porażka to miejsce, 90% pielęgniarek pracuje jakby nienawidzili twego miejsca mimo że są tam z własnej woli pomocy psychologicznej i psychiatrycznej zero jak się ma rozmowę z którymś z nich to cud faszerują lekami po których czuje się jak zombie bo cały dzień się śpi lub nie pomagają a jak im powiesz to trudno masz brać i koniec, jedzenie smakuje gorzej niż karma dla psa ja od lekarza dostałam łatkę Atencjuszki dlatego że wgl tu przyjechałam bardzo łatwo przynieść coś nielegalnego dla oddziału co zagraża zdrowiu personel bezradny na odpału pacjentów ciągle straszenie pasami i sądem ale jedyny + jest taki że na terapi zejściowej pani justyna i wychowawca pani natalia były naprawdę fajne kilka pielęgniarek i przedewszystkim ludzie z którymi spędzało się czas jeśli stan nei zagraża bezpośrednio życiu lepiej nie dawać tak swoich dzieci bo na 99% im się pogorszy
Opinie
-
Ewa Slimak ★☆☆☆☆
-
Agata Niziołek ★★☆☆☆
Ogólnie to dramat. Byłam 3 tygodnie, szantażują rodziców i straszą sądem. W karcie wypisu pisze że manipuluję, a to nie prawda. Na dziewczęcym oddziale zabierają rzeczy do szatni bez naszego pozwolenia. Jednak, można tam spotkać dużo fajnych osób które umilą wam pobyt. Pielęgniarki też nawet ok. (Pozdrawiam panią Irokez i panią Rudą!!!) Ogólnie to pozdrawiam: Anię Dziadosz, Anię Szerścień, Igę Stefańską-Maciejską, Maję Wronę, Ninę Bożek, Marysię Wiewiórę I Anitę Grzegolec :D
-
Wiedźma ★☆☆☆☆
Dramat. Przechowywalnia dzieci. Na oddziale wraz z dziewczynkami są chłopcy. Często mocno zaburzeni lub z ciężkimi chorobami. Nikomu nie przeszkadza że chłopiec biega na golasa między dziewczynkami wchodzącymi w wiek dorastania. Psycholodzy nie wiem od czego tam są, bo napewno nie od pracy z dziećmi. Warunki tragiczne. Byłam niezadowolona z opieki, ale po rozmowie z innymi rodzicami jestem przerażona tym co się tam dzieje. Ktoś powinien kontrolować pracę tego szpitala. Dzisiaj piątka rodziców czekała na rozmowę z lekarzem, z czego troje chciało rozmawiać z ordynatorem. Pielęgniarka stwierdziła, że pani ordynator nie przyjmie babci jednej z dziewczynek bo dużo rodziców jest do niej zapisanych....ręce opadają. Z lekarzami można się spotkać od godziny 10, a mimo to czekaliśmy prawie do 10.30. Ciekawe czy gdyby rodzic przyszedł pół godziny później niż jest to przewidziane byłby przyjęty na rozmowę z lekarzem?! Jak zwykle....panom i władcom można wszystko, a plebs niech się kłania i będzie wdzięczny, że w ogóle ktoś okazał łaskę udzielenia informacji....straszenie sądem jest na porządku dziennym. Polecam każdemu niezadowolonymi zgłaszać skargi do NFZ bo tylko w ten sposób może się tam cokolwiek zmienić.
-
Monika Niepytaj ★☆☆☆☆
Odział dziecięcy to jakaś kpina dla Woj.świętokrzyskiego,personel opryskliwy ale są wyjątki, wykonują swoją pracę jakby łaskę robili,lekarze sugerują rodzicom udawane ataki paniki i że dziecko manipuluje i z miejsca dostają nalepkę atencjusza,kontakt,rozmowa i chęć pomocy ze strony psychologa zerowy,zainteresowania brak,tłumaczenie że dziecko nie chce rozmawiać więc przez cały pobyt mają olewke.sale brudne i śmierdzące,czuć papierochy, ktoś mógłby się w końcu za to wziąć bo psychiatria dla dzieciaków w Kieleckim to porażka i wstyd dla Kielc wystarczy poczytać opinie innych....
