szkoda ze nie mozna dac zero gwiazdek mowa o ''oddziale'' D11 ludzie najpierw skonczcie jakies pożądne nauczanie a nie z ulicy leziecie i męczycie psychicznie dzieciaki ktore potem jak wyjdą to są 1000 razy gorsze i bardziej zniszczone niz jak tam przyszły niby zostac ''wyleczone'' serio wszyscy ktorzy to czytają smiertelnie odradzam oddawania tam swojego dziecka chyba ze chcecie zeby straciło emocje i dostało PTSD... TAKIEGO WAŁA HATFU
Opinie
-
MILITARIA PL ★☆☆☆☆
-
Natalka Kopczyńska ★★★★★
polecam oddzial D3 kocham pana Tomasza F
-
pan jasnowidz ★★★★★
byłem tam paręnaście lat, no może nie na KOPSN ale na terenie obok dzielonym przez mur i w sumie nie narzekam, były dni lepsze i gorsze, ale w każdej szkole tak jest. Chciałbym podziękować Herr Bartkowi, za wspieranie, rady i za te lekcje, z których się wychodziło z uśmiechem i dobrym humorem, Panu Karolowi, za podnoszenie na duchu, miłą atmosferę, cenne rady i za to, że można było sobie z nim pożartować i porozmawiać na luzie. Panu Andrzejowi za swój humor i pomysły, które zachęcały nas do pracy i łączenie nauki z zabawą. Pani Kasi za cierpliwość do niektórych uczniów. Pani Marlenie i Panu Maćku za zachęcanie do ćwiczeń na WF i innym nauczycielom za zachęcanie nas do nauki i za podtrzymywanie nas w dobrym humorze czy to na Polskim, czy to na Matematyce. Dziękuję również personelowi oddziałów jak i dyrekcji oraz pani Iwonie za dobre słowa, wysłuchanie naszych problemów, pocieszanie, motywację do pracy i za pilnowanie nas aby nam się nic złego nie stało
-
:3 ★★★☆☆
Spędziłem 7 miesięcy, dostałem w końcu trafną diagnozę i dużo wartościowej wiedzy która po prostu pomaga mi teraz w życiu codziennym. Jeśli ktoś trafia do tej placówki nie mając żadnych innych za sobą (co jest ekstremalnie rzadkie) będzie w porządnym szoku. Niestety kadra bagatelizuje i spycha na bok problemy pacjenta. Nie raz zostałem potraktowany bardzo ignorancko.
-
Oliwia Lange ★★★★★
Dla mnie strasznie nie było byłam tam 8 miesięcy i uważam że fajnie spędzony czas szkoda w sumie że ukończyłam 18 rok życia bo bym chętnie tam wróciła. Personel jest mega fajny i miły tylko trzeba się stosować do zasad. Jak ktoś sobie robi krzywdę to przecież trzeba tą osobę zamknąć bo zagraża swojemu i innym zdrowiu. Jest ciężko na początku później grupa przyjmuje normalnie tylko muszą się przyzwyczaić ze jest nowa osoba. Ten kto tam trafia wiem że będzie w dobrych rękach. Lekarze bardzo dobrze dobierają leki to nie jest tak jak w innych szpitalach że weźmiesz leki i będziesz jadł jak swinia tylko właśnie jest wszystko dobrze obliczone i jesz jak normalny człowiek. Ja tam schudłam 20 kg w 8 miesięcy. Nie bójcie się tam trafić jest naprawdę fajnie Pozdrawiam
-
Kate-Ann Shaw ★☆☆☆☆
Ta placówka zaszkodziła mojemu zdrowiu psychicznemu jak tylko była w stanie. Gdyby nie lekarze w niej, gdyby nie traktowanie jakiego dopuszczali się sanitariusze i pielęgniarki i gdyby nie cały sposób prowadzenia tam "pacjenta", to najpewniej nie miałabym takiego problemu z zaufaniem psychiatrom jaki mam i po pomoc psychiatryczną zgłosiłabym się wcześniej niż 10 LAT po opuszczeniu placówki. Jak dobrze kojarzę, to nie można pisać o rzeczach drastycznych w opiniach Google więc zostawię was z jednym artykułem na koniec jeżeli chodzi o moje doświadczenia. Spędziłam w KOPSn (albo raczej kopsie jak to mawiały osoby wewnątrz) osiem miesięcy po próbie bycia wyrzuconą z oddziału trzeciego prowadzonego wtedy przez panią Genowefę P. KOPSn to było to samo, ale na sterydach. Tak samo barbarzyńskie metody oraz jeszcze gorsze zezwierzęcenie i zaszczucie człowieka. Przepustki istnieją, ale z racji tego, że nikt o nich nie informuje osób w środku i na zewnątrz, OD 20 LAT ISTNIENIA OŚRODKA, NIKT NIE BYŁ NIGDY NA PRZEPUSTCE