Sytuacja miała miejsce w Lipcu, kiedy rodziło się nasze pierwsze dziecko. Żona chciała rodzić w szpitalu ProFamilia kierowana dobrą renomą jaką cieszy się szpital oraz ich wzmożoną akcją reklamową. Jak się okazało później był to błąd. Sam poród przebiegł dosyć sprawnie (cesarskie cięcie). Jednak wystąpiły pierwsze oznaki braku profesjonalizmu. Jedyną miłą i empatyczną osobą była pielęgniarka, która nie była bezpośrednio zaangażowana w poród, ale pokierowała mnie, mówiła co robić, gdzie stać itd. W środku na sali lekarze zachowywali się wobec żony oschle, nie przedstawili się, nie wiedziała nawet kto wykonuje cięcie. Wcześniej prosiła żeby nie odcinać pępowiny od razu, tylko poczekać chwilkę aż przestanie tętnić i ta prośba została zignorowana. Kazano mi wejść na parę sekund, zrobić zdjęcie dziecku, po czym pośpiesznie i obcesowo mnie wyproszono. Blizna po cesarce jest krzywa jakby cięcie i szycie wykonywała osoba ucząca się. Ciąża była zdrowa, dziecko urodziło się 10/10 Apgar. Po położeniu żony na sali poporodowej, nic nie zapowiadało tego co będzie za kilka dni. Pielęgniarki nie były jakoś specjalnie przyjazne, ale też nie niemiłe. Lekarze też neutralni. Do czasu drugiego dnia kiedy pojawiła się lekarz neonatolog Beata. Osoba pozbawiona empatii i wykorzystująca swoją pozycję do terroryzowania dochodzących do siebie kobiet. Zaznaczam, że nie zgodziliśmy się z żoną na szczepienia bezpośrednio po urodzeniu i zastrzyk z witaminą K, do czego mamy prawo. Neonatolog bardzo to wzburzyło, czemu dała wyraz grożąc mojej, dochodzącej do siebie żonie, ograniczeniem praw rodzicielskich(!). Zrobiła jej chamski wykład o braku odpowiedzialności, narażaniu dziecka na śmierć itd. I zrobiła to przy świadkach, co będzie ważne w dalszej części historii. Żonie i dziewczynom, które leżały z nią na sali aż odebrało mowę. Jak się o tym dowiedziałem(żona zadzwoniła zapłakana, przerażona, z łamiącym głosem), przyjechałem najszybciej jak się da i zażądałem rozmowy z neonatolog Beatą. Podczas rozmowy neonatolog wyparła się sposobu w jaki rozmawiała z żoną i tego, że groziła ograniczeniem praw rodzicielskich. Stwierdziła, że tylko przekazała żonie, że taka możliwość istnieje i ona tylko udzieliła jej spokojnie informacji. Próbowała mi także zrobić mini wykład o szczepieniach i witaminie K, ale jak zapytałem jaka jest śmiertelność wśród zdrowych niemowląt, urodzonych ze zdrowej ciąży z powodu niepodania witaminy K domięśniowo bezpośrednio po urodzeniu (nasze dziecko dostało krople), neonatolog nie znała odpowiedzi. Powiedziała, że musiałaby to sprawdzić. Podobnie nie potrafiła odpowiedzieć na proste pytania o szczepienia. Jak można grozić komuś, straszyć kobietę w połogu, samemu nie wiedząc o czym się mówi (łamiąc przy tym prawa pacjenta i zasady kodeksu etyki lekarskiej)? Przy wypisie ze szpitala kilka razy głośno i wyraźnie, przy pielęgniarkach, oznajmiła nam, że dziecko może umrzeć z powodu niepodania witaminy K. Zmusiła mnie (pod groźbą nie wypisania dziecka ze szpitala) do napisania odręcznie, bzdurnego oświadczenia, gdzie miałem napisać, że zdaję sobie sprawę, że dziecko może umrzeć przez nie podanie witaminy K domięśniowo i udzielone mi zostały jasno informacje (choć wcale nie zostały, bo neonatolog nie potrafiła odpowiedzieć na pytania). Miałem wrażenie, że robi to, po to, żeby nas dobić na koniec i zasiać w nas strach, jakby jej było mało, że wywołała w nas duży stres wcześniej. Sytuacja śmieszna, kuriozalna i straszna zarazem. Nie tak powinno wyglądać przyjęcie dziecka na świat. Ale to nie koniec historii. Żona musiała skorzystać z pomocy psychologa po tym przykrym doświadczeniu. Skorzystała również w ProFamilii. Byłem przy rozmowie, opowiedzieliśmy sytuację, po czym pani psycholog zapytała czy my oczekujemy od niej porady prawnej… I zaczęła pytać o relacje żony z rodzicami i kto jest dominujący w domu, mama czy tata… W ten oto sposób zakończyła się nasza przygoda ze szpitalem ProFamilia. Szpitalem, który nie jest tym czym powinien i nie tym co zobaczyliście w reklamach. PS Nasze dziecko jest zdrowe, rośnie i daje nam dużo radości.
