Ze wspomnień Siergieja Nikolajewicza Kozieki z Lejb-Gwardyjskiego Izmaiłowskiego Pułku (1915 rok): „Na froncie II. Batalionu również doszło do spotkania z Niemcami, ale w nieco innych okolicznościach: w Wielką Sobotę, pod wieczór, grupa Niemców wyszła z okopów i dając znaki, żeby nie strzelać, zaczęła zbliżać się do naszych okopów. Nasi żołnierze momentalnie wyszli na przedpiersie. Dowódca batalionu, gdy tylko się o tym dowiedział, rozkazał wysłać do zbliżającej się grupy jednego z oficerów niższego stopniem (bądź oficera i niższego stopniem), a żołnierzom zabronił wychodzić za zasieki. Grupa Niemców nadal się zbliżała, dlatego dano jej sygnał do zatrzymania się. Podczas spotkania Niemcy przekazali naszemu oficerowi, że nie będą strzelać przez 3 dni i że jutro chcieliby pochować swoich poległych towarzyszy, leżących przy naszych pozycjach od czasu bitwy z 19 lutego. Na polecenie ze sztabu pułku przekazano Niemcom, że my również nie będziemy otwierać ognia bez konieczności, a co się tyczy zabitych, to przeniesiemy ich do połowy odległości między naszymi okopami a okopami niemieckimi, ale nie zezwalamy na zbliżanie się do naszych pozycji. Następnego dnia rano nasi sanitariusze przenieśli trupy Niemców, które zaczęły się już rozkładać od ciepła, które nadeszło. Niemcy zebrali się w wąwozie w sąsiedztwie dobrzyjałowskiego lasu. Wśród zabitych był jeden oficer, którego Niemcy zabrali do siebie, gdzie, jak się dowiedzieliśmy, na jego ciało czekał jego brat. Dla niższych stopniem Niemcy zaczęli kopać masowy grób. Niektórzy z oficerów II. Batalionu i wielu niższych rangą było przy tym obecnych. Nasi żołnierze niższego szczebla pomagali przy wykopie. Gdy wszystko było gotowe do złożenia ciał w grobie to jeden z niemieckich podoficerów wydał rozkaz, po którym wszyscy stanęli na baczność, a od strony niemieckich okopów nadeszła grupa elegancko i jednolicie ubranych oficerów niemieckich (czego, niestety, nie można było powiedzieć o naszych oficerach, którzy nie zwracali należytej uwagi na swoje ubranie podczas przebywania w okopach). Oficerowie niemieccy uprzejmie zasalutowali naszym, padła druga komenda, po której wszyscy zasalutowali i ciała poległych złożono w grobie, przy jednoczesnym zasalutowaniu nie tylko Niemców, ale i nas. Gdy mogiła została zasypana, niemieccy i nasi oficerowie wzajemnie złożyli sobie życzenia z okazji świąt, pojawił się "dzielny fryc" (należy zakładać, służący na spotkaniu oficerskim) z kieliszkami i butelką Kümmel'a, którą poczęstował oficerów. Po wypiciu kieliszka obie strony pożegnały się i rozeszły”.
Opinie
-
Mateusz Obrycki ★★★★★
Advertisements
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Cmentarz wojenny z I wojny światowej?
Cmentarz wojenny z I wojny światowej znajduje się przy 18 Dobrzyjałowo, Podlaskie, Polska
Jak można dotrzeć do Cmentarz wojenny z I wojny światowej?
Do Cmentarz wojenny z I wojny światowej można dotrzeć, korzystając z poniższego linku
Advertisements