Szpital, który zapewnił mi wychodzenie z traumy prawie rok po porodzie jaki mi zaserwował. Dyrektywny ton, krzyczenie na pacjenta, wypraszanie ojca dziecka z porodu, rozcinanie krocza bez informowania, na obawę o zastosowanie vacuum, cytuję : to urodzisz martwe dziecko! Bardzo bardzo bardzo zły poród, psychoterapia i trauma dla matki. Złamanie czaszki krwiak dla dziecka. Rok walki o dziecko i o siebie.
Opinie
-
Mufa mufathedog ★☆☆☆☆
-
Ewelina Książak ★★★★★
Wspaniałe miejsce z niezwykle profesjonalną i empatyczną kadrą. Bardzo polecam, wspaniała Pani Położna prowadziła mój poród w sposób spokojny, czułam się bardzo bezpiecznie. Sale porodowe świetnie wyposażone. Niestety nie pamiętam imienia Pani Położnej ( krótkie kręcone blond włosy ), ale chcę napisać że Jej opieka była świetna !
-
Mariia Morell ★★☆☆☆
Nie polecam rodzić z położną Jolantą Miłek. Pani nie jest otwarta, nie czyta planu porodu i ogólnie stosuje przestarzałe metody. Niestety nie dostałam możliwości rodzic łożysko sama, odrazy została przecięta pępowina. Jeżeli traficie to odrazu poprosić zmienić tą położną, w szpitalu są inne fajne osoby. Niestety 24.12 nie miałam takiej możliwość.
-
Magdalena Tomczykowska ★★★★☆
Pragnę złożyć serdeczne podziękowania Pani położnej Renacie Alechnowicz oraz przesympatycznej studentce Gabrysi, które sprawiły, że poród przebiegł sprawie i że szczęśliwym zakończeniem. Pani Renata to istny skarb, chciałabym, żeby każda przyszła mama miała taką opiekę. Dziękuję również, paniom położnym z oddziału za życzliwość i wsparcie. Niestety organizacyjnie szpital wypadł bardzo słabo, czekałam dwa dni na na wywołanie porodu na oddziale patologii ze względu na brak sal porodowych. Przepełnione sale poporodowe, z sal 2 osobowych zrobione 3. Brak kontroli odwiedzających sprawił, że w którymś momencie przez sale przewinęło się 6 dorosłych co dla mamy po porodzie może być naprawdę uciążliwe.
-
Yevhenii Herasymchuk ★☆☆☆☆
Szanowne Panie. Proszę, przygotujcie się do porodu, zdobywajcie wszelkie możliwe informacje na temat jego przebiegu, aby personel nie mógł Wami manipulować lub Was okłamywać. Od tego zależy Wasze zdrowie i zdrowie dziecka. Dobrze, że wcześniej brałam udział w kilku kursach online i miałam sporo informacji, gdy przyjechałam na poród. Podczas porodu towarzyszyła mi online osobista położna-doula, z którą mogłam się konsultować. To nas uratowało. Przygotowałam również plan porodu, do którego personel ledwo się dostosował. Miałam też szczęście, że rodziłam w nocy i do rana nikt nas nie niepokoił. Jedyną przeszkodą było to przeklęte KTG, z którego chciałam zrezygnować (zachęcam wszystkich do zbadania informacji na ten temat). To urządzenie przeszkadzało mi w porodzie – dziecko cały czas się ruszało, co jest naturalne, ale przez to urządzenie wydawało dźwięki, które irytowały personel, a ja słyszałam wiele „miłych” słów pod naszym adresem. Chcieliśmy porodu jak najbardziej bez interwencji, na co usłyszałam wspaniałą odpowiedź: „Trzeba było rodzić w lesie”. Spotkałam się z agresją położniczą – wykonano nacięcie krocza bez mojej zgody, w momencie, gdy dziecko było już prawie na świecie. Tętno dziecka i przebieg porodu były w normie, ale personel chciał przyspieszyć proces. Najprawdopodobniej pociągnięto za pępowinę, aby oderwać łożysko, co wywołało krwawienie. Następnie zaproponowano mi sztuczną oksytocynę, by szybciej je zatrzymać. Niedawno przeczytałam książkę „Efekt mikrobiomu”, gdzie mowa o tym, że mogło to niekorzystnie wpłynąć na moje zdrowie i zdrowie dziecka. Chciałam również zabrać łożysko, ponieważ to mój organ i mam do niego pełne prawo. Jednak wywołało to taki skandal, że gdy mnie szyto po niechcianym nacięciu, z dzieckiem na piersi, do sali weszło kilka osób z wyższych stanowisk, by grozić, że wezwą policję i rozmawiać z moim mężem w ostrych słowach. Chcieliśmy mieć osobną płatną salę, ale ciągle jej dla nas nie było. Potrzebowałam opieki i pomocy z dzieckiem, a mąż nie mógł być ze mną przez całą dobę. Było jeszcze wiele nieprzyjemnych momentów z personelem, ale to już drobnostki. Wyżywienie było dalekie od zdrowego. Jadłam własne owoce. Sala porodowa była w porządku, natomiast pokój, w którym przebywałam później, był za ciasny dla trzech matek z dziećmi. Uciekłam stamtąd jak najszybciej, podpisując wszystkie dokumenty, że biorę odpowiedzialność na siebie. Dziękuję za to doświadczenie. Teraz mam pewność, że lepiej rodzić w domu. Drogie kobiety, chrońcie się przed agresją położniczą! Bądźcie czujne! I warto rozważyć złożenie pozwu, jeśli macie na to czas.
