Advertisements

Opinie

  1. Katarzyna Olech ★☆☆☆☆

    Ten szpital to dramat a zwłaszcza oddział chirurgii. Trzymają pacjentkę 3 tygodnie w pozycji wymuszonej zastanawiając się czy zrobić jej operacje biodra czy nie. Zabieg się nie odbył, lecz powstała odleżyna. Chora została przewieziona do innej placówki skrajnie odwodniona. Podejście personelu lekarskiego do chorych karygodne.

  2. piXel ★☆☆☆☆

    Szpital to jest jakiś cyrk.... oddział chirurgii trzymał przez dwa tygodnie pacjenta, aby tylko był, nie dość że nie miał operacji na biodro bo według nich się nie kwalifikuje to jeszcze wypuścili pacjenta kompletnie odwodnionego, który teraz walczy o życie w inny szpitalu. Tak jak przyjęli go na oddział to tak leżał przez 2 tygodnie, leki podawali mu te które doktor rodzinna przepisała, jedyne badania jakie miał to tylko w dniu przyjęcia na oddział, kiedy karetką przyjechał na SOR. To jest czysta umieralnia, w głowie się nie mieści że tacy ludzie tam pracują.

  3. Szymek 2020 ★☆☆☆☆

    Beznadzieja człowiek zwija się z bólu i przewraca na korytarzu a obsługa kompletnie nie reaguje jak by nic się nie działo jak się ktoś z rodziny zapytał o to czy pacjent już wypisany to się okazało że wpuścili go bez rejestracji i nawet nie wiedzieli że taki człowiek u nich jest żałosne lepiej już do zielarki lub do szeptuchy iść bo to chociaż realna pomoc

  1. Małgorzata Nucinska ★☆☆☆☆

    Karygodne zachowanie doktora Pitury przed 2laty źle zdiagnozował stan zdrowia mojego męża,mąż jeździ na wózku, dziś mąż był że strasznym bólem nie pomógł mu nic ani leków przeciwbólowych ,ani zastrzyków tego lekarza powinni zdjąć że stanowiska ,

  2. dawid kozlowski ★☆☆☆☆

    Z przykrością muszę stwierdzić, że moje doświadczenie z Oddziałem Chirurgii Ogólnej oraz Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym w tej placówce było wyjątkowo negatywne. Już sam oddział chirurgiczny pozostawia bardzo złe wrażenie – przede wszystkim ze względu na podejście części personelu lekarskiego. Postawa zarówno ordynatora, jak i jednego z lekarzy była rozczarowująca: brak chęci niesienia pomocy, unikanie rozmowy z pacjentem oraz wypisywanie osób w stanie, który uniemożliwia im samodzielne funkcjonowanie, to sytuacje, które nie powinny mieć miejsca. Tego typu działanie może prowadzić do realnego zagrożenia zdrowia i życia pacjentów, a wrażenie, jakie odnosi się po kontakcie z personelem, jest takie, że głównym celem jest pozbycie się pacjenta, a nie jego leczenie. Chciałbym jednak wyraźnie zaznaczyć, że ta opinia nie dotyczy całego personelu. Pielęgniarki pracujące na oddziale wykazywały się pełnym profesjonalizmem, empatią i dużym zaangażowaniem. Ich postawa dawała pacjentom choć namiastkę poczucia bezpieczeństwa i była dowodem na to, że w tym miejscu są ludzie, którym rzeczywiście zależy na chorych. Największe zastrzeżenia budzi jednak moje doświadczenie z panią doktor Zofią, pełniącą dyżur na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Jak sama przyznała, jest już na emeryturze, jednak nadal pełni dyżury jako lekarz dyżurny. Niestety, wszystko wskazuje na to, że pani doktor nie radzi sobie emocjonalnie z obowiązkami i nie powinna mieć bezpośredniego kontaktu z pacjentami. Jej sposób komunikacji był skrajnie nieprofesjonalny – pełen protekcjonalnych i agresywnych uwag, podniesionego tonu i nieuzasadnionych oskarżeń. Po uprzejmym zwróceniu uwagi, że mogłaby być nieco bardziej uprzejma wobec pacjentów, którzy często są w złym stanie zarówno fizycznym, jak i psychicznym, pani doktor zareagowała w sposób gwałtowny i emocjonalny. Usłyszałem m.in.: „Pracuję już 30 lat”, co miało być uzasadnieniem jej postawy. Następnie pojawiły się kolejne, niezwykle niepokojące wypowiedzi, takie jak: „Jakie pan może mieć problemy?” – wypowiedziane z pogardą i brakiem elementarnej empatii. Tymczasem moja mama znajduje się w terminalnym stadium choroby nowotworowej, więc nie życzę nikomu, aby oceniał w tak bezduszny sposób, czy ktoś „ma prawo” do problemów. Do innego, wyraźnie cierpiącego pacjenta, pani doktor powiedziała: „To co, ja mam za pana chodzić?” – co uważam za skandaliczne i całkowicie niegodne osoby wykonującej zawód lekarza. W moim kierunku padł również komentarz: „Ja zazwyczaj sprzeczam się tylko z ludźmi z zaburzeniami psychicznymi.” Trudno nie odczytać tego jako próbę obrażenia mnie lub zdyskredytowania. Odpowiedziałem, że to raczej ona potrzebuje pomocy – i nadal podtrzymuję to zdanie. Pani doktor zachowywała się też w sposób zastraszający – stała nade mną, jakby liczyła, że wywoła to u mnie lęk i podporządkowanie. Z kolei do innych pacjentów podchodziła i próbowała nastawić ich przeciwko mnie. Na szczęście nie przyniosło to oczekiwanego efektu – osoby obecne były świadkami całej sytuacji i wręcz gratulowały mi, że potrafiłem zachować spokój i jasno postawić granice. Równie niepokojące było to, że pani doktor przez dłuższy czas przebywała w nieoznakowanym pomieszczeniu z młodym mężczyzną, który wyraźnie nie wyglądał na pacjenta i sprawiał wrażenie osoby będącej pod wpływem jakichś substancji. Nie chcę tego oceniać, ale kontekst był niejasny i budził poważne wątpliwości co do charakteru tej sytuacji. Zamiast wykonywać swoje obowiązki, pani doktor narzekała na szpital, brak personelu oraz otwarcie mówiła, że „może iść do domu”. Nie tak powinna wyglądać opieka nad pacjentami – szczególnie w miejscu, które z założenia ma ratować zdrowie i życie. Z całą stanowczością podkreślam: osoby wypalone zawodowo, pozbawione empatii i szacunku wobec drugiego człowieka nie powinny pełnić funkcji lekarza – szczególnie na oddziale ratunkowym, gdzie kontakt z ludźmi cierpiącymi wymaga nie tylko wiedzy medycznej, ale również wysokiego poziomu kultury osobistej, opanowania i psychicznej stabilności.

