Byłem umówiony na konkretną godzinę, przyjechałem nawet trochę wcześniej, a mimo tego czekałem ponad 30 minut, zanim ktokolwiek się mną zajął. Brak szacunku do czasu klienta. Sytuacja bardzo nieprofesjonalna i mocno rozczarowująca.
Zdjęcia
Opinie
-
Kamil Opyrchał ★☆☆☆☆
-
Pola Traksa ★☆☆☆☆
Moja pierwsza wizyta u ginekologa byla TRAGICZNA. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że nie jest to nic przyjemnego nawet dla osób, które były już kilkukrotnie na wizycie, a co dopiero pierwsza. Brak mi słów na zachowanie Pani doktor, która stwierdziła, że nie jest w stanie wykonać żadnych badań ponieważ jeszcze nie współżyłam. Czyli osoby nieaktywne seksualnie nie mogą miec chociażby infekcji? Wyszlam z gabinetu z niczym. Na szczęście szybko trafiłam na lekarza w innej placówce, który jakimś cudem był w stanie wykonać badania i przepisać skierowanie na badania z krwi z podejrzeniem PCOS.
-
Lesny VC ★★★☆☆
Położenie placówki jak i obsługa jak najbardziej w porządku, miło i przyjemnie. Pomocni wszystko wyjaśnia i przygotują. Gorzej sprawa ma się z umawianiem do medycyny pracy - telefoniczna z konsultantem z call center bo placówka nie wykonuje takich czynności po czym i tak musi zatwierdzić wizyty. Konkurencyjne placówki wykonują takie czynności na miejscu. Druga sprawa to kwestia umówionych godzin, część czynności miałem szybciej, inne zaś mocno po podawanym terminie - duże opóźnienia (2h). Czekanie czekanie czekanie …. Trzeba się niestety przygotować. Podziękowania dla pani dr. Katarzyny która poczekała na zakończenie badań u innych specjalistów.
-
Andrzej Andrzeej ★☆☆☆☆
Spotkanie z internista umówione na 17:30, Medicover wskazuje aby być 15min przed wizytą tylko po to by wejść na wcześniej umówiona wizytę o 18:15. 45min czekania w poczekalni naprzeciw tabliczki "Medicover Express" to jest chyba sprawdzanie cierpliwości pacjentów.. nie polecam
-
Niebieska Sowa ★☆☆☆☆
Trafiłam do Medicover z czyrakiem, doktor Tabor, stwierdził, że powinien on zostać nacięty i wydrenowany w znieczuleniu ogólnym na Sorze, co też się stało tego samego dnia. Szpitalna Karta informacyjna zawierała receptę na antybiotyk oraz skierowanie na posiew wymazu z rany. Zgłosiłam się ponownie do doktora, który nie tylko zaczął straszyć mnie, że zabieg został wykonany nieprawidłowo i będzie trzeba powtórzyć, ale też usilnie próbował wycisnąć resztę ropy z rany, mając za nic moje krzyki bólu. Nie pobrał też próbki do posiewu. Zniechęcona jego podejściem, następnego dnia zgłosiłam się do doktora Grabarza, który pobrał posiew i uznał, że pozostawi mnie pod opieką pielęgniarską jeśli chodzi o zmiany opatrunku. Tutaj muszę pochwalić personel pielęgniarski w placówce na Czerwonych Makach, za namową Pana Dawida zaczęliśmy stosować opatrunki ze srebrem które przyspieszają oczyszczanie rany. Jednak, pomimo brania antybiotyku przepisanego mi na sorze, przez ponad półtora tygodnia czułam się źle, miałam stany gorączkowe i byłam bardzo osłabiona, rana goiła się bardzo powoli, a w aplikacji, w zakładce z wynikiem posiewu, widniała tylko lakoniczna informacja: wynik dodatni. Przez długi okres czasu nikt nie zainteresował się szczegółami wyniku, w końcu musiałam sama dociec o szczegóły, co już jest absurdem. Dowiedziałam się, że z pobranego materiału biologicznego został wyhodowany gronkowiec złocisty odporny na metycylinę. Tak więc, antybiotyk był nieskuteczny. Zapisałam się do najszybciej dostępnego chirurga, padło na dr Pisarską. Pani dr rzuciła okiem na ranę i stwierdziła, że wszystko jest ok, a na moje stwierdzenie, że chciałabym dostać antybiotyk, bardzo się oburzyła, że po co mi, a na moje wyjaśnienie, czemu chciałabym antybiotyk, jakie są moje obawy i jakie komplikacje mogą zajść jeśli pozostawi się to bez leczenia, stwierdziła, że "ona o niczym takim nie słyszała, leczy według swojej wiedzy, a antybiotyku mi nie przepiszę bo rana wygląda na czystą, wyniki posiewu są już stare i ogólnie to nie potrzebuje antybiotyku". Pierwszy raz spotkałam się ze stwierdzeniem, że bakterie odporne na niektóre antybiotyki tak po prostu magicznie znikają z organizmu. Swoją drogą interesujące, że lekarze na sorze uznali za potrzebne przepisanie mi antybiotyku, a doktor Pisarska nagle stwierdza, że w ogóle antybiotyk potrzebny nie jest. Dopiero bo moim usilnym namawianiu, z łaską wypisała mi skierowanie na ponowny posiew z rany, wykonany następnego dnia. Trzy dni później byłam umówiona z doktorem Grabarzem, podczas tej wizyty spytałam więc o wyniki drugiego już posiewu. Dziwnym trafem okazało się, że próbka