Trafiłem tu z dzieciaczkiem z uczuleniem na orzechy, czas oczekiwania to grubo ponad godzina (jak nie więcej) z ust Pani doktor usłyszałem dla czego w ogóle dziecko jeszcze nie śpi zamiast wsiąść i go przebadać. Totalne dno, zero empatii dla pacjenta w szczególności dla rodziców, którzy wiedzą z czym przyjeżdżają. Gdybyśmy mogli to wysmarował min indywidualną opinię dla Pani doktor z nocki 25-26.12.2025. Jeśli tylko możecie omijać to szerokim łukiem. PS; pani z SOR bardzo przemiła wszytko pokazała co gdzie i jak.
Opinie
-
Mateusz Grabowski ★☆☆☆☆
-
Zipzip ★★★★★
Bardzo miły i kompetentny personel, od razu po przyjęciu się mną zaopiekowano i zlecono badania, które wykonano równie szybko. Na sor przyjechałam z ostrym bólem głowy o 1:00 w nocy w niedzielę, także tym bardziej doceniam sprawność przyjęcia! Dziękuję!
-
Hrystia Pavlutska ★☆☆☆☆
Potwierdzam opinie innych – MASAKRA. Nie da się powiedzieć: „omijajcie to miejsce szerokim łukiem”, bo to jest SOR, więc nie ma za bardzo wyboru – dlatego nastawcie się na najgorsze traktowanie. Bardzo polecam zgłaszanie takich sytuacji oficjalnie, a nie tylko zostawianie komentarza na Google. Czekam w pomieszczeniu, do którego przywozi się osoby karetką. Pytam panią na recepcji, czy jest gdzieś woda – patrzy na mnie, jakbym zapytała o włoskie delikatesy, prycha i mówi: „chyba gdzieś w korytarzu”. WTF? Po 2 godzinach czekania pytam tę samą panią, czy długo jeszcze mam czekać. Babeczka zaczyna się śmiać i mówi: „nie wiem”. Nie wiem, co takiego śmiesznego zapytałam. Rozumiem, że słyszy to pytanie milion razy, ale taka jest specyfika tej pracy – więc chyba można jakoś po ludzku odpowiedzieć. Po 3 godzinach trafiam na oddział. Lekarz pobiera mi krew, mam 2 minuty wywiadu z jednym pytaniem: „co się stało”. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo pan znika. Myślałam, że to było wstępne pytanie, ale jak się okazało – pierwsze i ostatnie. Po kolejnych 2 godzinach pytam, czy mogę gdzieś napić się wody – zero reakcji personelu. W końcu pielęgniarka pokazuje mi jakieś czarne pojemniki, nabiera do szklanki i daje. Patrzę – kawa. Mówię: „ale to kawa, nie woda”. A ona: „co za różnica” (no comments). Nie mogę pić kawy, bo mam palpitacje serca. A ona: „to proszę sobie znaleźć coś innego”. (No comments znowu.) W drugim pojemniku – mega słodka, malinowa herbata. Więc co godzinę wyruszam do ogólnej poczekalni po kubek wody... Po 4 godzinach pytam, czy mogę coś zjeść, bo jestem głodna – od rana wypiłam dwa kubki wody, a jest już prawie 15:00. Dostaję tekst w stylu: „co to za problem, że pominęła pani jeden posiłek”. Chciałam powiedzieć, że dla osoby, która ma insulinooporność, to akurat ma duże znaczenie, a ona jako lekarz chyba powinna takie rzeczy wiedzieć. No ale nic. Pięć razy próbuję dowiedzieć się, jaka jest sytuacja: czy czekam na wyniki, czy będzie jeszcze jakieś badanie. Zero reakcji, a czasem komentarz: „a co się pani tak spieszy?”. No raczej tak – leżę na łóżku w korytarzu, gdzie cały czas ktoś chodzi. W oczy wali mega jasne światło, a od czasu do czasu łóżko jest popychane, bo przejeżdżają pacjenci na wózkach (nie wiem, czemu nie zrobią szerszego korytarza, skoro mają tam stać łóżka i jeszcze jeżdżą wózki). A to, że nikt nawet nie przeprosi, że popycha twoje łóżko – to już pominę. Kolejna sytuacja – już z poziomu totalnej abstrakcji. Pielęgniarka pyta panią doktor: „Pacjentka ma problem z oddychaniem, czy mam jej dać maskę tlenową?” Na co pani doktor: „Jestem teraz