Advertisements

Opinie

  1. Wiktoria Komarska ★☆☆☆☆

    Mam co do tego miejsca mieszane odczucia. Rodziłam w tym szpitalu w tym roku na końcówce czerwca. Dnia 22 czerwca po godzinie 15 zgłosiłam się do szpitala ze względu na dziwną wydzielinę, udałam się do izby przyjęć gdzie przyjęła mnie pani Yevheniia Sankova. Przeprowadziwszy ze mną wywiad i badanie, powiedziała ze poród będzie trzeba wywołać ze względu na mój stan zdrowia, po podpisaniu wszystkich dokumentów udałyśmy się na sale wieloosobową na oddziale patologii ciąży, wykonano mi ktg które było przerywane bo według nich dziecko sie nie ruszało, sala jak sala 6 albo nawet 8 osobowa nie zwróciłam szczerze na to większej uwagi, po około 2 godzinach przewieziono mnie na samą góre do jakiejś dziwnej sali na której leżałam w sumie od godziny 18 może do 22. Po godzinie przyszła lekarka która defakto miała prowadzić mój poród, przeprowadziła nie miłosiernie bolesne badanie szyjki, na moje uwagi czy mogłaby delikatnie nie wzruszyła nawet ramionami i powiedziała bym się rozluźniła, po godzinie 23 zostałam przewieziona na sale porodową otrzymałam oksytocynę na sztuczne wywołanie skurczy, po jakiejś godzinie znowu przyszła Pani Wierzbicka sprawdzić rozwarcie które delikatnie postępowało, nie musze mówić chyba że znowu mnie szyjka napie*** niemiłosiernie. Przy już regularnych skurczach lecz małym rozwarciu poprosiłam o znieczulenie, początkowo odmawiano ze względu na rozwarcie które nie postępowało lecz koło godzinny 4 rano w końcu się doczekałam i je otrzymałam. Anestezjolog mam wrażenie że źle mi się wbiła gdyż skutki odczuwam do dnia dzisiejszego. Podczas porodu nie czułam całej prawej nogi, na zalecenia jakie mi powiedziała się stosowałam. Panie położne Anioły lecz no jeszcze dużo nauki przed nimi, nie spytały czy mam plan porodu, nie proponowały mi żadnych pozycji wertykalnych na zejście mojego dziecka niżej lub nawet aby syn się wstawił w kanał, podczas porodu mnie musieli naciąć czego skutki odczuwam do dziś + wykonały nie zalecany chwyt kristellera który no ledwo co pomógł. Po porodzie zabrano mnie na zabieg usunięcia krwiaka, i komentarze pana który przyszedł zakwalifikować mnie do zabiegu był nie na miejscu. Po tym wszystkich zostałam przewieziona na oddział poporodowy. Pani która przychodziła sprzątać widziała że nie byłam w stanie sama funkcjonować a jednak jej komentarze odnośnie tego że powinnam odnosić naczynia tam gdzie być powinny były no trochę nie na miejscu. Nie jestem pewna czy to ta sama pani co przychodziła z jedzeniem i sprzątać zwróciła również uwagę mi na to bym nie wyrzucała zużytych pieluch i podpasek do kosza na śmieci znajdującego sie w łazience ponieważ "śmierdzi". Sama w tamtym momencie nie mogłam wstawać musiał przy mnie być mąż by mi pomoc nawet się umyć, a jednak go próbowano wyrzucić. Parę razy byłam u Pań położnych zgłosić uwagi co do rany po nacięciu i tego że mi szwy puszczają usłyszałam tylko że tak ma być i że wszystko jest w porządku, na świeżą ranę polały mi czymś odkażającym. Żadna z pań nie zaproponowała mi pomocy chociażby psychologa, jeżeli miałabym rodzić drugi raz z pewnością nie wybrałabym tego szpitala ze względu na to co mnie w nim spotkało.