  3. Miron ★☆☆☆☆

    Masakra... Moja mama miała bardzo silne kołatania serca i bardzo źle się czułą. Od razu po przybyciu pani "doktor" miała wręcz pretensje że się tam zjawiliśmy bo jak to ona powiedziała "przecież mama jest jeszcze świadoma" i według jej skromnego zdanie to nie jest nagły przepadek. Potem tylko powiedziała "szkoda gadać" i odwróciła się na pięcie. Po kilku godzinach i dalej nikt nie raczy pomóc... To nie jest szpital tylko zwykła umieralnia.

  1. Jacek K ★☆☆☆☆

    Paranoja, przed chwilą byłem z żoną bo mocno bolało ja gardło (nie mogła mówić ani nic przełknąć) a pan doktor stwierdził, że niewiele może pomóc bo nie ma szpatułki ani latarki żeby zobaczyć gardło. Na wszelki wypadek dał antybiotyk.

  2. Joanna S-O ★★★★★

    Chodź dziwnie to brzmi to powiem tak jestem zachwycona, bardzo bliska mi osoba spędziła ta trochę czasu. Profesjonalizm personelu Oddziału Reumatologicznego na najwyższym poziomie. Lekarze wszystko wyjaśnią na spokojnie. Kompleksowa opieka. Panie pielęgniarki bardzo miłe, panie salowe bardzo pomocne. Jedzenie bardzo smaczne. Bardzo miła atmosfera, która umila czas spędzony w szpitalu.

  3. Agnieszka Pypa ★☆☆☆☆

    Zgłosiliśmy się z dzieckiem z bolesnym brzuszkiem i gorączką i co usłyszałam, ze to kołeczka, że panikuję i nie wykonano nawet morfologii. Badania zrobiłam na swoją rękę i co? Szpital i ostre zakażenie, omijać szerokim łukiem

  1. Janusz Szawara ★★★☆☆

    Lepszy rydz niż nic... Pozdrawiam Służbę Zdrowia... nigdzie nie ma kokosów.

Advertisements

Nowa Recenzja

Najczęściej zadawane pytania

Jaki jest adres Szpital Krasnystaw - Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej (SUS) w Krasnymstawie?

Szpital Krasnystaw - Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej (SUS) w Krasnymstawie znajduje się przy Marka Sobieskiego 4, 22-300 Krasnystaw, Lubelskie, Polska

Jaki jest numer telefonu do Szpital Krasnystaw - Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej (SUS) w Krasnymstawie?

Można skontaktować się z Szpital Krasnystaw - Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej (SUS) w Krasnymstawie pod numerem +48 825 431 522

Jak można dotrzeć do Szpital Krasnystaw - Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej (SUS) w Krasnymstawie?

Do Szpital Krasnystaw - Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej (SUS) w Krasnymstawie można dotrzeć, korzystając z poniższego linku

Advertisements