Jeśli ktoś rozważa naukę na Wydziale Anglistyki w Poznaniu radzę się porządnie zastanowić i poczytać opinie jako że po 3 latach z trudem przychodzi mi jakakolwiek pozytywna myśl na to miejsce. Zaczynając od kilku nieprzyjemnych i protekcjonalnych wykładowców u których na zajęciach wydawałoby sie ze jedynym ich celem jest połechtanie swojego ego. Najwidoczniej dla niektórych ubliżanie studentom jest łatwiejsze i ważniejsze niż przekazywanie wiedzy i zachęcanie do udzielania się na zajęciach. Kolejna niedorzeczność tego wydziału pojawiła sie na trzecim roku studiów kiedy nadszedł czas wybierania seminarium od którego zależała tematyka naszej pracy. Pomimo że wybór seminarium dla innych kierunków był dość obszerny, mój kierunek miał do wyboru tylko dwa seminaria ktore kompletnie mnie nie interesowały także cały proces pisania pracy był udręką. Jakby tego było mało, na trzecim roku w trakcie pisania wykładowcy dokładali niepotrzebne liczne zaliczenia które były niczym innym tylko zapychaniem czasu. Na jednych zajęciach w trakcie ostatniego semestru studiów w którym powinnam była skupiać się na pracy zamiast tego spędzałam czas na 4 prezentacjach na jeden przedmiot z czego 2 nie były nawet na ocenę. Co więcej na zajęciach które miały na celu wzbudzeniu w nas świadomości o współczesnych konsekwencjach kolonializmu, ironicznie biały wykładowca czytając tekst mówiący o dyskryminacji na tle rasowym swobodnie czytał z niego wielokrotnie na głos studentom the N word oraz nie zwracał uwagi innym studentom którzy szli w jego ślady. Pomijając wykładowców, Biuro Obsługi Studenta na Wydziale Anglistyki to kolejny żart. Zasada w regulaminie jest: Praca musi być zarejestrowana tydzień przed obroną. Jednak po tym jak według zasad próbowałam zarejestrować prace w BOSie spotkałam się z samymi problemami. Zero odzewu, nikt nie odpisuje na maile pomimo że czas goni, ani nikt nie odbiera telefonu. Doszło do tego że mój promotor musiał mi pomagać i upominać sie w BOSie o coś tak ważnego bez czego nie byłam w stanie dodać pracy do APD. Najlepsze w tym wszystkim jest to że pomimo wielkiego stresu żeby wykonać swoje obowiązki na czas i według zasad uczelni, poszczególne osoby od innego promotora który jest na wyższym stanowisku jest w stanie zignorować wymogi i załatwić swoim studentom rejestrację pracy 1/2 dni przed obroną.
Zdjęcia
Opinie
-
Milena ★☆☆☆☆
-
Paul ★☆☆☆☆
Czekałam na moment, kiedy będę mogła wystawić tę opinię. Jedyne, co mnie powstrzymywało, to brak wydanego dyplomu, który był gotowy do odbioru dopiero po ponad miesiącu od obrony. Ale tak to już na WA jest – wszystko na ostatnią chwilę. To również było widoczne podczas sesji. Ostatnia sesja studentów na 3. roku licencjatu – ludzie chcą się bronić, a egzaminy odbywają się do ostatniego dnia. Może nie byłby to duży problem, gdyby nie promotorzy planujący wakacje lub, co gorsza, wysyłani na obowiązkowe delegacje, rezultat? Obrony we wrześniu. Nie rozwodząc się nad tym, że sesja nadal trwa w pierwszym tygodniu lipca – żeby podejść do obrony, oceny muszą być wpisane tydzień wcześniej. Tymczasem wiele uczelni kończy I turę rekrutacji w drugim tygodniu