Chętnie opisałbym całą historię leczenia mojej mamy na tym oddziale,ale limit liter na to nie pozwala.Mam prywatnie opisaną tragiczną historię mojej mamy,kto chętny, prześlę, bo to nadaje się nie tylko do gazety.Niech ten krótki plan wydarzeń będzie przestrogą dla przyszłych pacjentów tego oddziału.Zastanówcie się 20 razy! Moja mama 25 lipca 2024 straciła przytomność.Trafiła na miesiąc do szpitala na Fildorfa.Po 5 dniach wybudziła się ze śpiaczki.Powrót do zdrowia przebiegał bardzo szybko.We wrześniu zapisaliśmy mamę do zakładu opiekuńczego, aby ją fizycznie przywrócić do sprawności.W połowie września zauważamy, że mamie pojawia się gulka na szyi.Reagujemy bardzo szybko, zapisujemy mamę na rezonans, a tam dostaje skierowanie do szpitala na założenie karty DILO,REZONANS i BIOPSJĘ. 12 października trafia na powyższy oddział na Borowskiej Co się okazuje?Mamie wykonano tylko rezonans i wypuszczono do domu,bez dilo i biopsji.Wiemy jak ważny jest czas...Kolejna próba na tym oddziale następuje w listopadzie.Mama znowu odbija się od drzwi, a guz na szyi rośnie,waga i samopoczucie spada.Wszyscy to widzą, ale ci pseudo lekarze NIE.Nie zakladają mamie karty DILO bo ponoć nie mogą.W rozmowie prywatnej z prowadzącą mamy, okazuje się,że nie że nie mogą, tylko nigdy tego nie robili!Na początku grudnia udaje się załatwić kartę dilo i skierowanie do szpitala na 1stycznia2025.Nowotwór jest już bardzo rozwinięty.3 miesiące w przysłowiowe plecy.Ok, mama trafia na oddział,robią biopsję i podrażniają raka.Wyrasta drugi guz, którego oddział przez miesiąc nie moze opanować(nie mam tego za złe).Trzy tygodnie czekamy na wyniki biopsji,czegoś o czym wszyscy wiedzą.Następuje wynik,a następnie po tyg konsylium na którym jest postanowienie o leczeniu mamy,chociaż rokowania trudne.Dodam,ze na konsylium znajdują się osoby,które nie były odpowiedzialne za leczenie mamy,czyli czszczenie rączek.A teraz dramatyczny FINAŁ...Rodzina czeka na leczenie, aż tu nagle, do mojego brata dzwoni psycholog z hospicjum w Będkowie!Bez poinformowania rodziny, oddział pozbył się mamy aby uniknąć konfrontacji z rodziną i pozbyć się TRUPA ze statystyk.Było to 5 lutego.Mama na wypisie ze szpitala ma stan średniostabilny!Tymczasem w hospicjum okazało się,że wypuścili ją z zapaleniem płuc!6 lutego, następnego dnia zjawiamy się na oddziale.Jesteśmy potraktowani przez lekarza jak śmiecie,słyszymy kłamstwa,lekarz twierdzi,że dzwonili do nas(na bilingach nic nie ma).MAMA 4 GODZINY PÓŹNIEJ UMIERA!A przecież jej stan był średniozaawansowany.Ostrzegam przed pobytem na tym oddziale, czytajcie kto tam przyjmuje i czy czasem też prywatnie.Omijać szerokim łukiem!Przez cały dzień na tym oddziale można liczyć tylko na rezydentów...Umówmy się, ich droga do pozyskania wiedzy jest bardzo długa.Pirlęgniarki?Tylko nieliczne wykazały empatię w stosunku do mojej mamy.Hospicjum jako jedną z przyczyn podał także niedozywienie!I tak było,dostawała tylko kroplówki,a żeby wprowadzić mamie jakiś posiłek to już nie.Dodam jeszcze,ze na wypisie z oddziału było,ze mama się zgodziła na hospicjum.W notatkach(bo nie mogła mówić błagała,że nie chce do hospicjum!)Droga pani prowadząca moją mamę, myślałem, że pracuje pani z powołania i jak wilk swoim potomstwem, zaopiekuje się moją mamą :( Obszerny arykuł posiadam prywatnie.Błędów było dużo więcej...Sporo błędów popełnionych z niedoedukowania się...Boże, strzeż ludzi od tego oddziału.Napisałem to ze łzami w oczach, tyle mogłem zrobić dla mojej mamy.