Zdjęcia
Opinie
-
Wiktor Gosztyła ★☆☆☆☆
-
Natalia Domaradzka ★★★★☆
Pobyt w szpitalu w okresie okołoporodowym był dla mnie doświadczeniem trudnym, pełnym silnych emocji i wyzwań, ale jednocześnie wartym rzetelnej, uczciwej oceny. Sam poród oceniam bardzo dobrze. Z całego serca dziękuję położnej Pani Reginie Chuchro, która prowadziła poród sprawnie, spokojnie i z dużym wyczuciem sytuacji. Jej opanowanie, konkretne wskazówki i pewność w działaniu dawały poczucie bezpieczeństwa w jednym z najważniejszych momentów mojego życia. Również ogromne podziękowania należą się Pani Doktor Anny Zając, która była ba izbie przyjęć oraz była obecna przy porodzie, wspierały mnie obie z położną – profesjonalna, rzeczowa, a przy tym bardzo dokładna. Zszycie ran krocza zostało wykonane niezwykle starannie, co miało ogromne znaczenie w późniejszym procesie gojenia i rekonwalescencji. Niestety, warunki na oddziale położniczym pozostawiały już pewien niedosyt. Sale deklarowane jako dwuosobowe były w praktyce zajmowane przez trzy pacjentki, co znacząco obniżało komfort – brak prywatności, ciasnota i zmęczenie dawały się we znaki szczególnie w pierwszych dobach po porodzie. Dużym problemem był także brak spójnych informacji dotyczących rozkręcania laktacji. W trakcie pobytu po porodzie różni członkowie personelu medycznego przekazywali sprzeczne zalecenia, co wprowadzało chaos i konsternację u kobiety, która właśnie została matką i najbardziej potrzebuje jasnych, spokojnych i jednolitych komunikatów. W tym obszarze zdecydowanie zabrakło empatii, uważności i lepszej koordynacji działań. W całym tym trudnym czasie największym wsparciem okazała się pani fizjoterapeutka uroginekologiczna Klaudia Nabożny– osoba serdeczna, ciepła, pełna zrozumienia i prawdziwego zaangażowania. Jej pomoc była nie tylko fachowa, ale też zwyczajnie ludzka, co miało ogromną wartość. Na szczególne uznanie zasługuje również pani roznosząca posiłki niestety nie pamiętam imienia – niezwykle sympatyczna, zawsze uśmiechnięta, życzliwa. Czasem właśnie takie drobne gesty i dobre słowo mają największą moc. Więcej takich osób. Podsumowując: poród i opieka stricte medyczna na sali porodowej stały na wysokim poziomie, natomiast pobyt poporodowy wymaga dopracowania być może trafiłam na taki okres, że było nas bardzo dużo pacjentek– zarówno pod względem organizacyjnym, jak i komunikacyjnym. W tak wrażliwym czasie kobieta potrzebuje nie tylko procedur, ale przede wszystkim spokoju, empatii i jasnych informacji.
-
Ala D ★☆☆☆☆
Na izbie przyjęć przyjmowała mnie ratowniczka medyczna (prawdopodobnie pani Asia lub Agata nie pamiętam dokładnie imienia ale prawdopodobnie Asia). Zgłosiłam się z silnymi bólami przedporodowymi.Po podłączeniu mnie do KTG poprosiłam panią ratownik o pomoc w podaniu ręki, ponieważ nie byłam w stanie samodzielnie wstać, a mój mąż w tym czasie znajdował się na korytarzu. W odpowiedzi usłyszałam, że „ona nie jest od tego” oraz że gdyby miała pomagać każdemu, musiałaby co tydzień płacić 200 zł za rehabilitację. Ta wypowiedź była dla mnie bardzo przykra, nie na miejscu i całkowicie pozbawiona empatii. Taka osoba nie powinna pracować na stanowisku ratownika medycznego bo jest zagrożeniem. Dodatkowo, gdy wróciłam się po kartę ciąży, ponieważ chciałam coś sprawdzić, usłyszałam komentarz, że „była myta podłoga, a ja wchodzę”. Również ta uwaga była niepotrzebna i nieprofesjonalna. Jestem bardzo rozczarowana takim zachowaniem personelu, tym bardziej że jest to renomowany szpital, od którego oczekiwałam empatii, zrozumienia i podstawowej życzliwości wobec pacjentów.