-
Em Ilia ★☆☆☆☆
sprawa dla reportera odcinek z 19.01.2023 obejrzyjcie jesli chcecie tu rodzic
-
Katarzyna Wagner-Kustra ★★☆☆☆
Rodziłam w lipcu. Do tej pory odwracam głowę gdy przejeżdżam obok tego szpitala.. :( byłam tam tydzień, u syna stwierdzona została żółtaczka. W poczekalni czekałam 2,5 h ze skurczami co 5 min, bo nie było miejsc. Gdy zwolniła się sala, zostałam pokierowana z panią na porodówkę. Pani położna z wyrzutem zwróciła mi uwagę dlaczego mam walizke(była mała ) i torbę, że trzeba było taką wziąć walizkę bym wszystko mogła spakować do jednego bagażu… zaprowadzili mnie do sali. Bardzo zależało mi by rodzic w wodzie- co powiedziałam i zaznaczyłam w planie porodu. Wanny nie było. Nawet nie mogłam wejść pod prysznic bo położna powiedziała ze mam podpięte mieć cały czas ktg i nie można… w zasadzie byłam pozostawiona samej sobie na sali, położna rzadko kiedy przychodziła. Prosiłam ją by mi podgrzewała woreczek z pestek wiśni, robiła to mega rzadko, był zimny a przynosiło mi to ulgę. Poród był długi bo trwał ok 20 godzin.. po porodzie trafiłam nie na odział położniczy, a na ginekologiczny - bo nie było miejsc! I to była masakra! Pierwszego dnia po porodzie zapomnieli o nas, o rodzących, lekarz i obchód został dopiero odbyty już późnym popołudniem… o wszystko trzeba było się upominać. To był mój pierwszy poród, pierwsze dziecko. Prosiłam o pomoc w dostawieniu do piersi, powiedziały ze tak nie, robiły to chaotycznie i z pretensja, że pytam i zajmuje czas.. panie sprzątające i od kuchni bardzo miłe i uczynne, dlatego daje 2 gwiazdki. Koleżanka z pokoju powiedziała ze rodzi tu drugi raz, za pierwszym jak była na oddziale położniczym I tam leżała było zupełnie inaczej, bo dbają o matki z dziećmi. Powiedziała, że niby ten sam szpital a wystarczy być piętro niżej - trafić na ginekologiczny odział jako świeżo upieczona mama i są takie kwiatki. Zero wsparcia psychicznego, pretensje, nie miłe spojrzenia. Tylko dwie panie (jedna w kręconych włosach w okularach szczupła i wysoka krótko ostrzyżona) ratowały tam sytuacje i były pomocne. Cała reszta tragedia. Dodatkowo po takim czasie okazało się, że zostało mi za ciasno zszyte krocze i mam problemy z tego powodu.. :/
-
Olga Misanets ★★★★★
W marcu miała szczęście urodzić syna w Domie Narodzin w szpitalu. Miała położną Pani Weronikę. Jestem bardzo wdzięczna za fachowe prowadzenie porodu, za opiekę po porodową.
-
Bartłomiej Pawlikowski ★☆☆☆☆
Cheć rodzenia w tym miejscu to skrajny brak odpowiedzialności. To miejsce gdzie ważniejsze są statystyki niż dobro dziecka czy matki. Szczerze odradzam wszystkim, którzy chcą rozpocząć nowe życie w szczęściu. W tym szpitalu to prędzej się zacznie życie na cmentarzu
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Oddział Położniczy?
Oddział Położniczy znajduje się przy Żelazna 90, 01-004 Warszawa, Polska
Jak można dotrzeć do Oddział Położniczy?
Do Oddział Położniczy można dotrzeć, korzystając z poniższego linku