-
Jay Feather ★☆☆☆☆
Brak empatii od strony większości personelu z rzadkimi wyjątkami. Podejście do leczenia jest na podstawie rosyjskiej ruletki. (Ma się wrażenie że jaki lek wylosują taki próbują, a także podają leki które mają historie nie działania a nawet pogarszania stanu psychicznego lub fizycznego pacjenta.) Ordynatorki nie zdają sobię chyba sprawy że to szpital psychiatryczny gdzie większość pacjentów ma rzeczywiste zaburzenia, bo twierdzą że młodzież na oddziale jest "leniwa" lub "niewychowana", a także mówią rzeczy typu (cytując) ,,Jak chcecie się ciąć czy zabijać to róbcie to w domu" lub w odpowiedzi na dokuczanie od strony innych pacjentów ,,Muszisz z tym żyć a jak nie to się zabij." Są też sytuację gdzie ordynatorka ustawia pacjenta przeciwko rodzicom lub opiekunom prawnym na przykład bez podstawnie lub bez wytłumaczenia odwołaniem wypisu mówiąc pacjentowi że opiekun nie chciał wziąć ich do domu w tym samym momencie dzwoniąc do opiekuna że wypis nie jest możliwy do zrealizowania tworząc sytuację w której nie wiadomo komu wierzyć (ordynatorce czy rodzicu) gdzie pacjent z zaburzeniem psychicznym może poczuć się zgubiony. Diagnozy także tam nikt poprawnej nie dostał. W wypisie u prawie każdego znajdzie się "diagnoza" manipulacji. O rozmowę z psychologiem trudno się doprosić a jak się już dostanie polega ona na wytykanie pacjenta błędów i lekceważenia ich uczuć. Kara w postaci pasów jest stosowana do każdej sytuacji nawet jeśli pacjent nikomu nie zagraża a nawet jeśli po prostu płacze. Zastrzyk na uspokojenie (cytując) ,,ma boleć." Pacjenci są traktowani jak więźniowie a "lekarze" potrafią cię wyśmiać za twoje problemy. Pacjent z zdiagnozowaną depresją jest oskarżany o udawanie dla atencji ponieważ się uśmiechnie czy zaśmieje z żartu. Ogólnie to podejście do pacjenta jest porównywalne do czasów gdzie lobotomia była "lekarstwem" na jakiekolwiek histerię. Osoby z widocznymi ranami mają się (cytując) "wstydzić zniszczonego ciała." Ogólnie nie zdziwiłabym się jeśli połowa ich metod "leczenia" była nie legalna bo są przypadki gdzie rzeczywiście dostali pozew w sprawie stosowanej na oddziale sztuce lekarskiej. To nawet nie jest połowa sytuacji jakie ja doświadczyłam na własnej skórze podczas 4 pobytów. (łącznie 4 miesiące i 3 tygodnie.)
-
Olga Pałyga ★★★☆☆
Personel do wymiany, tylko z trzy pielęgniarki naprawdę z powołania i miłe, z terapii zajęciowej cudowne panie. Dane warunki nie najlepsze. czasem pasy/izolatka za przytulenie chłopaka albo wygłupianie się ze znajomymi... Niestety ogromny minus za krótki czas rozmowy z rodzicami przez telefon, a dopchnąć się do kolejki to już cud. ordynator nawet okej, ale strasznie długo trzymają, miałam być 3 tygodnie a byłam 6 niestety. Ale można tam poznać cudownych przyjaciół
-
Magda P ★☆☆☆☆
Personel jest OKROPNY!!!!!!!! Nie rozumiem jak takie babska mogą pracować w szpitalu psychiatrycznym z dziećmi !!!! One same powinny być zamknięte i leczone. Są chamskie, wulgarne, uważają się za boginie. Dowiedzieć się cokolwiek od jakiegoś lekarza to istny cud, albo nie ma żadnego, albo nie ma czasu albo po prostu ma w nosie pacjenta i jego rodzica. Omijajcie to miejsce szerokim łukiem !!!! Bo wasze dzieci wyjdą bardziej chore niż tam trafiły
-
Czarek Masternak ★★★★★
Niechce żeby szpital Langiewicza Kielce został wyburzony ZADZWOŃCIE DO KIELECKIEGO URZĘDU MIASTA BY NIEWYBURZALI SZPITALA NA LANGIEWICZA KIELCE I NIECH SOBIE WYBIJĄ TO Z GŁOWY NIECH TEN SZPITALIK ZOSTANIE DO DNIA 14.10.2050 ALBO NA ZAWSZE
-
nikoolcia_ ★☆☆☆☆
większość pielęgniarek ma gdzieś samopoczucie, nie interesują się stanem. „Beti” sprzątająca uważa się za ordynatorkę i poczuwa się aż za bardzo. Zachowanie poniżej zera i brak szacunku. Niektóre pielęgniarki zamykają w kabinach i zapominają, że mają otworzyć. Landryna i kleopatra też zachowanie opryskliwe.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Szpital psychiatrii dziecięcej?
Szpital psychiatrii dziecięcej znajduje się przy Janusza Kusocińskiego 59, 25-450 Kielce, Świętokrzyskie, Polska
Jak można dotrzeć do Szpital psychiatrii dziecięcej?
Do Szpital psychiatrii dziecięcej można dotrzeć, korzystając z poniższego linku