Byłam na niedzielnym nabożeństwie i ogarnął mnie niepokój. Spotkanie składało się z dwóch części, ale obie miały wspólny cel: przekonać uczestników, że prawdziwe życie zacznie się dopiero w przyszłym „raju”, a obecne należy podporządkować organizacji. Zamiast duchowości usłyszałam raczej komunikat: „zrezygnuj z siebie teraz, żeby kiedyś zasłużyć na życie”. Zachęta do chrztu również nie wynikała z indywidualnej potrzeby, ale złożonego procesu podporządkowania się zasadom i strukturze, która wymaga lojalności zarówno wobec Boga, jak i wobec ludzi zarządzających organizacją. Wiele mówi się tu o rodzinie, zdrowiu i moralności, ale w praktyce wygląda to inaczej. Największe zaskoczenie budzi to, jak traktuje się osoby, które tracą wiarę w nauki wspólnoty. Z relacji wielu byłych członków wynika, że rodzinne więzi mogą zostać przerwane tylko dlatego, że ktoś przestał wierzyć w określony system przekonań. Dla mnie to zaprzeczenie idei miłości rodzinnej, która powinna być niezależna od światopoglądu. Trudno mi zaakceptować, że rodzic ma odwrócić się od własnego dziecka z powodów religijnych. Na drugiej części omawiano spowiedź i była jeszcze bardziej niepokojąca. Zachęca się wiernych do wzajemnego zgłaszania wykroczeń, a decyzje dotyczące bardzo prywatnych spraw podejmują starsi, którzy mają oceniać czyjąś „szczerą skruchę”. Prowadzi to do sytuacji, o których wiele osób, które odeszły, mówi wprost: ogromny stres, nacisk emocjonalny i brak poczucia bezpieczeństwa. Na spotkaniu przedstawia się to jako naturalny i opiekuńczy proces, ale relacje byłych członków malują zupełnie inny obraz. W porównaniu z innymi kościołami widać tu bardzo ograniczoną analizę Biblii. Wykorzystuje się kilka wybranych wersetów, ściśle dopasowanych do materiałów przygotowanych centralnie. Prowadzący nie zbacza z wytycznych, nie pogłębia tematu i nie zachęca do samodzielnego myślenia. To tworzy wrażenie jednolitego, zamkniętego przekazu, który ma wzmocnić posłuszeństwo, a nie duchową refleksję. Moje ogólne wrażenia są takie: ogromna presja, bardzo silna kontrola nad życiem wiernych, nacisk na posłuszeństwo i mało miejsca na wolność myśli. Nie neguję, że niektórzy mogą się tu odnaleźć, ale według mnie to środowisko, które wymaga ogromnych poświęceń i w którym różnica zdań może kosztować utratę rodziny i bliskich relacji. Każdy, kto zastanawia się nad dołączeniem, powinien poznać nie tylko oficjalną wersję wspólnoty, ale też historie tych, którzy zdecydowali się odejść. Dopiero to daje pełny i uczciwy obraz.
Opinie
-
Małgorzata Kamińska ★☆☆☆☆
-
Jozef Dabrowski ★★★★★
Klimat można odczuć gdy jesteś na miejscu - myśli przedstawiane spójne i zrozumiałe a zarazem budujące osobowość duchowa
Advertisements
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Sala Królestwa Świadków Jehowy?
Sala Królestwa Świadków Jehowy znajduje się przy 13-240 Mławka, Warmińsko-mazurskie, Polska
Jak można dotrzeć do Sala Królestwa Świadków Jehowy?
Do Sala Królestwa Świadków Jehowy można dotrzeć, korzystając z poniższego linku
Advertisements