Ten szpital to jakaś porażka. W życiu po tym co zobaczyłem nie zostawionym tam dziecka. To nie jest leczenie człowieka to wpakowanie w niego psychotropów i zrobienia z człowieka zombi chodzącego w kółko bez celu i zrozumienia jeden za drugim. Mało tego wpakowali we mnie tyle psychotropów , q później się dziwili że nie mogą się że mną dogadać , dając mi dodatkowo jakiś środek żeby mnie to puściło , to mi tylko ręką spuchła bo igła nie weszła w żyłę i poszło wszystko pod skórę. W Pl można się tylko żalić bo praw człowieka tutaj nie ma.
Zdjęcia
Opinie
-
Tobii F ★☆☆☆☆
-
Beata Czapla ★☆☆☆☆
Wczoraj byłam na EEG w szpitalu i w czasie badania dostałam ataku padaczkowego z utratą przytomności,że względu na ta sytuacje badanie zostało przerwane..Wtedy zostałam zawieziona na SOR,tam po kilkukrotnym ataku w którym rzucało mnie po całym łóżku i atak był za atakiem podeszła do mnie pielęgniarka i stwierdziła że blokuje miejsce bo tu są osoby chore i nie będzie tracić czasu tylko na mnie.I po kilku godzinach zostałam przewieziona na oddział psychiatryczny po nocy spędzonej na tym oddziale,rano poszłam wsiąść leki u pielegniarek gdzie po odejściu od nich runełam na ziemię i zaczęłam mieć atak padaczki.Oczywiscie zostałam oskarżona o symulowanie,popisywanie się ,oblana wodą i mimo że nie mogłam odzyskać przytomności zostałam wyciągniętą za ręce i nogi i ciągnięta po podłodze jak worek ziemniaków.Kiedy pomału odzyskiwałam świadomość zostałam postraszona że wezwą policję..Kiedy już wstałam byłam zdezorientowana i nie wiedziałam gdzie mam iść i który to mój pokój..A wtedy pielęgniarki zadały mi pytanie co wyprawiam i co się dzieje.Dopiero gdy wyjaśniłam że mam padaczkę zrozumiały wszystko i że to nie jest symulowanie.Ta sytuacja z SORu jak również z oddziału psychiatrycznego zdecydowala o wypisaniu się na własne życzenie...Taka sytuacja mnie spotkała...
-
Justyna P ★☆☆☆☆
Rejestrują mają w nosie umowioną godzine, a psychiatra sie mnie pyta, na kolejnej wizycie, co chcę.... UNIKAĆ. Dyla czy jakos tak. UNIKAĆ!
-
Gina Lolo Bi Gina ★☆☆☆☆
Tych ludzi, którzy tam pracują powinni nauczyć empatii i zrozumienia. Nie dziwie się, że w naszym kraju jest taki odsetek samobójstwo, skoro po przedawkowaniu leków i próbie samobójczej odsyłają na główny sor. Jak możecie jedzcie do innego miasta. Tutaj szkoda Waszego czasu.
-
Crimson Flower ★☆☆☆☆
Piszę tą opinię, żeby każda osoba, która tak jak ja szukała szczegółowego opisu tego miejsca przed przyjęciem tutaj słusznie trzymała się od tego syfu z daleka. Trafiłam tutaj po przedawkowaniu tabletek. Od razu osoby po próbie trafiają na oddział zamknięty. Niby mówią, że przy normalnym zachowaniu to kilka dni i trafia się później na oddział otwarty- kij prawda, po podpisaniu papierka całe leczenie odbywa się na oddziale zamkniętym. Gdy moja mama zapytała się, czy na oddziale zamkniętym nie stanie mi się krzywda dostała tylko odpowiedź "no to jest psychiatryk, nie możemy Pani tego obiecać" zapaliła mi się lampka. Okazało się, że bardzo łatwo, żeby komuś stała się tutaj krzywda. Oddział zamknięty całkowicie mieszany - mężczyźni i kobiety są tylko w oddzielnych pokojach, ale są one naprzeciwko siebie. Mężczyzna może wejść do damskiego pokoju i do damskiej toalety, nie raz mężczyźni byli prowadzeni przez pielęgniarki do damskiej, a nie do męskiej. Ze strachu przy każdej kąpieli pod drzwiami stała moja mama lub chłopak podczas odwiedzin. Zero segregacji - osoba po próbie trafia na chwilę do pokoju z okienkiem, przez które nikt nie wygląda, po czym nawet po dniu mogą Cię dać naprzeciwko pokoju z facetami przypiętymi pasami do łóżek z najgorszymi schorzeniami - ja tak miałam. Osoba z poważnym porażeniem i wysokimi przejawami agresji była normalnie codziennie puszczana na hol, gdzie biła i kopała pacjentów, waliła w drzwi, krzyczała. Pielęgniarki głównie się z tego śmiały, często nawet nie reagowały, gdy ta osoba na kogoś pluła lub go kopała. Była sytuacja, że ktoś agresywny plątał się po korytarzu i próbował uciekać przez windę i trzeba było go wyciągać. Na oddziale są same pielęgniarki, zero