Stanowczo odradzam właścicielom gryzoni korzystanie z usług tego gabinetu. W mojej ocenie Pani Weterynarz nie posiada odpowiednich kompetencji ani doświadczenia, aby bezpiecznie i rzetelnie przeprowadzać zabiegi chirurgiczne u tak delikatnych zwierząt. Oddałam w pełni zdrowe zwierzę na planową kastrację, ufając temu miejscu i osobie wykonującej zabieg. Zaufanie to zostało całkowicie nadużyte. Od początku zabrakło jakiejkolwiek rzetelnej komunikacji. Nie byłam informowana na bieżąco, jakie leki są podawane zwierzęciu, co dokładnie się z nim dzieje ani dlaczego podejmowane są konkretne decyzje medyczne. Dokumentacja medyczna nie zawierała uzasadnienia wyboru metody kastracji ani nawet jej nazwy, co uważam za totalnie dziwne. Do dziś nie otrzymałam jasnej informacji, dlaczego zastosowano szwy wymagające późniejszego zdejmowania zamiast szwów samowchłanialnych, które są standardem przy tego typu zabiegach u gryzoni, ani dlaczego kastracja została przeprowadzona poprzez nacięcie powłok brzusznych, a nie w sposób typowy dla samców świnek morskich, czyli poprzez usunięcie jąder. Dla jasności, u samców świnek morskich standardowo wykonuje się kastrację poprzez usunięcie jąder z dostępu mosznowego, natomiast dostęp przez jamę brzuszną nie jest metodą rutynową ani pierwszego wyboru przy planowym zabiegu u zdrowego zwierzęcia. Całe to doświadczenie zakończyło się dla mnie ogromnym cierpieniem i poważną traumą psychiczną. Przez wiele dni zmagałam się z płaczem, bezsennością i izolacją, a wyrzuty sumienia i żal towarzyszą mi do dziś. To nie było zwykłe złe doświadczenie, lecz tragedia, której można było uniknąć. Nigdy więcej nie postawię nogi w tym gabinecie i żałuję każdego dnia, że zaufałam temu miejscu. Mam szczerą nadzieję, że inni opiekunowie zachowają większą ostrożność i ich zwierzęta nie zapłacą tak wysokiej ceny za brak transparentności, lekceważenie i ignorancję. Oby kolejne zwierzęta miały więcej szczęścia niż moje.
Zdjęcia
Opinie
-
sarenka wow ★☆☆☆☆
-
Julia ★☆☆☆☆
Najgorszy weterynarz, twierdzili że wyleczyli mojego psa. Pies był nadal słaby, sikał pod siebie i nic nie jadł. Wszystko jest robione po złości a ton głosu i teksty jakie są mówione to jakaś żenada. Naciągnie na kasę, robienie niepotrzebnych badań i zastrzyków niewiadomo z czym. Zamiast uzdrowić psa to z dnia na dzień jest coraz gorzej. Trzymajcie się z daleka od tego miejsca i nie ufajcie z ratowaniem zwierzaków w tej klinice
-
Aneta Jędrys ★★☆☆☆
Najgorsze w tym gabinecie jest to że za każdym razem trafiamy na innego weterynarza i każdego z osobna trzeba informowac co jak, jakie leki piesek mial na co po co itd bo przekaz informacji zerowy. Plus jest taki że przyjma o kazdej porze nawet bez umowionej wizyty ale co z tego jak za badania zapłacisz miliony i nadal nic nie wiesz co z twoim pupilem. Po dziś dzień nie mam pojęcia co było mojemu pieskowi ale na szczęście przeszło. Wczesniej bylismy na leczeniu uszek (miala zapalenie) dostala masc, chodzilismy na kontrole i raz trafilam na mega niemiłą panią na wizycie kontrolnej ktora z pretensjami sie mnie zapytała po co przychodze jak pies nie drapie uszu. Pomijam fakt ze miala miec wziety wymaz i sprawdzone uszy od wewnatrz... wyslala mnie do domu. Po pol roku nawrót. Poszlam do weta oczywiscie trafilam do innej babki ktora do mnie ze uszy byly niedoleczone albo zła masc byla... a kto mi ją dał w dodatku po badaniach co bedzie najlepiej dzialac i drugie pytanie kto mnie wyslal do domu bo cytuje " po co tu pani przyszła"? Już nie mowiac o tym ze nadal nie wiem po czym je ma ;) szkoda bo lubiłam kiedyś ten gabinet a teraz to jedna wielka tragedia...