OKOLICZNOŚCIOWEJ. Ludzie odsiadujący wyroki w ZK mają większą szansę na pójście na przepustkę niż przeciętny pacjent KOPSn. Pierwszy miesiąc spędziłam w za dużym dresie który wyglądał, jakby pamiętał Jarmark Europa. Co ciekawe, tam ten dres później jest używany jako kara za złe zachowanie. Ja wiem, że dla niektórych osób może to być śmieszne, ale mi to się kojarzyło z obozem koncentracyjnym. Tam też przebierano ludzi z ich ubrań w uniformy żeby pozbawić ich poczucia indywidualności i osobowości. Każda sala to pusty pokój z trzema łóżkami przymocowanymi do podłogi i namiastką szafki, którą były jakieś dechy przykręcone do ściany. Łóżkiem to też ciężko nazwać tak w ogóle, to kawałek cienkiej pianki narzucony na metalowy stelaż. Każda sala była nie tylko monitorowana kamerami 24h na dobę ale także monitorowana osobiście przez sanitariuszy przez okienka w drzwiach. Dodatkowo, w samych salach nie dało się wyłączyć niebieskiego światła, które świeciło codziennie przez całą noc. Już wtedy się zastanawiałam, dlaczego nie mogli po prostu zamontować kamer na podczerwień. Jedzenie również było straszne (codziennie to samo śniadanie, do którego trzeba było mieć swój własny cukier bo ta zupa mleczna codziennie się przejadała po trzech dniach). O reszcie jadłospisu się nie wypowiem, ale jako dziecko z bidula mogę określić jadłospis, ofertę dań i sposoby ich przygotowania jako „typowo ośrodkowe ale gorsze, bo szpitalne w dodatku”. A, zapomniałabym. Całe pożywienie było serwowane na plastikowych talerzach i jedzone plastikowymi sztućcami turystycznymi. Napis „Sea to Summit” na sztućcach zapamiętam do końca życia. Jedynym co nie było przemocą tam, był czas wolny na świetlicy, zajęcia sportowe (coś jak WF w szkole tylko z dzieciakami na oddziale, KOPSn ma swoją własną salę gimnastyczną w budynku) i terapia zajęciowa podczas której zszywaliśmy sobie zeszyty do szkoły, bo na terenie szpitala nie można mieć nawet zszywek w nich. Namalowałam tam też cały obraz akrylami co nie było zwykłą aktywnością tylko „nagrodą” za nierobienie problemów. Generalnie, jeżeli by to zależało ode mnie, to działka przy Legionów 11 byłaby pustym placem już w 2014 roku jak stamtąd wyszłam. O ile potrzeba placówki sądowo-psychiatrycznej dla młodzieży tak nie można traktować nikogo w sposób w jaki są traktowane osoby tam. Pamiętam moją pierwszą myśl po przyjściu tam. Zachodziłam w głowę jak mnie, ze stwierdzoną depresją, chcą na leczyć poprzez sprawianie, że czuję się jeszcze gorzej. Artykuł na Onecie o traktowaniu pacjentów tam, jak obiecywałam na początku https://wiadomosci.onet.pl/warszawa/pizamki/ppbf3kt Raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur z wizytacji w KOPSn https://bip.brpo.gov.pl/sites/default/files/2024-01/Raport%20-%20KOPSN%20Garwolin%202023.pdf Zdjęcia: [1] Te sztućce pamiętam do dzisiaj [2] Zdjęcia z raportu KMPT - wygląd sal w placówce. Jedyna różnica między izolatką a normalną salą jest to, że normalna sala ma więcej łóżek
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Krajowy Ośrodek Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich w Garwolinie?
Krajowy Ośrodek Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich w Garwolinie znajduje się przy aleja Legionów 11, 08-400 Garwolin, Polska
Jaki jest numer telefonu do Krajowy Ośrodek Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich w Garwolinie?
Można skontaktować się z Krajowy Ośrodek Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich w Garwolinie pod numerem +48 256 822 255
Jak można dotrzeć do Krajowy Ośrodek Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich w Garwolinie?
Do Krajowy Ośrodek Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich w Garwolinie można dotrzeć, korzystając z poniższego linku