Zdjęcia
Opinie
-
Badr Hari ★☆☆☆☆
-
Anna Stanczyk ★☆☆☆☆
Niestety muszę podzielić się bardzo negatywnymi doświadczeniami z pobytu w klinice. W czwartek byłam na zabiegu i zostałam okropnie potraktowana przez pielęgniarkę Irenę. Choć przy lekarzu próbowała zachowywać pozory uprzejmości, kiedy tylko go nie było, pozwalała sobie na skandaliczne i obraźliwe komentarze. Mówiła do mnie rzeczy w stylu: - „Będziesz płakać?” - „Ale jesteś obwieszona… kto to widział tak przyjść na zabieg?” - „Masz nos porobiony.” - „Dlaczego zabrałaś taką walizkę do szpitala?! Gdzie ja mam ją teraz dać?” - „Chyba nie będziesz mdleć, pośpiesz się.” Jej zachowanie było nie tylko nieprofesjonalne, ale wręcz nieludzkie. Doprowadziła mnie do ataku paniki, a te 6 godzin były koszmarem, którego długo nie zapomnę. Sam zabieg był dla mnie stresujący a jej zachowanie… Uważam, że w placówkach medycznych, gdzie pacjent powinien czuć się bezpiecznie i zaopiekowany, nie ma miejsca na takie traktowanie. Zdecydowanie odradzam i apeluję o poważne przyjrzenie się pracy tej osoby.
-
Aleksandra Słapa ★☆☆☆☆
Omijać szerokim łukiem. Lekarze wyciągnęli dreny z uszu 4-letniego dziecka "odkurzaczem" bez żadnego znieczulenia ani narkozy mimo zaleceń na skierowaniu. Niestety ale teraz jest duży problem ze zbadaniem słuchu, ponieważ dziecko ma traume. Sadyści nie lekarze.
-
V. K. ★★★★★
Chciałbym podziękować lekarzom i pielęgniarkom, którzy tam pracują! Byliśmy tam z dzieckiem przez SOR. Dojechaliśmy sami. Czy długo czekaliśmy? Moim zdaniem nie, uważam, że ważny jest rezultat. Tak, 6 godzin, ale w tym czasie zbadali nas lekarze w SOR, obejrzał i zrobił profilowane badania lekarz (otolaryngolog) , zrobili tomografię i badanie krwi. Na podstawie badań dziecko od razu położyli do szpitala i od razu zaczęli leczenie, mimo że to była noc z piątku na sobotę. W ciągu 4 dni postawili dziecko na nogi i wyleczyli. Chociaż sytuacja była ostra. Warunki leczenia komfortowe - sale, toalety, wyżywienie, warunki dla rodziców, nieduża strefa do zabudowy dla dzieci z zabawkami, książkami, kolorowankami. W strefie SOR dla dzieci są zabawki, książki. Wodę/kawę i słodycze można kupić w automacie przy wejściu głównym.
-
Marcelina Mandyc ★★★☆☆
Na oddziale panuje straszny chaos, zwłaszcza w dniu przyjęcia. Z córką czekałyśmy kilka godzin aby dostać łóżko. Większość pielęgniarek w porządku, oprócz jednej, która na zadane pytanie tylko potrafiła odburknąć. Będąc 5 dzień nagle przyszła i powiedziała, że mamy się przenieść do innej sali chociaż inne były puste, nic przy tym nie pomogła.
-
Magdalena Idzi ★★★★★
Witam serdecznie,dzisiaj opuściłam oddział otolaryngologii dziecięcej wraz z synem który wczoraj miał usunięty trzeci migdałek. Jestem bardzo zadowolona z opieki ,zainteresowania lekarza który cały czas interesował się synem,bardzo miłym personelem pielęgniarskim, czystością na oddziale oraz pełną profesjonalnoscią czego w dzisiejszych czasach niestety brakuje wielu szpitalom. Polecam serdecznie tym którzy mają obawy myślę że naprawdę można spokojnie podjąć leczenie w tej właśnie placówce.Bardzo serdecznie dziękuję całemu personelowi oraz lekarzom którzy widać że leczą z powołania.
-
Lidia Kozicka ★★★★★
Oddział otolaryngologii dziecięcej naprawdę na wysokim poziomie. Sale z łazienką. Obok łóżka dziecka rozkładany fotel dla rodzica. Jeśli jednak opiekun śpi z maluchem nikt nie robi z tego problemu. Najważniejsze jednak jest to że ludzie którzy tam pracują są naprawdę z powołania. Mają wspaniałe podejście do małych pacjentów. Potrafią rozładować napięcie zarówno u dzieciaczków jak i u rodziców. Przychodzą nawet w nocy i interesują się czy wszystko w porządku.Ciągle widać uśmiech na ich twarzach. Lekarze bez nerwów i ze zrozumieniem odpowiadają na wszystkie pytania. Panie salowe cudowne. Naprawdę nie można do niczego się przyczepić. Bardzo z córeczką dziękujemy za wszystko.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Klinika Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi?
Klinika Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi znajduje się przy Borowska 213, Krzyki, 50-556 Wrocław, Dolnośląskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Klinika Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi?
Można skontaktować się z Klinika Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi pod numerem +48 717 343 700
Jak można dotrzeć do Klinika Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi?
Do Klinika Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi można dotrzeć, korzystając z poniższego linku