lipca. Aha, wspomniałam o zasadzie 7 dni? Aby móc się bronić, wszystkie oceny muszą być w systemie tydzień przed obroną. No chyba że Twoim promotorem jest osoba na wyższym stanowisku – wtedy nie ma znaczenia, czy oceny są tydzień, czy dwa dni wcześniej. Przez trzy lata studiów nie widziałam tylu projektów „obowiązkowych, ale nieocenianych”, ile przeżyłam na ostatnim semestrze 3. roku. Skupić się na pisaniu pracy? A kto zrobi te prezentacje, napisze eseje, przeczyta nowele i przygotuje się do midtermu, podczas gdy my – studenci – próbujemy nawigować nieczytelne strony WA style sheet? Może ChatGPT posłuży pomocą, skoro według niektórych prowadzących pisze on za nas każde zdanie bardziej złożone niż „I like bread”. Ale przecież od czego są zajęcia z gramatyki. Dr Kielar zdecydowanie wiele mnie nauczył: jak zniknąć na dwa miesiące bez kontaktu (BOS wiedział, ale jakoś im umknęło poinformować niektórych studentów), jak stawać na krześle, rzucać markerami w studentów i jaką fabułę ma film „the Tower”, o którym mówił średnio co trzecie zajęcia. Jeśli ktoś myśli, że student może mieć własne zdanie – na zajęciach z tym panem dowie się, że każda odpowiedź inna niż ta, którą on sobie wcześniej ułożył w głowie, jest zła. Tyle że nie powie, jaka jest dobra – zamiast tego spędzicie kolejne 10 minut w bolesnej ciszy. Ale co ja będę dużo mówić – wyniki zaliczeń mówią same za siebie: do poprawki z 12 osób podchodziło 10, a do poprawki z poprawki może 5. Niektórzy prowadzący już dawno powinni odpuścić próby nauczania innych. Z pytaniami w stylu „jakie mamy zwierzęta egzotyczne w Polsce” i założeniami, że w porze deszczowej ludzie w Kolumbii nie wychodzą z domów – dr. Wilczyńska zdecydowanie zapadnie mi w pamięć jako wykładowczyni, podczas której zajęć najwięcej razy zadawałam sobie pytanie: „co ja tutaj robię?”. Oczywiście, znaleźli się też bardzo dobrzy wykładowcy – tacy, na których WA zdecydowanie nie zasługuje. Doktor Kizelbach i dr hab. Burzyńska faktycznie przejmują się losem studentów, a nie tylko odhaczaniem godzin. Doktor Jarząb-Napierała pozostaje w ścisłej czołówce prowadzących zajęcia w taki sposób, że naprawdę chce się na tej uczelni siedzieć, słuchać i zapamiętywać. Wiadomo – w dużej części wykładowcy na WA są naprawdę przyzwoici. Jednak „bad apples” zapadają w pamięć najmocniej. Najgorszy posmak pozostawia jednak organizacja na WA: plany zajęć podawane na ostatnią chwilę, zmieniane jeszcze w trakcie semestru; okienka czasami nawet pięciogodzinne – z niewyjaśnionych powodów, mimo że i studenci, i prowadzący w tym czasie mają wolne. Rejestracja prac dyplomowych? Brak odpowiedzi przez dni, konieczność dobijania się do BOS-u na każdy sposób (chyba że, jak wspomniałam wcześniej, Twój promotor to „big deal” – wtedy wszystko załatwia się od ręki). Podsumowując – Wydział Anglistyki UAM jest zdecydowanie doświadczeniem. Ale nie mogę powiedzieć, że dobrym. Zapach potu i stęchlizny, połączony z nutami gabinetu lekarskiego, zostanie ze mną na zawsze.
-
SOMCIO \ ★☆☆☆☆
Nie polecam, straszne przewały robią przed obroną. Studenci fajni ale profesorowie traktują nas jak jakiś żart. Serdecznie odradzam ten wydział.
