Nie polecam.Odzywam się po kilku latach będąc już zadowolona klientka innego gabinetu mimo,że oceniany gabinet mam na ulicy obok... Pan doktor sprawia wrażenie dobre.Ma na pewno wiedzę teoretyczną i być może jest dobrym specjalista od małych zwierzątek.Ja trafiłam do niego z moim kocim rodzeństwem,którym początkowo dobrze się zajął.Do momentu kastracji kocurka.Juz sam fakt,że nie mogłam być przy kocie podczas znieczulenia na co inni weterynarze się zgadzają mnie zmartwił bo kot jest wyjątkowo lękliwy i wymagający specjalnego podejścia.Zabieg kastracji to jeden z najprostszych w weterynarii.Jednak dopiero po kilku godzinach dostałam telefon,że kot jest do odbioru.Juz w gabinecie zauważyłam,że jest przerażony,wybudzony całkowicie i ogromnie nadpobudliwy.W domu przeżyliśmy horror.Kot był nie do uspokojenia,nie pozwolił się dotknąć,wrzeszczał wniebogłosy i nie spał przez półtorej doby.Probowalam się skontaktować z lekarzem ale pan doktor ceni swój czas,nie odbiera poza godzinami pracy i nie oddzwania.Trafilam z kocurkiem na pogotowie weterynaryjne gdzie udzielono mu pomocy,podano leki i kroplówkę.Byc może przez to szaleństwo kota doszło to " puszczenia" szwów.W następnych tygodniach kot wygryzł sobie ranę,znowu stres,inny wet i szycie.Weterynarz,który nas przyjmował powiedział tylko: jak można schrzanic najprostszy zabieg? Uprzedzalam pana Rolnika,że mój kot jest szczególnej troski.Ale tamtego dnia odniosłam wrażenie,że bardziej przejmował się dużym zabiegiem jakiegoś psa a kastracja kota miała być niejako " przy okazji"Obwiniam się,że moje zwierzę cierpiało być może z bólu a być może przez skutki uboczne leków anestezjologicznych.Niestety mam wrażenie,że pan doktor podchodzi przedmiotowo i zadaniowo do pacjentów dlatego moja koteczka miała zabieg już u innego lekarza i tam też z obojgiem chodzimy już na stałe.Powtarzam,że minęło już kilka lat i na ta chwile doktor już na pewno nas nie pamięta.Ale od dawna nosiłam się z zamiarem napisania tej opinii.Ku refleksji doktora.Czasem nie wystarcza specjalizacje a nawet doświadczenie jeśli nie idą w parze z empatiia do zwierząt.A będąc lekarzem nie da się totalnie odciąć swojego czasu prywatnego od gabinetowego jeśli się wykonuje zabiegi i wypisuje pacjentów do domu.
Zdjęcia
Opinie
-
Jolanta J.R. ★☆☆☆☆
-
Justyna ★☆☆☆☆
Szczerze nie polecam. Byłam raz i nigdy nie wrócę, a po przeprowadzce szukałam czegoś bliżej nowego mieszkania. U 15 letniego kota z badania wyszedł bardzo podwyższony cukier, początki cykrzycy, kot w tydzień schódł 1 kg. Weterynarz zainteresował się tylko kamieniem na zębach, a na wysoki cukier usłyszałam " trzeba zmienić karmę aby cukier spadł bo nie można kotu dać narkozy". Kot i zmiana jedzenia, powodzenia przynajmniej z moim egzemplarzem. Oczywiście próbowałam , ale wtedy nic nie jadł, dzwoniłam do lekarza z pytaniem co robić - " próbować czegoś innego". Wróciłam do starego weterynarza, który od razu zaopiekował się moim kotkiem. Edit Oczywiście wizyta nie odbyła się w ostatnim czasie tylko koło wiosny. Wg zaleceń miałam wrócić z kotkiem po ok 3 miesiącach, tak jak pisałam - próbowałam się stosować do zaleceń lekarza czyli zmiana jedzenia. Walka z chorobą trwa ale stan się ustabilizował i dopiero teraz postanowiłam opisać swoje przykre doświadczenie z tą kliniką aby innych pacjentów klinika potraktowała inaczej niżeli nas.
