczny gdzie wyszło ze mam rozerwany acl przedni i pęknięte dwie łąkotki (przysrodkowa i boczna) . Na szczescie poradnia w której robiłam sobie ten rezonans bardzo dobrze sie mna zaopiekowała i zleciła operacje w trybie pilnym w szpitalu w brzezinach . Po tym wszystkim pojechałam jeszcze raz do jonschera ustalajac wizyte pod pretekstem coraz gorszego samopoczucia nogi. I teraz najlepsze wjeżdżam wózkiem do gabinetu ortopedycznego a tam siedzi jakis gruby wał ktory juz od początku był nie miły ( nie zamknęłam drzwi za soba) i zaczęła sie wymiana slow. Ja mowie czemu mnie zostawiliście na pastwę losu skoro mnie kolano nadaje sie tylko do operacji ze ja nie po to pracuje place skladki aby mnie tak potraktowano a ten pan uwaga hit stwierdził ze jak sie nie uspokoję to wezwie do mnie policję i ze uwaga cytuje " za mało skladek widocznie Pani placi a im wyższe stawki tym lepsze leczenie". Zatkal mi doslownie gębę tym słowem. Stwierdziłam ze nie mam co z nimi wogole dyskutować bo to nie ma sensu. Także dodam ze jestem juz po operacji na szczęście i na poczAtku naprawde nie chcieli mi uwierzyć ze taka sytuacja miała miejsce gdyby nie to ze faktycznie miałam papiery które dokumentowaly to ze sie leczyłam w szpitalu jonschera. Wiec podsumowując Nie polecam ortopedii w szpitalu jonschera oni sobie jaja z pacjentów robia.
-
A. St. Skorpion ★☆☆☆☆
Jest godz. 12 kiedy to lekarz pierwszego kontaktu wystawia teściowej (89) skierowanie do szpitala i zlecenie na przewóz. Przewóz jest ok. godz. 14-tej. W szpitalu im. Jonschera w Łodzi są 20 min. później. I tu zaczynają się schody. Na skierowaniu czytamy: migotanie przedsionków, arytmia, nadciśnienie tętnicze, ciastowate podudzia. I nie są to sprawy stare, zaniedbane. Przewóz ze zrozumiałych względów odjeżdża. Przy teściowej zostaje córka. Zaczyna się wywiad i seria badań w warunkach SORu. Częstotliwość tych badań to 50-80 min. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby były tam tłumy. Badanie kolejne to USG ok. 21.30. Krzesło, osiemdziesięcio dziewięcioletnia kobieta, bez posiłku i nadziei personelu na śmierć. Bo personel, który tak się domaga szacunku dla siebie nie mając go dla pacjenta, nie wie, że jak pacjent chce żyć, to medycyna jest bezradna. O godz. 22.30 dowiadujemy się, że nie ma miejsc, jakby tego nie wiedzieli o 15-tej, że nie było wypisów. Teraz będą dzwonić po szpitalach, może ktoś kupi taką pacjentkę. Eureka. O 0.15 znalazło się jednak miejsca w oddziale. Może dwuosobowe łóżko, może piętrowe? .
-
Magda Bartoszewska ★☆☆☆☆
Pojechałam na SOR w szpitalu im.Jonschera w Łodzi, ponieważ dramatycznie źle się poczułam po wypiciu ok.0,5 l wina 10%. Ciśnienie 170/90 (zawsze mam 120/70), kołatanie serca i silny lęk. Potrzebowałam, żeby zbadał mnie lekarz, zrobił stosowne badania oraz podjął odpowiednie działania, żeby obniżyć ciśnienie i pomóc okiełznać lęk. Przyszedł do mnie "lekarz", zabrał do innego pokoju, niż sala, gdzie zwyczajowo przyjmuje się, bada i ew. podaje leki ludziom ich potrzebującym. Zamknął drzwi i nie pytając mnie o samopoczucie, nie badając, i nie interesując bardzo wysokim ciśnieniem, stwierdził, że zaraz wezwie policję, żeby zabrała mnie... do izby wytrzeźwień! (???). Dodał, że "chyba tego bym nie chciała, więc niech idę do domu i się wyśpię ". Tym samym, nie udzielił mi pomocy oraz mi groził, że zadziała wobec mnie opresyjnie, nakazując policji zamknięcie mnie na 12 godzin, ku czemu nie miał żadnych przesłanek - miałam zaledwie 0,8 promila alkoholu we krwi, zachowywałam się spokojnie i kulturalnie, mam swój dom. Nagrałam tę sytuację, nie chciał mi podać swoich personaliów mówiąc, że jutro mogę przyjechać po kartę wypisywą i tam będzie jego nazwisko. Jasne, że pojadę i jasne, że złożę na niego skargi do wszystkich stosownych organów!