-
Jola Wojnarowska ★★★★★
Jestem świeżo po zabiegu operacyjnym wycięciu guza jajnika . Moja opinia to zdecydowanie 5 gwiazdek . Lekarze pielęgniarki i caly personel wskazują się ogromnym profesjonalizmem ,empatią i wysoką kulturą osobistą. Dzięki im podejściu czułam się spokojna i bezpieczna bez niepotrzebnego stresu . Operacja na oddziale ginekologiczno-polożniczym przebiegła bardzo dobrze bez żadnych powikłań. Wszystko było dobrze wyjaśnione krok po kroku . Warunki pobytu są znakomite -czysto komfortowo ,prywatna łazienka w pokoju telewizor .Czułam sie bardziej jak w hotelu niż w szpitalu . Z całego serca polecam ten szpital i serdecznie dziękuję całemu zespołowi za opiekę i życzliwość . Dziękuję również mojej Pani doktor Justynie Grzesik Stachnik I lekarzom prowadzącym.
-
Julia Zubarska ★★★★★
Chciałybyśmy z mamą podzielić się opinią! Moja mama była 2 tygodnie temu operowana na odziale ginekologicznym w tym szpitalu. Wszystko od A do Z - oceniamy na 5 gwiazdek. Zabieg minął dobrze, moja mama na każdym etapie czuła się zaopiekowana, lekarze naprawdę są świetni! Na wszystkie pytania zawsze dostawała odpowiedź, miała problem z bólem po operacji i lekarze ją wysłuchali i dodatkowo wykonali USG, co naprawdę jest ważne. Dziękujemy!!! Czystość w szpitalu, personel, jedzenie - też na wysokim poziomie!
-
Joanna P ★★★★☆
Rodziłam w Profamilii moje pierwsze dziecko i o ile nie mam żadnych zastrzeżeń odnośnie opieki podczas porodu, to z opieką po porodzie na oddziale położniczym było juz gorzej. Chciałam zacząć karmienie piersią jak najszybciej, bo tyle się mówi o tym, jakie to jest istotne dla prawidłowego rozkręcenia laktacji, i byłam pewna że gdzie jak gdzie, ale na oddziale położniczym na pewno otrzymam odpowiednią pomoc w tym zakresie. Jednak przez 2 dni żadna z pań położnych obecnych na dyżurze nie była w stanie pokazać mi, w jaki sposób odpowiednio przystawić synka do piersi (za to na moją prośbę o pomoc patrzyły na mnie jakbym im zawracała głowę i wymyślała problemy). Gdy poprosiłam o konsultację z doradcą laktacyjnym, usłyszałam, że doradcy na razie nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie. Kazano mi natomiast na siłę karmić dziecko mieszanką, aby za bardzo nie straciło na wadze. Przez dwa dni chodziłam sfrustrowana, że nie mogę nakarmić dziecka piersią i muszę podawać mieszankę, chociaż przed porodem w ogóle nie brałam tego pod uwagę. Dopiero trzeciego dnia trafiłam w końcu na kompetentną położną, która mi pomogła, jednak uważam, że instruktaż odnośnie karmienia piersią powinien być pierwszą rzeczą, jaką otrzymuje kobieta po porodzie. Ogólnie opieka nad kobietą po cesarskim cięciu kończy się w kilka godzin po operacji, gdy pacjentka jest już w stanie samodzielnie wstać i iść pod prysznic - później już nikt się nie zainteresował, czy daję sobie radę i czy nie potrzebuję jakiejś pomocy przy dziecku. Gdyby nie mój mąż, który spędzał ze mną na oddziale całe dnie i pomagał przy synku, to nie wiem, jak bym sobie poradziła, ledwo wstając z łóżka po cesarce. Poza tym warunki bardzo dobre, ładne sale, smaczne jedzenie, no i opieka podczas porodu też profesjonalna, także mam ogólnie mieszane uczucia. Można tam rodzić, ale z góry naszykować się na to, że przy dziecku nikt tam nie pomoże.