-
Pat Mit ★★★☆☆
Od lat regularnie korzystamy z usług tej przychodni. W tej chwili przyjmuje tam dwóch weterynarzy. Polecam pana Patryka, który z dużym zaangażowaniem zajmuje się zwierzakami, a nam w przystępny sposób wyjaśnia diagnozę i dalsze zalecenia. Natomiast nie polecam tego drugiego pana - wszystkie informacje trzeba od niego wyciągać, a w wielu przypadkach i tak musi się konsultować z panem Patrykiem. Do tego dzisiejsza sytuacja - nasz kot, stały pacjent dostał nagłego napadu duszącego kaszlu. Zadzwoniłam z nadzieją na przyjęcie poza kolejką a usłyszałam, że są inni weterynarze w Tychach! Zero zainteresowania,nawet nie zapytał co dolega kotu żeby móc coś doraźnie doradzić.
-
Magdalena Stefan ★☆☆☆☆
Każdemu kochającemu opiekunowi polecam trzymać się z daleka. Leczyliśmy naszą świnkę u Pana Rolnik, czego szczerze żałuję. Zawsze jeździliśmy do Bielska, do Vet-House albo Fauniki w Sosnowcu (i do tych 2 miejsc polecam jeździć), było to jednak daleko i znaleźliśmy tą placówkę. Na USG wyszło bardzo dużo osadu w pęcherzu, więc tak jeździliśmy z Wincentym przez 1,5 miesiąca. USG pokazywało sporą poprawę, były jednak spadki wagi, co lekarz uzasadniał bólem i zmęczeniem chorobą. Potwierdził również, że możemy odłożyć zaplanowane echo na później, bo nie słyszy, by serce było w złym stanie. Dalsze spadki i osowiałość były na tyle alarmujące, że zdecydowaliśmy się na wizytę w Bielsku, zwłaszcza, że Pan Rolnik kazał nam pociskać mu karmę ratującą i czekać na umówioną wizytę, bo wcześniej nie miał czasu. Okazało się w RTG, o którym ten pan nawet nie pomyślał, że Wincenty ma kamienie w moczowodach i pęcherzu, a tamtejsze lekarki przekazały, że echo serca jest konieczne na już. Świnka miała wodę w worku osierdziowym. Mimo ciężkiego stanu kardiolog dał specjalne zalecenia i zabieg odbył się w zeszłym tygodniu. Dzięki cudownym lekarkom w Bielsku Winnie przeżył operację i do wczoraj było super. Wieczorem stan się pogorszył. Po długim cierpieniu, 1,5 miesiąca leczenia na próżno i totalnie bez sensu, 2 tygodniach hospitalizacji w Bielsku i ciężkiej operacji, Wincenty odszedł od nas dziś rano. Wiem, że nie dało się zapobiec chorobie Winniego, że mógłby nie przeżyć tej operacji nawet, gdyby odbyła się wcześniej, jednak z pewnością mogliśmy uniknąć tak długiego cierpienia i dlatego zdecydowanie odradzam tego weterynarza. Dodam jeszcze, że przy rozmowie telefonicznej w trakcie hospitalizacji w Bielsku nie przeprosił, nie wyraził żalu, w żaden sposób nie wykazał się empatią. Wręcz twierdził, że ja przecież widziałam, że osad się zmniejsza (?). Uważam, że oprócz ukończonej specjalizacji i miliona certyfikatów na ścianie lekarz powinien posiadać coś więcej. Edit: Wiadomo, że osad może wiązać się z kamieniami. O rokowaniu Pan mówił i tutaj nic nie zarzuciłam, ale jak zapewne Pan wie niektóre kamienie, da się wykryć jedynie przez RTG i tak było w przypadku Winniego. Może Pan nie pamieta naszej rozmowy o echo, istotnie informacji było wtedy dużo- ja jednak pamiętam ją bardzo dobrze, gdyż echo mieliśmy zaplanowane na 1.03 i