  2. kaj czan ★★★☆☆

    Niestety nie wszystko w tym szpitalu jest takie piękne jak wskazują na to opinie. Przed porodem przebywałam na oddziale patologii późnej ciąży w sali 6 osobowej, gdzie wszystkie łóżka były zajęte, a o śnie i wypoczynku można było zapomnieć. nie mam uwag do położnych z tego oddziału oprócz jednej starszej kobiety, która chciała pobrać mi krew do badań bez rękawiczek (!!) oraz lekarza (Michała Buganiuka), który przeprowadził bardzo boleśnie badanie USG przez powłoki brzuszne i zbagatelizował moje uwagi. Jesli chodzi o plan porodu, to mam wrażenie, że nikt go nie czytał lub celowo zignorowali moje prośby. Prosiłam by pępowina została przecięta dopiero po ustaniu tętnienia, ale widziałam jak lekarze zrobili to zaraz po wydobyciu dziecka. Pomimo wyraźnej prośby, by badania dziecka odbywały się w mojej obecności lub ojca dziecka nie zostało to uszanowane. Tak samo jak brak zgody na podawanie mm bez mojej wiedzy (niektóre położne próbują tak uspokoić dziecko podczas badań). Większość położnych z oddziału poporodowego wspominam jako miłe i pomocne osoby. Niestety po porodzie zostałam skierowana znów do sali wieloosobowej, która była wyposażona w gorsze łóżka niż na patologii ciąży. Przebywałam tam z 3 innymi kobietami, część była po cc, część po porodzie SN. Na koniec dodam, że miałam zaplanowany zaplanowany zabieg cc z powodu nieprawidłowego ułożenia płodu i posiadałam skierowanie na operację, ale i tak musiałam się kilku lekarzom tłumaczyć dlaczego nie zdecydowałam się na obrót zewnętrzny. Miałam wrażenie, że mieli problem z tym, że się na ten zabieg nie zgodziłam.

  3. Paulina Sz ★★☆☆☆

    Bardzo mieszane uczucia. Rodziłam w lato. Na patologii ciąży byłam dwukrotnie, zespół położnych bardzo w porządku, znaczną większość wspominam na plus, nie można się przyczepić. Łóżka (a przynajmniej na mojej sali) elektryczne. Minusem brak klimatyzacji. Porodówka też OK, znieczulenie dostałam bez jakiejkolwiek dyskusji, w ciągu kilku minut lekarz był na sali. Położna środowiskowa pani Anna - anioł! Niestety oddział poporodowy to inna historia. Szkolenie dla położnych z depresji poporodowej to minimum tego, co można poprawić... Może i położne z tego oddziału znają się na położnictwie, ale pod względem empatii, podejścia do kobiety świeżo po porodzie jakiś dramat. Ja po ciężkim porodzie, ledwo żywa, niemogąca chodzić muszę słuchać pół godziny później jak położna mi narzeka (chyba 2 albo 3 razy, potem jeszcze do swojej koleżanki) jak to mój mąż, który właśnie wyszedł (a miał może 15 min ze wzgledu na koniec odwiedzin a dopiero co jego żona miała krwotok...) miał mi przygotować to czy tamto, jak to źle rzeczy porozkładał itp. (aż się włączyła pani z sali w jego obronie). Odpowiedź większości położnych na problemy z karmieniem to butelka. Smoczek wetknięty mojemu noworodkowi prosto z niesterylnego tekturowego opakowania, które miałam ze sobą (smoczek podany za moją zgodą, nie wiedziałam, że lepiej zaczekać aż laktacja się ustabilizuje, położna chyba powinna). Mój stan psychiczny był wyraźnie kiepski, zwłaszcza wieczorami, płakałam, co widziały położne, nawet w rozmowie z nimi. Byłam bliska wypisania się na żądanie gdyby na trzeci dzień okazało się, że nie możemy wyjść do domu. Oczywiście skończyło się depresją poporodową (opanowaną w miarę sprawnie dzięki szybko wdrożonej farmakoterapii) i niestety odstawieniem od piersi... Mam wielki żal do pań położnych, że pozostały ślepe na mój stan widoczny na kilometr, że wiele z nich pozbawionych było empatii, że chyba chciały po prostu odhaczyć pacjentkę. Zdecydowanie odradzam ten oddział poporodowy kobietom rodzącym po raz pierwszy lub takim w grupie ryzyka depresji.