z moim posiewem nie została wysłana przez te dni i leżała sobie w placówce Medicover, czekając niewiadomo na co. Dopiero po interwencji doktora Grabarza została ona wysłana do laboratorium. Pan doktor stwierdził, że dla mojego "świętego spokoju" przepiszę mi odpowiedni antybiotyk. Po 3 dniach od zaczęcia zażywania antybiotyku stany gorączkowe zaczęły mijać, a moje samopoczucie ulegało stopniowej poprawie. Oczywiście, szczegółowe wyniki drugiego badania znowu były dla mnie utajnione, musiałam sama upominać się na infolinii o nie. I co? I znowu, wynik pozytywny, znowu gronkowiec złocisty odporny na metycylinę, do tego doszła też bakteria E. coli. Na komentarz na temat tego badania od pani doktor Pisarskiej czekałam 9 DNI! A brzmiał on: "wyniki badań prawidłowe. Nie ma potrzeby odbycia wizyty". Na następnej wizycie u doktora Grabarza, która minęła w większości w normalnej atmosferze, zostałam uraczona wywodem, że niepotrzebnie panikowałam, że to normalne, że mamy gronkowca na skórze i ogólnie nie było potrzeby antybiotyku. Proszę Państwa, jestem osobą studiująca kierunek biologiczny, miałam i mam zajęcia z anatomii, z mikrobiologii, z biochemii, konsultowałam się z moimi wykładowcami i ŻADEN nie uważa, że ta sytuacja jest normalna! Nie jestem absolutnie zadowolona z usług, lekceważące nastawienie, tumiwisizm, podejście pt "ja wiem lepiej, nie wchodź mi w kompetencje, jesteś nikim", protekcjonalizm są czymś nie do przyjęcia!
-
GsmXcom ★★★★★
Panie na recepcji bardzo miłe i profesjonalne, kiedy człowiek miał doświadczenia ze służbą zdrowia w Polsce czuje się zaopiekowany jak w hotelu Emirates Palace w Abu Zabi ( wszystko podobnie oprócz wystroju) :)
-
JJ ★☆☆☆☆
Nie polecam internisty Alicja Rożnowska, pojechałem wczoraj tj 13.03.25 na wizytę z objawami grypy prosiłem o przepisanie leków na receptę żeby zwalczyć objawy zanim będzie gorzej ale pani stwierdziła że nie ma podstaw i przepisała mi neo angin i syrop bez recepty… powiedziała że jak mi się pogorszy to wtedy muszę umówić wizytę na niedzielę dzisiaj już mam 39*c i rozłożyło mnie. Z takim podejściem i leczeniem nie ma się co dziwić że ludzie mają powikłania
-
Karol Tutaj ★☆☆☆☆
Pani na recepcji na Pediatrii strasznie nie sympatyczna, na każde pytanie ogromne westchnienie, na infolinii informowali mnie że próbkę na badania mogę zostawić bez rejestracji oczywiście na miejscu problem. W innych placówkach nie spotkałem się z taką sytuacją. 26.02 7:40
-
la lunna ★☆☆☆☆
Dnia 18.02.2025 o godzinie 9.35 miałam okazję być w placówce. Zjawiłam się 30 minut wcześniej, aby na spokojnie potwierdzić wizytę. Jako, że miałam zlecone badania krwi zostałam skierowana do recepcji punktu pobrań. I tu hit! NIKOGO na niej nie było, bo pani poszła sobie na ploteczki do koleżanek z recepcji głównej! kolejka na 6 osób, wszyscy czekali a tu echo. W końcu zainteresowała się nami pani z gabinetu punktu pobrań i zawołała panią. Przyszła, z miną jak za karę, pani z wieku około 25 lat, ciemne włosy i pasemka blond na grzywce! uważajcie na nią! ja przez nią prawie przegapiłam badania. Siedziała jak za karę. Osoba przede mną chciała wykupić badania. Nie wiedziała, co oznaczają podstawowe skróty badań, więc poszła zapytać koleżanki z gabinetu pobrań i.... - zniknęła tam na 20 minut! podczas gdy my czekaliśmy nadal.... Gdy wróciła po wypiciu kawki, zapytałam ją czy może poprosić kogoś do drugiego okienka (powinnam wejść już 5 minut temu na pobranie a dodam że za mną było jeszcze 5 osób)., Usłyszałam, że od 9 jest tu jedna osoba i że jak chce to mogę sobie sama iść do recepcji głównej i poprosić kogoś! Poczułam się zlana ciepłym moczem! pani za mną poszła po kogoś, przyszedł (akurat tu miły i pomocny) pan i kolejka ruszyła. MEDICOVER - patrzcie co robią wasze gwiazdy, bo chyba ta z rejestracji w punkcie pobrań nadaje się na prezesa a nie panią z okienka za karę. Pierwszy raz spotkałam się z taką olewką na ludzi, wstyd ;/ nie polecam!
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Centrum Medyczne Medicover Czerwone Maki | Kraków?
Centrum Medyczne Medicover Czerwone Maki | Kraków znajduje się przy Leona Henryka Sternbacha 1, Dębniki, 30-394 Kraków, Małopolskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Centrum Medyczne Medicover Czerwone Maki | Kraków?
Można skontaktować się z Centrum Medyczne Medicover Czerwone Maki | Kraków pod numerem +48 500 900 500
Jak można dotrzeć do Centrum Medyczne Medicover Czerwone Maki | Kraków?
Do Centrum Medyczne Medicover Czerwone Maki | Kraków można dotrzeć, korzystając z poniższego linku