zajęta, robię wypis.” Pielęgniarka po jakimś czasie pyta ponownie – ta sama odpowiedź… Po 6 godzinach podchodzę i mówię, że nie mam potrzeby leżeć, że czuję się lepiej i mogę siedzieć, żeby nie zajmować łóżka (bo oczywiście przez cały dzień słyszę od personelu, jak dużo jest ludzi i że nie ma gdzie kłaść pacjentów). I co słyszę? „Nie, proszę leżeć, nie ma takiej potrzeby…” Serio? Na SOR-ze, w niedzielę?? I epickie zakończenie – po 10 (!!!) godzinach na oddziale w końcu dostaję wypis. Upominałam się o niego chyba pięć razy. Dostaję informację, że mam dobre wyniki krwi i nic mi nie jest. Pytam panią doktor Halinę Nawrocką, czy mogę dostać jakieś zalecenia, co mogło być powodem tak silnego bólu, że pojawił się pot i zemdlałam. Pani doktor, która nie przeprowadziła ze mną żadnej rozmowy i nie wie, że to nie pierwszy raz, gdy rano odczuwam ból brzucha – mówi tylko: „to pewnie był jakiś skurcz…”. Słyszę, jak inna pielęgniarka pyta, czy na pewno nie trzeba żadnych zaleceń. Na co ta pani prycha, a pielęgniarka zaczyna się śmiać – „no tak, po co ona komplikuje sobie życie…”. SZOK I NIEDOWIERZANIE.
-
Unique ★☆☆☆☆
Trafiłam na SORze na Pabijaniaka. Potworne doświadczenie, lekarz chamski i opryskliwy, bezczelny do granic możliwości. Na pytanie co mi dolega bezczelnie odburknął, że to nie przychodnia i żebym sobie poszła do lekarza. Z moim problemem nie pomógł mi nic. Przepisał lek, który nie ma we wskazaniach niczego nawet podobnego do tego z czym przyszłam, za to ma wyraźnie w przeciwskazaniach! Ten lekarz jest wręcz niebezpieczny dla pacjentów skoro nie potrafi prawidłowo przepisać nawet leku. Jest obrazem totalnej porażki systemu zdrowia w Polsce. I nie ma czegoś co powinno się mieć w każdej specjalizacji - odrobiny choćby empatii. Odradzam z całego serca wizyty u tego "lekarza". Za to pochwalić należy ratowników, oni mają ludzkie oblicze, w przeciwieństwie do tych, którzy myślą, że są Panami tego świata.
-
Przemysław Kaczorowski ★☆☆☆☆
Nikomu nie życzę tutaj trafić. Służba zdrowia jest w fatalnym stanie. Nie wiem za co Ci ludzie chcą więcej pieniędzy , po co te strajki i protesty. Nic nie działa. Jakieś dziecko siedzi ze złamaną ręką , płacze , mogą fioletowa , typiara wyzywa jej matke że ma sobie czekać bo jakoś system im padł i biedne muszą pisać ręcznie to sobie poczeka. Nie ma wielu ludzi , ale mimo to czekają bardzo długo. Mnie też wredne babsko zwyzywało jak się grzecznie tylko podszedłem zapytać o coś. PATOLA
-
Julia ★★★★★
Przyjechałam na SOR w Jeleniej Górze o godzinie 21:00 z podejrzeniem skręcenia kostki. Już o 21:50 miałam pełne rozpoznanie, zrobione prześwietlenie oraz konsultację chirurga, który potwierdził, że na szczęście nie doszło do poważniejszego urazu. Obsługa była bardzo sprawna, personel uprzejmy i rzeczowy. Jak na SOR – tempo naprawdę imponujące. Bardzo polecam tę placówkę!❤️
-
krystyna majewska ★★★★☆
Siedziałam i czekałam prawie 8 godzin na jakąkolwiek informację co z mężem. Informacja była że przyjdzie Pan doktor i wszystko powie;niestety nie przyszedł . Najgorsze było wcześniej jak przyjechała karetka i jeden z ratowników postępował jakby przyjechał do przestępcy a nie do człowieka który stracił kontakt ze światem. Ważne było aby skuć męża kajdankami żeby zrobić zastrzyk zamiast obejść się delikatnie.Mąż odzyskał świadomość dopiero w szpitalu. To był horror. To nie była akcja ratownicza lecz przemocy. W wyniku tego uszkodzono mu staw kolanowy. Oby nigdy nikt nie trafił na takiego ratownika.