wiem, że prosiłam o informację czy możemy z tym zaczekać, czy trzeba jechać na już. Teraz jest to słowo przeciwko słowu. To Pan jest weterynarzem, któremu zaufałam, w związku z tym zgodziłam się na proponowane leczenie. Uniknięcie wytworzenia się kamieni a sprawdzenie, czy kamienie już się nie wytworzyły to dwie różne sprawy. Było ich tam już dużo. Każda poważna choroba świnki właściwie wiąże się z ryzykiem jej śmierci, nie mam pretensji o to, że umarła, tylko nie poszerzył Pan istotnej diagnostyki. Pan nie widział wskazań- inni lekarze je widzieli. Co do zmiany karmy owszem, był taki moment, jednak bardzo szybko pozostałe świnki przestały tracić na wadze. Nic nie sugerowałam, a jedynie wskazałam czynnik, który może lub nie, mieć na to wpływ. Ocena tego nie należy do mnie, a do Pana. Dzwoniłam do Pana kilkukrotnie alarmujac spadki wagi. Powodem, dla którego chciałam przyjść do Pana był fakt, że tylko Pan posiada specjalizację. Wielokrotnie powtarzałam, że w związku z posiadaniem świnek fundacyjnych jestem zobligowana umową do leczenia ich u specjalistów. Jeśli nie miał Pan czasu, to mógł mnie Pan odesłać do innej placówki, ponieważ to Pan na tym etapie powinien wiedzieć, że trzeba działać. Widzieliśmy się na wizycie 2 tygodnie wcześniej i też wtedy było robione USG. Zastanawia mnie czy naprawdę w tak krótkim czasie obraz może zmienić się diametralnie do tego stopnia, że nagle inni lekarze widzieli te zmiany i wskazania do wykonania RTG? Jak wspomniałam, nie mam żalu o śmierć tylko o zaniedbanie z Pańskiej strony i niepotrzebe cierpienia Wincentego przez tyle czasu. Domyślam się, że i tak się Pan wszystkiego wyprze, dlatego pozostawiam to już Pańskiemu sumieniu, bo świnki i tak nic mi nie zwróci.
-
Izabela Jakubowska ★★★★★
Fachową pomoc ,Pan dr jest bardzo dobrym specjalista, polecam go dla gryzoni
-
SnowBlack Corsets ★★★★★
Profesjonalnie i rzeczowo. Wizyta z krolikiem przebiegla w milej atmosferze, dowiedziałam się wszystkiego na temat opieki nad zwierzakiem po zabiegu. Polecam serdecznie
-
Paulina Mrowiec ★★★★★
Wizytę u Pana doktora oceniam na najwyższą możliwą ocenę i polecać będę każdemu właścicielowi zwierząt, a zwłaszcza posiadaczom królików. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak dokładnym przebadaniem mojego królika i tak szeroką wiedzą. Oprócz tego Pan doktor zdecydowanie „kupił mnie” tym jak wnikliwie tłumaczył mi jak o zwierzę dbać, na co zwracać uwagę i szerokimi odpowiedziami na moje pytania. Po roku poszukiwań odpowiedniego weterynarza mogę stwierdzić, że trafiłam w dobre miejsce i na pewno tu zostanę :)
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres VET-R Przychodnia Weterynaryjna?
VET-R Przychodnia Weterynaryjna znajduje się przy Przemysłowa 21, 43-100 Tychy, Śląskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do VET-R Przychodnia Weterynaryjna?
Można skontaktować się z VET-R Przychodnia Weterynaryjna pod numerem +48 530 465 432
Jak można dotrzeć do VET-R Przychodnia Weterynaryjna?
Do VET-R Przychodnia Weterynaryjna można dotrzeć, korzystając z poniższego linku