Dzisiaj (27.05) telefonicznie rejestrowałem się do lekarza. Pani w rejestracji wyznaczyła mi termin wizyty u lekarza rodzinnego na... 24 czerwca. Na szczęście bieżącego roku.
Zdjęcia
Opinie
-
Cezary O ★★☆☆☆
-
Janusz Sawicz ★☆☆☆☆
Przykro opisać. Jesteśmy w Czaplinku na wypoczynku. Żona źle się poczuła. Przyjęto nas bardzo chłodno, od razu, że wizyta będzie płatna, (na NFZ?), prosiliśmy o zmierzenie ciśnienia, a to że dopiero jak przyjdzie pielęgniarka, a to będzie po dziesiątej, a byliśmy o dziewiątej.Zrobiło nam się przykro, poczuliśmy się intruzami zakłócającymi pani jej święty spokój. Nie polecamy.
-
Wiecznie Zakochana ★☆☆☆☆
To jest jakiś dramat kultury i ogłady tych pań niestety nikt nie nauczył panie z recepcji zachowują się jakby w pracy były za karę nie pomocne , nie uprzejme, opryskliwe do łopaty a nie w przychodni stołka się trzymać
-
Krisek 97 ★☆☆☆☆
"(...) służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu; strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić". Proszę o nie usuwanie opinii, prawda boli: Przychodnia Balticmed to żywy obraz i przykład tego jak bardzo różnią się słowa przyrzeczenia lekarskiego ze stanem faktycznym i tym jak obchodzą się pracujący tam "lekarze" (nieprzypadkowo w cudzysłowie) ze swoimi pacjentami, oraz tym co sami sobą reprezentują. A reprezentują, niestety, DNO i totalny brak empatii względem drugiej osoby, tj. pacjenta. Dodzwonić się, próbować zarejestrować się to jedna rzecz granicząca z cudem. Od godziny 8:00 próbowaliśmy zarejestrować żonę wraz z dzieckiem (najpierw telefonicznie) z silnymi objawami grypopodobnymi, temperatura dochodząca do 40 stopni, totalne osłabienie, nudności, wymioty - bezskutecznie. Udałem się osobiście celem zarejestrowania - miałem czekać na informację telefoniczną, czy szanowny pan Wenzel zechce przyjąć i zdiagnozować dwie schorowane osoby (w tym 11 miesięczne dziecko), które z godziny na godzinę robiły się coraz słabsze. Do godziny 12;00 nie otrzymałem odpowiedzi, ponownie więc udałem się do przychodzi osobiście, tym razem w asyście w/w żony i dziecka. CZEKAĆ, aż doktor przyjmie was między pacjentami, może znajdzie czas. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pacjentów w kolejce było jak na lekarstwo, były to pojedyncze osoby, lekarz do tego stopnia miał luz, że opuszczał niejednokrotnie gabinet i znikał na moment, doskonale widząc (o czym był również poinformowany) jak nasze dziecko z minuty na minutę słabnie, w pewnym momencie synek dosłownie wisiał mi na rękach bezwładnie. Nie doczekawszy się zaproszenia do gabinetu, chwile po 14 (czyli po ponad 2h czekania ze słabnącym dzieckiem) postanowiłem sam się wprosić i zapytać o pomoc. Pierwsze co otrzymaliśmy po wejściu bez zaproszenia do gabinetu to wielkie zdziwienia pana Wenzla i słowa: "nie prosiłem państwa, mam teraz pacjentów, proszę wyjść i czekać", to wszystko na widok wiszącego mi na rękach niespełna rocznego dziecka, dla którego proszę o diagnozę i pomoc od godziny 8:00, pomijając stan ledwo stojącej na nogach żony, z temperaturą 39.8C. Udało mi się w końcu wyprosić pana W. o dosłownie 5 minut atencji dla nas, zasugerowałem, aby przyjrzał się jeszcze raz dziecku i jednak nas przyjął. W tym miejscu należało by napisać: "udało się!" ale skłamałbym i to sromotnie, bo tak naprawdę nic się nie udało. Cała wizyta odbyła się z baardzo wrogo nastawionym panem W, bezczelne docinki i odzywki, mimo, iż byliśmy w stosunku do jego osoby bardzo mili. Po całym rytualne diagnostycznym, trwającym dobre 2-3 minuty, zostaliśmy odesłani na pobranie krwi celem sprawdzenia poziomu cukru we krwi dziecka (?), oraz wykonanie testu combo, po którym to dalej mieliśmy czekać na ponowne wezwanie. Wezwanie nastąpiło chwile przed godziną 15, lekarz stwierdził, że dziecko miało stawiać opór podczas badania, nie dając mu zajrzeć w lewe uszko (co jest totalną brednią, dziecko ledwo żyło, w jaki sposób miało stawiać opór dorosłemu facetowi?) i jako iż, nie był w stanie do końca skontrolować dziecka właśnie przez w/w opór, odsyła nas z kwitkiem na laryngologię do Wałcza. Rozumiemy się? Dziecko z bardzo wysoką gorączką, ledwo żyjące, odsyłane jest na laryngologię gdzieś w świat, bo facet złośliwie stwierdził, że nie był w stanie go przebadać. Na pytanie z mojej strony "a co żoną?" odpowiedź padła dość zimna - nie interesuje mnie pani, nie była pani zarejestrowana". Szanowny Pan Doktor na pożegnanie z mojej strony usłyszał słów kilka, które każdy z jego pacjentów ma ochotę mu powiedzieć ale nie każdy ma odwagę, co zakończyło się przyjazdem policji, nic nie wnoszącą jak się później okazało, bo pan W chyba trochu się wystraszył. Podsumowując ten obszerny wywód - cała ta 'przychodnia' to karykatura, totalne wypaczenie i zakrzywienie tego czym powinna być służba zdrowia, czym wręcz być musi, bo przecież my jako pacjenci miesiąc w miesiąc płacimy za to, czy z tego korzystamy, czy też nie, nikt nie pyta. Pan W. to totalne oderwanie od tego z czym powinien nam się kojarzyć zawód lekarz.
-
Anna Kowalczyk ★★★★★
Polecam , bardzo mili i konkretni lekarze, pielęgniarki również a kolejki wszędzie są.Dziekuje dr.Klenczarowi za tak fachową opiekę.
-
Patrycja Mala ★☆☆☆☆
Chciałam umówić sie na wizytę z 2 miesiacznym dzieckiem. Kazano mi czekać i obserwować bo przyjmą mnie dopiero następnego dnia. Pani która odebrała telefon miala pretensje o to ze zadzwonilam o 11. Dzwoniłam od rana nikt nie odbierał to 20 min automatycznie mnie odrzucano gdy powiedziałam to pani która odebrała telefon to jeszcze bardziej na mnie naskoczyła ze to nie jej inna . Pani stwierdziła że to moja wina.. NIE POLECAM.!
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Przychodnia Rodzinna Balticmed Czaplinek?
Przychodnia Rodzinna Balticmed Czaplinek znajduje się przy Drahimska 65A, 78-550 Czaplinek, Zachodniopomorskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Przychodnia Rodzinna Balticmed Czaplinek?
Można skontaktować się z Przychodnia Rodzinna Balticmed Czaplinek pod numerem +48 733 343 654
Jak można dotrzeć do Przychodnia Rodzinna Balticmed Czaplinek?
Do Przychodnia Rodzinna Balticmed Czaplinek można dotrzeć, korzystając z poniższego linku