Opinie

  1. życie z Recklinghausen'em ★★★★★

    Świetne miejsce, ktoś miał naprawdę świetny pomysł na interes. Połączenie takiej hali z usługami hotelowymi i wkomponowanie w to kawałek historii tego miejsca to świetny pomysł. Niesamowity klimat miejsca w którym czuć historię.

  2. Czesława Romańczyk ★★★★★

    Ciekawe miejsce na mapie Mielno-Unieście. Obiekt odnowiony, z hotelem na piętrze, w części hangarowej plac zabaw, restauracja, na zewnątrz baseny, również mini klub, w którym znajdują się kręgle, piłkarzyki, bilard, kawiarnia. Duża przestrzeń wokół. Interesująca inscenizacja walki wojennej o odzyskanie ziem zajętych w czasie okupacji.

  3. Henryk ★★★★★

    Już w czasie I wojny światowej istniała tu niewielka stacja lotnicza niemieckiej marynarki wojennej, a sam wybór tej lokalizacji nie był dziełem przypadku. Na jeziorze Jamno awaryjnie lądowały łodzie latające, które obsługiwały cywilne połączenia lotnicze z Prusami Wschodnimi, a niewielka odległość od granicy z Polską i Szwecją zdecydowała, że Unieście (Nest) stało się idealnym miejscem dla operowania wojskowego lotnictwa morskiego. W roku 1935 dowództwo Luftwaffe postanowiło utworzyć tutaj bazę wojskową z prawdziwego zdarzenia. Od roku 1936 powstało tu ok. trzydzieści budynków - dwa hangary lotnicze, budynek komendantury bazy, trzy budynki koszarowe, kantyna, stacja transformatorowa, garaże na pojazdy mechaniczne i liczne magazyny - również amunicyjne, a załoga bazy liczyła ok. 500 osób. Przygotowano również dwie betonowe pochylnie (slipy) schodzące w głąb jeziora, służące do wodowania i wyciągania na brzeg wodnosamolotów, 275-metrową betonową drogę służącą do lądowania małych samolotów łącznikowych, strzelnicę i radiowe centrum nadawcze. W przededniu wojny baza obsługiwała pobliski poligon Luftwaffe, a samoloty tu stacjonujące (Heinkel He-60D, He-114B1) służyły do holowania rękawów, które imitowały cele powietrzne podczas szkolenia artylerzystów obrony przeciwlotniczej. Podczas działań wojennych przeciwko Polsce samoloty z tej bazy miały za zadanie stałe patrolowanie obszaru między Unieściem i Kłajpedą oraz zwalczanie ewentualnych wykrytych wrogich okrętów podwodnych. W następnym etapie wojny załogi z bazy prowadziły kontrolę żeglugi na Bałtyku, zatrzymując statki państw neutralnych i sprawdzając, czy nie przewożą one ładunków dla państw walczących z Trzecią Rzeszą, a na potrzeby tych misji baza została wyposażona w trzy duże dwusilnikowe Heinkle He-59B. W kolejnych latach wojny baza znajdowała się daleko od rejonów prowadzenia działań wojennych, więc nie było potrzeby stałego utrzymywania na miejscu bojowych jednostek Luftwaffe, a baza służyła do szkolenia pilotów i radiooperatorów pokładowych. Gdy szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę aliantów, w lipcu 1944 roku do Unieścia powróciły jednostki bojowe wyposażone w wodnosamoloty Arado Ar-196A3/A5 przeznaczone do zwalczania radzieckich łodzi podwodnych oraz prowadzenia misji ratunkowych - poszukiwania rozbitków z zatopionych własnych jednostek. Jednocześnie, na terenie samej bazy oraz na pobliskim poligonie odbywały się próby nowego uzbrojenia i sprzętu - testowano między innymi urządzenia służące do bezpiecznego naprowadzania samolotów w warunkach niemal zerowej widoczności, a pamiątką po tym jest tajemnicza betonowa cylindryczna konstrukcja widoczna z wody niedaleko brzegu morza. Do ciekawego incydentu na terenie bazy doszło 31 października 1944 roku, gdy jeden z podoficerów niemieckich wraz ze swoją estońską przyjaciółką porwali łódź latającą Dornier Do-24T3 i pomimo braku przeszkolenia w pilotażu zdołali bezpiecznie dolecieć i wylądować u wybrzeży Szwecji, gdzie para została internowana. Uprowadzony Dornier został odkupiony od niemieckiego rządu za 250 tysięcy koron i wcielony do służby lotnictwa szwedzkiego. W marcu 1945 roku, w obliczu nadciągającej Armii Czerwonej, baza była zaangażowana w ewakuację drogą lotniczą kobiet i dzieci z okolicznych miejscowości - między innymi z nieistniejącej już dzisiaj osady Czajcze (Deep). Miejsce to uniknęło bombardowań strategicznych, a po opuszczeniu go przez Luftwaffe było przez dwa lata zajęte przez Armię Czerwoną, która demontowała i wywoziła w głąb ZSRR wszystko, co tylko nadawało się do wykorzystania. Od roku 1947 teren ten został zajęty przez polską jednostkę wojskową, która stacjonowała tu prawie do połowy lat '90. Istnieją relacje żołnierzy polskich o odkryciu w późnych latach '60 pod dnem jeziora Jamno gigantycznych rozmiarów wybetonowanych i szczelnych zbiorników paliwa wraz z całą potrzebną infrastrukturą techniczną, a pomieszczenia z pompami elektrycznymi i dystrybutorami benzyny nadawały się do natychmiastowego użycia!

  1. Robert Pelchner ★★★★★

    Obiekt w trakcie rewitalizacji i będzie tam piękny kompleks Konferencyjno- Wypoczynkowy. Nawiązujący do historii tego miejsca. Jednocześnie miejsce inwestycyjne. Teren nie jest aktualnie dostępny dla zwiedzających.

  2. Stan Buczek ★★★★★

    Interesujący obiekt, choć teraz niedostępny. Nowy inwestor zmieni zupełnie jego przeznaczenie. Budynek zachował się w całości w bardzo dobrym stanie, ale wyposażenie i produkowane tu samoloty lub ich podzespoły nie prztrwały. Zachowała się też droga którą transportowano a potem wodowano samoloty na jeziorze. Na zachodniej wieży zamontowano teraz dwie flagi Ukrainy i Polski na znak solidarności z Ukrainą zbrodniczo niszczoną przez rosję.

Advertisements

Nowa Recenzja

Najczęściej zadawane pytania

Jaki jest adres Pozostałości "Seefliegerhorst Nest"?

Pozostałości "Seefliegerhorst Nest" znajduje się przy Generała Stanisława Maczka 40, 76-032 Mielno, Zachodniopomorskie, Polska

Jak można dotrzeć do Pozostałości "Seefliegerhorst Nest"?

Do Pozostałości "Seefliegerhorst Nest" można dotrzeć, korzystając z poniższego linku

Advertisements