mężczyzn z personelu, a są tam normalnie chorzy postawni faceci, z którymi nie mogły sobie poradzić. Opieka tragedia. Starsze chore osoby potrafiły być bez kąpieli tydzień, póki nie przyjechał ktoś z rodziny. Pielęgniarki miały problemy nawet ze zmienieniem pampersa, często osikana była podłoga lub spodnie. Personel zazwyczaj bardzo niemiły, traktujący pacjentów jak śmieci w wojsku. Strach było o coś panie pielęgniarki lub sprzątaczki poprosić, bo każdego traktowały jakby był wariatem. Całkowity brak profesjonalizmu - przy zaledwie kilkunastu pacjentach pomylono się i dano mi 2 moje stałe tabletki antykoncepcyjne w jeden dzień, co absolutnie nie powinno się zdarzyć przy takiej ilości pielęgniarek pilnującej lekarstwa. W pokojach śmierdzi, nie są wietrzone przez personel. Jedzenie na średnim poziomie, ale zdarzały się przypadki, że obiad był spóźniony o godzinę lub zupa mleczna była samym mlekiem. Jedynym plusem są lekarze - którzy praktycznie nie bywają na oddziale. Wizytacja dla pacjenta trwa 15 sekund - zapytanie, czy wszystko w porządku i podejście do kolejnego. Ciężko dobić się rodzinie o jakiekolwiek informacje. "Różnorakie wizyty psychologów" - u mnie przez cały tydzień była tylko raz Pani z kolorowankami i tyle. Odwiedziny zależą od widzimisię pielęgniarek. Czasami rodzina może zostać poza godzinami odwiedzin, czasami musi od razu spadać. Odwiedziny są na jadalni, przy której są drzwi do palarni, więc non stop wali dymem papierosowym. Reasumując - jeżeli planujecie tu hospitalizację to uciekajcie jak najdalej się da. Ja nie widziałam na temat tego miejsca żadnej dłuższej opinii i bardzo tego żałuję.
-
Yoongi Slodki ★☆☆☆☆
Opieka tragedia zarówno dla osób przebywających w ośrodku, jak i dla osób w sprawie przyjęcia. Zero empatii, za to chamstwo na wysokim poziomie – zwłaszcza doktor Ryszard Zając, który definitywnie powinien mieć odebrane prawa do wykonywaniu zawodu.
-
Mariusz Chmielewski ★☆☆☆☆
Nie polecam. Odcinek otwarty jest od trzech lat zamknięty pod pretekstem covidu. Żadnych odwiedzin żadnych aktywności. Kontakt z personelem jak przez ścianę.
-
Hubert ★★★★★
super na wakacje
-
Szymon Kroks ★★★★★
Polecam psychiatryk, pozdrawiam ok ok ok
-
Caroline Raczkiewicz ★★★★☆
Pierwszy raz byłam pacjentką oddziału zamkniętego i szczerze? Jestem miło zaskoczona. Mimo, że budynek z zewnątrz może nie zachęcać, ale środek odczarowuje nieprzyjemne wrażenie. Może nie każda pielęgniarka jest niesamowita, aczkolwiek większość jest godna zaufania. W wielu sytuacjach to właśnie dzięki Paniom pielęgniarkom zawdzięczam wielką pomoc w moim kierunku, opiekuńczość i poczucie humoru, które dla mnie jest istotne. Oddział posiada bardzo wykwalifikowany zespół lekarski, choć dzięki Panu Dawidowi Izdebskiemu, który był moim lekarzem prowadzącym, zawdzięczam moją poprawę zdrowia. Jest to lekarz z powołania, który jest bardzo zaangażowany, by pacjentowi było lepiej. Czułam się wysłuchana, doedukowana (nawet w kwestiach totalnie nie związanych w psychiatrii, ponieważ doktor Izdebski nawet opowiedział mi o tym, co znajduje się na badaniu obrazowym TK ☺️). Jedzenie o dziwo jak na szpital jest doprawione i smaczne, oczywiście zdążają się te mniej udane obiady, ale są to wyjątki. Jedyne na co mogę się poskarżyć to jest zrozumienie diety wegetariańskiej, ponieważ nie była to dieta w pełni wartościowa. Na oddziale prowadzone są zajęcia z Paniami psycholożkami, by urozmaicić trochę dzień, mimo, że oddział nie jest terapeutyczny. Są prowadzone zajęcia na świetlicy z prześwietną Panią terapeutką- Agnieszką Karczewską- Papaj. Podsumowując, jeśli będzie konieczność mojej hospitalizacji na oddziale psychiatrycznym, szpital w Olkuszu będzie moim wyborem numer 1.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Oddział Psychiatryczny Nowego Szpitala w Olkuszu?
Oddział Psychiatryczny Nowego Szpitala w Olkuszu znajduje się przy 32-300 Olkusz, Małopolskie, Polska
Jak można dotrzeć do Oddział Psychiatryczny Nowego Szpitala w Olkuszu?
Do Oddział Psychiatryczny Nowego Szpitala w Olkuszu można dotrzeć, korzystając z poniższego linku