-
Charlotte ★☆☆☆☆
No szpital z podejściem do pacjenta pozostawia wiele do życzenia. Zgłaszając silny ból żołądka oraz zapalenie piersi było potraktowane jako,"ok, poleży chwilę na selekcji i wypiszemy do domu. Podejście doktora było tak olewające, że osobiście chciałam uciec z tego miejsca. Trafiłam tam przez pogotowie, które stwierdziło że jest to odwodnienie bo przynajmniej tak to wyglądało. Nie zostały wykonane żadne badania w tym kierunku typu usg brzucha, piersi. Wiem, że ten szpital nie specjalizuje się w ginekologii, ale jednak podjęcie jakiejkolwiek próby zrobienia czegokolwiek w tym kierunku mogłoby mi oszczędzić wiele. Otóż na następny dzień zadzwoniłam na pogotowie, które przekierowało mnie do WAMU na Żeromskiego. Trafiłam na OIOM, po tym jak akcja serca spadła do 40, ból żołądka był na tyle silny że nie dało wytrzymać otóż jednego dnia miałam zrobione 3 badania, które wykazały rzadka wadę serca i zapalenie wyrostka.Zrobione było usg, tomograf oraz rezonans dzięki odpowiedniej diagnozie uratowali mi życie a w tym beznadziejnym szpitalu jakim jest Jonsher sztab lekarzy i pielęgniarek jest śmieszny. Nie dbają o to żeby pacjent mógł poczuć się bezpiecznie,jesli ktokolwiek chce się tam wybrać niech zastanowi się dwa razy, bo traktowanie masowo ludzi jest karygodne
-
Ciekawe życie w Łodzi ★★★★★
Spędziłem w szpitalu 3 dni. Co chwile ktoś pytał się jak się czuje i czy wszystko dobrze (nawet odrazu po przyjściu) opieka na wysokim poziomie widać ze pracują tam osoby które lubią swoją prace, a nie żeby sobie dorobić do emerytury jak w matce Polce. Jedzenie jak na szpital bardzo dobre chlebek mięciutki a zupa smaczna szkoda, ze nie załapałem się na kisiel ale no już przymkne na to oko. W salach i na korytarzu czysto i schludnie (nie ma typowego ,, szpitalnego,, zapachu). Każdy był dla mnie miły i podchodził do mnie w bardzo sympatyczny sposób. Po lekarzach i pielęgniarkach odrazu można poznać ze wiedza co robią. Polecam, ten szpital odmienił moje spojrzenie na opiekę medyczna w Polsce, które nie było zbyt przychylne po pobycie w matce polce. Mam nadzieje ze załapie się na kisiel następnym razem ;)
-
Lejdi Stardust ★★★★★
Trafiłam na sor po upadku z konia, łącznie z badaniami trwało to 3 h, szybko i sprawnie, mimo dużej kolejki i ciężkich przypadków. Lekarze i pielęgniarka (blondynka)na których trafiłam sympatyczni i pomocni oraz przejęci pacjentem. Pan okulista (35-40 lat) bardzo dokładny i szczegółowy, sympatyczny :), ale obok badanie przeprowadzała PANI okulistka i była dla innego pacjenta chamska :/ Doktor chirurg Juliusz tez naprawdę miły i pomocy doktor. Ja jestem zadowolona z obsługi i jakości przeprowadzonych badań.
-
Marian Paździoch ★★☆☆☆
Standardowo jak to w szpitalu: słabo oznaczone poradnie i pokoje, o wszystko trzeba pytać personel, który jest pomocny, ale bez szału. Na SORze znieczulica i brak podejścia. Dla sporej części pielęgniarzy bardziej niż zdrowie chorego liczy się najnowszy telefon i nadchodzący urlop. Najsłabiej oceniam samo wejście na teren szpitala z uszkodzoną kostką na wjeździe. Szpital powinien zadbać o lepsze i czytelniejsze oznaczenia dla pacjentów oraz poprawić wjazd. Tamtędy chodzą starsi i niekoniecznie w pełni sprawni ludzie.
-
Kasia Owczarek ★★★★★
Trafiłam w niedzielę na ostry dyżur na okulistykę. Już na następny dzień leżałam tam na sali szpitalnej. Byłam znakomicie zaopiekowana. Lekarze, pielęgniarki i obsługa bez zastrzeżeń. Pomimo choroby mam bardzo dobre wspomnienia z pobytu w szpitalu Jonchera na okulistyce.
-
zbi lak ★★★★★
Mocne zaskoczenie.Unikalem wizyt w tym szpitalu ale życie zmusiło no i dobrze.TK w ciągu tygodnia( nawet książeczka ZHK nie była potrzebna) a rażenie prądem przeprowadzone od razu! Przypadek ale na moją korzyść.Dla tego 5* tak trzymac
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Miejskie Centrum Medyczne im. dr Karola Jonschera?
Miejskie Centrum Medyczne im. dr Karola Jonschera znajduje się przy Milionowa 14, Widzew, 93-113 Łódź, Łódzkie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Miejskie Centrum Medyczne im. dr Karola Jonschera?
Można skontaktować się z Miejskie Centrum Medyczne im. dr Karola Jonschera pod numerem +48 426 761 774
Jak można dotrzeć do Miejskie Centrum Medyczne im. dr Karola Jonschera?
Do Miejskie Centrum Medyczne im. dr Karola Jonschera można dotrzeć, korzystając z poniższego linku