-
Aga L ★★☆☆☆
W 2018 r. otwarcie nowego oddziału SOR. Miało być światowo, inaczej, lepiej. Niestety nie jest. Rozumiem, że ogromna ilość pacjentów, praca pod ogromną presją, ale kurcze Szpital Wojewódzki ogarniający przypadki z Karpacza, Szklarskiej Poręby, Świeradowa Zdroju a w środku wpuszczają pojedynczo, jeden lekarz na cały sor, przemeczony, reanimujacy, sporządzający w międzyczasie wypisy, diagnozujący, planujący leczenie, rozmawiający z rodzinami pacjentów i to wszystko robione jednocześnie, bo przecież pielęgniarka nie może, bo o wszystkim powie lekarz. Ta sama pielęgniarka dostaje potem po uszach za te wszystkie niedociągnięcia od rodzin pacjentôw. A w tym wszystkim pacjenci, będący na ich łasce/niełasce zwijający się z bólu czasami godzinami. Pani Dyrektor, tak nie powinien wyglądać SOR. Potrzeba więcej personelu i lepszej koordynacji pracy, bo na dłuższą metę tak się nie da... Ukłony dla pielegniarek i lekarzy uwijających się w pocie czoła, ale jednocześnie życzę im, żeby ten przyświecający na początku ich medycznej kariery płomień misji, empatii, chęci pomocy, współczucia i troski o życie ludzkie znów zapłonął, bo czasami ma się wrażenie, że pozostał już tylko żar...
-
Artur Żuliński ★☆☆☆☆
Chryste Panie co za dół!!!! Zbierają wszystkich jak jakieś POKEMONY. Przyjechaliśmy o 16 i czekaliśmy do 20 zanim lekarz zaczął przyjmować. Od innych słyszeliśmy że czekają od 13 żeby byś przyjętym na oddział. Jak już wybiła 20:00 dopiero ludzi zaczęli do gabinetu zapraszać i puszczać do domów. W między czasie jedni się poddali i z urazami sami wrócili do domów. Inni zdążyli załatwić skierowanie, przez telefon, do prywatnego lekarza i też sobie poszli... Także nie polecam :/
-
Fryzjer Skladanovska ★★★★★
Chciałabym wyrazić ogromne uznanie dla personelu Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Jeleniej Górze za profesjonalizm, empatię i szybkie działanie. Od momentu przyjęcia na oddział zostałam otoczona troskliwą opieką, a cały zespół – od rejestracji po lekarzy i pielęgniarki – wykazał się pełnym zaangażowaniem i życzliwością. Lekarze dokładnie i cierpliwie wyjaśniali każdy etap leczenia, a pielęgniarki były nie tylko fachowe, ale także pełne empatii, co miało ogromne znaczenie w trudnych chwilach. Cały proces przebiegał sprawnie, mimo dużego obłożenia pacjentami. Dziękuję całemu zespołowi SOR za ich ciężką pracę i profesjonalne podejście. Dzięki Wam pacjenci mogą czuć się bezpiecznie i pewnie w trudnych momentach. Z pełnym przekonaniem polecam ten oddział każdemu, kto potrzebuje pomocy medycznej. Z wyrazami szacunku Liudmyla Sumara
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Szpitalny Oddział Ratunkowy?
Szpitalny Oddział Ratunkowy znajduje się przy Ogińskiego 6, 58-506 Jelenia Góra, Dolnośląskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Szpitalny Oddział Ratunkowy?
Można skontaktować się z Szpitalny Oddział Ratunkowy pod numerem +48 757 537 118
Jak można dotrzeć do Szpitalny Oddział Ratunkowy?
Do Szpitalny Oddział Ratunkowy można dotrzeć, korzystając z poniższego linku