-
Aleksander Sobola ★★★★★
Chciałbym serdecznie podziękować całemu zespołowi lecznicy za uratowanie życia mojego kota, który chciał sprawdzić czy potrafi latać. Niestety próba ta skończyła się niepowodzeniem. Zostaliśmy natychmiastowo przyjęci w niedzielę o godzinie 18, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, zwłaszcza, że lecznica zamykała się godzinę później. Kotek miał przeprowadzony zabieg, dzięki któremu mógł stanąć na nogi. Personel kliniki otoczył nas opieką przez cały okres leczenia i skrupulatnie wszystko wyjaśniał. Jeszcze raz serdeczne podziękowania dla całej załogi w imieniu Syriusza ❤️
-
Piekielnik popo ★★★★★
Panie bardzo uprzejme i kompetentne bardzo troskliwie zajeły się moim szczurkiem. Wraca do zdrowia. Ich wiedza oraz serce podczas leczenia zwierząt sprawiają że sa bardzo dobrymi lekarzami weterynarii.
-
Hania Kowalik ★☆☆☆☆
Trafiłam do gabinetu z kotem dwukrotnie, z uwagi na fakt, że był to weekend innego miejsca nie znalazłam. Kot odmawiał jedzenia. Miałam wyniki krwi kota ze sobą. Praktycznie wszystkie wyszły prawidłowo, jedynie niewielkie odchylenie w 1 parametrze. Pani Mariola stwierdziła, że być może to trzustka i poleca zrobienie badania krwi w tym kierunku. Wyszło ok. To może białaczka. Też wynik ok. Kot dostał zastrzyk Wit. B, przeciwzapalny i zapłaciłam 300 zł. Nie chodzi o kwotę, jeśliby badania były konieczne, a czy były....nie sądzę. Trafiłam kolejny raz 1 maja. Kot z kardiomiopatią, po przebytym w lutym oraz dzień wcześniej zatorze. Prosiłam o lek przeciwbólowy dla kota, w przypadku gdy wystąpi kolejny zator (ból jest podobno ogromny). Niestety nie było leku, który mogłabym podać kotu. Lekarka nie zbadła koteczkowi temperatury, nie oszacowała zbladnięcia, co więcej osłuchowo podobno był czysty. Choć nawet ja słyszałam przyspieszoną akcję serduszka. Dostał zastrzyk przeciwzapalny i furosemud (przyjmuje na stałe), choć miałam że sobą tabletki, lekarka podała mu zastrzyk. Zapłaciłam 59 zl. Nie majątek, tylko po co??? Kot nie jadł, w nocy przyszedł kolejny zator, bez leków przeciwbólowych przetrwaliśmy do rana. Zawiozłam kota do swojego weterynarza i tam uzyskał profesjonalną pomoc. Niestety walkę przegrywamy. Pomimo tlenu, kroplówek, leków echo serca potwierdziło, że zmiany są ogromne. Serduszko jest bardzo uszkodzone i kotek umiera. Nie uważam, że można go było uratować w przychodni dr. Ola, uważam, że wykonano zbędne badania i iniekcje, narażono go na niepotrzebny stres, a zabrakło zwykłych oględzin zwierzaka. Czekałam w kolejce 3 h, osoby, które przychodziły za mną były wołane do gabinetu, ponieważ były umówione na godzinę. Pani, która przyszła po mnie, bez umówionej wizyty, też została zawołana wcześniej. Ja czekałam 3 godziny i nawet lekarka nie spytała z czym jesteśmy. Nie udałabym się więcej do tej przychodni, chyba, że z czymś banalnym. Pozostałe koty leczę w innej przychodni, a sercowca u kardiologa i z pewnością tak zostanie
-
Tomasz Uciakowski ★★★★★
Dziękujemy bardzo za uratowanie naszej kotki. Była już na granicy, ale dr Ola ją wyciągnęła. Stan kotki jest stabilny już od kilku tygodni, znów skacze jak całkiem nowy kot. Pozdrawiamy serdecznie!
-
Kazimierz Buczkowski ★☆☆☆☆
Brak profesjonalizmu,jedynie chęć zarobienia. Zwierzęta z guzem nowotworowym leczy burakiem, mewet nie potrafią prawidłowo diagnozować.
-
Kwiatek 1 ★☆☆☆☆
Nie polecam , pożegnaliśmy z ciężkim sercem naszego królika , był leczony dwa tygodnie i wszystko było ok. Nagle zgon . Bardzo żałuje że nie poszukałam weterynarza który potrafi zajmować się królikami.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Aleksandra Grzeczny, lek. wet. Lecznica weterynaryjna specjalista chorób psów i kotów?
Aleksandra Grzeczny, lek. wet. Lecznica weterynaryjna specjalista chorób psów i kotów znajduje się przy Juliusza Słowackiego 50, 47-400 Racibórz, Śląskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Aleksandra Grzeczny, lek. wet. Lecznica weterynaryjna specjalista chorób psów i kotów?
Można skontaktować się z Aleksandra Grzeczny, lek. wet. Lecznica weterynaryjna specjalista chorób psów i kotów pod numerem +48 600 691 992
Jak można dotrzeć do Aleksandra Grzeczny, lek. wet. Lecznica weterynaryjna specjalista chorób psów i kotów?
Do Aleksandra Grzeczny, lek. wet. Lecznica weterynaryjna specjalista chorób psów i kotów można dotrzeć, korzystając z poniższego linku