-
Barbara D ★☆☆☆☆
Nie polecam!!! Rodziłam w 2022 roku przez CC. Nie można doprosić się o pomoc przy karmieniu, ciągle słyszałam, że doradca laktacyjny ma dużo pacjentek, a panie położne na oddziale to nie mają wiedzy na ten temat żeby pomóc?! Mają czas ale na kawę i pogawędki w pokoju socjalnym. Usłyszałam, że skoro dziecko dostało już butelkę z mm to już nie będzie chciało piersi, powiedziała Pani nawet nie wstając zza lady i komputera. Panie na sali adaptacyjnej opryskliwe, nie można o nic zapytać, bo ciężko im odpowiedzieć, a sorry, bo przerwałam prywatną rozmowę. Ogólnie ciężko o jakieś zainteresowanie mamą i dzieckiem. Zawiodłam się :(
-
Ola ★★★★★
Serdecznie polecam poród w tym szpitalu. Nie moge zgodzić sie z opiniami o szybkim obchodzie lekarskim po cc czy braku wsparcia laktacyjnego. Podczas mojego pobytu obchody lekarskie ginekologów 2 razy dziennie, po cc zawsze sprawdzana blizna i oceniana twardość macicy czy prawidłowo sie obkurcza. Obchód neonatologów raz dziennie, zawsze informowali o stanie zdrowia maluszka i ewentualnych badaniach, które będą zlecać i po co one są. Podczas pobytu przychodziły dwie położne laktacyjne, pytały jak idzie karmienie i pomagały przystawić maluszka w różnych pozycjach. Była też możliwość skorzystania z porady dietetycznej. Jedyne z czym sie mogę zgodzić to duża ilość pacjentek po cc, ale czy to źle? Przynajmniej mają wprawę w cięciach i opiece po nich. Cięcie wykonywała dr Lewandowska. Bez żadnych problemów z gojeniem, a blizna jest mała i cienka.
-
Angela Angela ★★☆☆☆
Ładny wystrój i to tyle plusów. Personel i jakość obsługi słabo. Obchód lekarski po operacji CC polegał na zapytaniu czy jest ok. Szpital nie prowadzi żadnej edukacji laktacyjnej i opieki nad noworodkiem. Trudno dostać informacje od personelu na temat swojego lub dziecka stanu zdrowia. Multum młodych położnych/pielęgniarek które zapytane coś na temat noworodków odpowiadają " nie wiem, nie mam jeszcze dzieci" ... Przemiał kobiet na CC ogromny. To poprostu chyba dla nich łatwiejsze. Po co męczyć się z kobietą kilkanaście godzin. Ona coś chce, marudzi, boli ją, trzeba do niej chodzić. A tak to pół godziny pracy przy radyjku w spokoju i następna na CC. Więc jeśli ktoś chce rodzić naturalnie nie polecam. Na pierwszy poród nie polecam, bo tu nikt nie nauczy karmić dziecka piersią. Na każdy problem z karmieniem proponowane jest mleko modyfikowane.
-
Dominika Guzik ★★★★★
Byłam pacjentką na oddziale ginekologicznym. Miałam PRZYJEMNOŚĆ trafić na CUDOWNY personel. Każdy jeden pracownik,nie ważne czy byli to lekarze,pielęgniarki czy Panie od utrzymywania czystości,był uprzejmy i serdeczny. Spędziłam w Pro-Familii 3 dni i naprawdę złego słowa nie można powiedzieć. Serdecznie polecam z całego serca i życzę wszystkim pracownikom Wesołych Świąt,zasłużyliście na wszystko co najlepsze za to serce na dłoni dla pacjentów ♥️
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Szpital Specjalistyczny PRO-FAMILIA w Rzeszowie?
Szpital Specjalistyczny PRO-FAMILIA w Rzeszowie znajduje się przy Witolda 6B, 35-302 Rzeszów, Podkarpackie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Szpital Specjalistyczny PRO-FAMILIA w Rzeszowie?
Można skontaktować się z Szpital Specjalistyczny PRO-FAMILIA w Rzeszowie pod numerem +48 177 735 700
Jak można dotrzeć do Szpital Specjalistyczny PRO-FAMILIA w Rzeszowie?
Do Szpital Specjalistyczny PRO-FAMILIA w Rzeszowie można dotrzeć, korzystając z poniższego linku