-
edziol ★★★★☆
W kiepskim świecie Kiepskie sprawy Marne życie i zabawy Są codzienne awantury Nie ma dnia bez ostrej rury Ojciec biega na bosaka Jest zadyma i jest draka Nikt nikomu nie tłumaczy By spróbować żyć inaczej (jedna gwiazdka mniej za niektore korytarze ale reszta za super wykladowcow)
-
Jurkov ★★★★☆
Dwa lata studiów na tym wydziale wspominam jako jedne z lepszych w historii swojej edukacji. Fakt faktem, wydział ma swoje minusy i mógłby być jakoś usprawniony. Jednak: a) jeżeli ktoś przyszedł studiować z silnym nastawieniem na naukę i siedzenie nad książkami, to nie ma problemu; b) wykładowcy są kompetentni i, w przypadku moim i mojej grupy, chętni do pomocy. Najnowszy planer nie był strzałem w dziesiątkę, ale po pewnym czasie dało się do niego przyzwyczaić. Zmiany w planie dzień przed zajęciami też nie są zbyt super, szczególnie dla osób dojeżdżających z odleglejszych miejsc zamieszkania. Może i niektóre miejsca wyglądają niezbyt zachęcająco, ale jednak do tego trzeba dużo papierkowej roboty. :3
-
Ay ★☆☆☆☆
to bardzo miłe, że cały wydział udaje, że niderlandyści nie istnieją i nie pozwala nawet na wygłoszenie krótkiego przemówienia na absolutorium o niderlandystach i ich osiągnięciach
-
Natalia Grochowiecka ★☆☆☆☆
Wcześniej miałam stany lękowe i zdarzały mi się myśli samobójcze, jednak dzięki temu wydziałowi i wspaniałej kadrze profesorskiej myśli zmieniły się w autentyczne plany. Z pozdrowieniami dla komisji z egzaminów ustnych, prowadzących których angielski był na poziomie Sylwusia z Dnia Świra oraz dla pana od fonetyki i fonologii who knows exactly who he is;)
-
Marta S ★☆☆☆☆
Cieszę się że uciekłam po roku, bo zostanie tam dłużej, z nadzieja na poprawę byłoby opłakane w skutkach. Na zdalnych poziom egzaminów był nie do zdania. Jakieś 30 min na egzamin z brit lita? Z trzema długimi tekstami do przeczytania i zrobienia na ich temat mini wypracowania? Niemożliwe czasowo. Tak samo grama gdzie trzeba było odpowiadać bez zastanowienia, ledwo nadążając czytać w ogóle zdanie do uzupełnienia, bo czas po 20 sekund na pytanie. Prowadzący niektórzy bardzo sympatyczni, ale inni tragedia. Za każdy błąd czułam się wręcz napiętnowana i traktowana jak podczłowiek. Na egzaminie ustnym zapomniałam prawie jak się nazywam ze stresu i zaliczam to wydarzenie zarówno w przebiegu jak i skutkach do najbardziej żenującego i traumatycznego w moim życiu. WA was my 13th reason to anxiety neurosis
-
Lanca ★☆☆☆☆
Gdybym miał do czegoś przyrównać moje doświadczenia związane z tym wydziałem, to przyrównałbym je do wybrania się na kąpiel do jeziora. Takiego brudnego, pełnego drapieżnych ryb i z kamieniem przywiązanym do nogi.
-
Cezary Szczerkowski ★★☆☆☆
Osobiście nawet miło wspominam, było na tych studiach parę fajnych momentów i naprawdę fajnych wykładowców, ale mimo wszystko wiele osób przypłaca je zdrowiem psychicznym. Kultura traktowania studentów bywa bardzo słaba. Oprócz naprawdę świetnych wykładowców jest też sporo takich, którzy nie liczą się ze studentami i widok kogoś znajomego płaczącego na korytarzu nieraz się zdarzał. Fakt, że poziom jest dobry, ale można by go było utrzymać przy jednocześnie bardziej przejrzystych zasadach i bez psychicznego dojeżdżania studentów. Osobiście studia ukończyłem, żyję i mam się dobrze, czyli można, ale jeśli ktoś already ma jakieś problemy ze zdrowiem psychicznym, czy jest osobą wrażliwą na poniżanie i presję, to nie róbcie sobie tego.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Wydział Anglistyki UAM?
Wydział Anglistyki UAM znajduje się przy Grunwaldzka 6, Grunwald, 60-780 Poznań, Wielkopolskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Wydział Anglistyki UAM?
Można skontaktować się z Wydział Anglistyki UAM pod numerem +48 618 293 506
Jak można dotrzeć do Wydział Anglistyki UAM?
Do Wydział Anglistyki UAM można dotrzeć, korzystając z poniższego linku