  1. Daria Makarenko ★★★★★

    Serdecznie polecam dr. Yevheniіa Sankovą! Pani doktor opiekowała się mną w szpitalu podczas porodu i była niesamowicie pomocna. Wszystko dokładnie wyjaśniała, rozwiewała moje wątpliwości i dawała poczucie spokoju w tak ważnym momencie. Chciałabym również podziękować położnej Natalii, która przyjmowała mój poród. Dzięki jej wsparciu i wskazówkom, szczególnie w kwestii prawidłowego oddychania, czułam się pewniej i miałam siłę przejść przez ten proces. Ogromne podziękowania należą się również całemu zespołowi pielęgniarek w szpitalu — były niezwykle troskliwe i serdeczne. Dziękuję z całego serca za profesjonalizm, wsparcie i ciepło w tak wyjątkowym momencie życia!

  2. Olka Ptasińska ★★★★★

    Żadne słowa nie są w stanie wyrazić naszej wdzięczności za tak profesjonalną opiekę jaką doświadczyliśmy podczas pobytu w szpitalu. Profesjonalizm załogi neonatologów, położnych, ich zaangażowanie i rozległa wiedza sprawiły, że możemy cieszyć się uśmiechem naszej córeczki Michaliny. Osobiście odczuliśmy, że załodze zależy na zdrowiu dziecka. Uśmiech, życzliwość, gotowość pomocy w każdej chwili, przyjazna atmosfera - to wszystko świadczy o tym, że to nie tylko praca, a przede wszystkim powołanie do pomocy innym. Szczególne wyrazy uznania kierujemy do ekipy neonatologów, za otrzymaną fachową pomoc i wsparcie poszpitalne. Widać, że Lekarze do każdego maleństwa podchodzą indywidualnie z niesamowitą dawką ciepła i troski. Tacy ludzie to skarb.

  3. Honorata M ★★★★☆

    Polecam szpital z całego serca do porodu. Początek był ciężki, ponieważ na izbie przyjęć czekaliśmy około godziny - natomiast później było już super. Korzystaliśmy z sali do porodu rodzinnego. Złapałam się akurat z porodem na zmianę zmian- obie położne były bardzo pomocne, natomiast poród odebrała p. Cecylia. Była bardzo cierpliwa i proponowała pozycje oraz tłumaczyła kiedy przeć. W ciągu godziny od przyjęcia dziecko było już z nami. Na oddziale poporodowym spędziłam 5 dni - tutaj wszystkie położne były miłe, pomagały dostawić dziecko do piersi. Były konsultacje z doradcą laktacyjnym oraz fizjoterapeutą uroginekologicznym. Lekarze rówinież byli pomocni i tłumaczyli wszystko dokładnie. Najsłabszą stroną jest oczywiście jedzenie i nieodnowione sale poporodowe, reszta- super.

  1. Magdalena Wróbel ★★★★★

    Miałam okazję rodzić w sali porodów rodzinnych. Wysoki standard, dobre wyposażenie, możliwość porodu z mężem. Na porodówce opieka była w porządku, choć nikt nie spojrzał nawet na plan porodu. Należy się jednak 5 gwiazdek za dostępność znieczulenia ZZO i wspaniałe podejście anestezjologa oraz młodego, zaangażowanego personelu. Po porodzie spędziłam pięć dni na piątym piętrze, w sali jednoosobowej nr 16 (polecam!), gdzie byłam pod świetną opieką. Położne miłe, pomocne, w każdej chwili mogłam zostawić im dziecko i wziąć prysznic lub się zdrzemnąć. Duży plus za posiłki w ramach diety mamy karmiącej. Szkoda, że na oddziale nie ma doradcy laktacyjnego. Dwukrotnie natomiast odwiedziła mnie fizjoterapeutka uroginekologiczna. Reasumując - jestem zadowolona, że na pierwszy poród wybrałam ten szpital.

  2. Jan Dąbrowski ★★★★★

    Trzy lub cztery razy byłem w tym szpitalu na konsultacji w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej i wszystko było idealnie. Personel konkretny i opanowany, a przede wszystkim kompetentny, zalecenia lekarzy naprawiają, a pielęgniarki, salowe i reszta personelu - wszyscy poświęcają się swojej pracy, co zasługuje na szacunek i pochylenie czoła. A że nie wygląda jak pięciogwiazdkowy hotel? Pewnie dlatego, że to nie hotel. Szpital ma leczyć, a nie ładnie wyglądać, tak samo jak personel nie ma być miły i słodki, tylko rzeczowy i kompetentny. Szpital im. Falkiewicza robi to dobrze. I jeszcze jedno. To mniej ważne dla mnie jako pacjenta, ale moim zdaniem wszyscy są kulturalni, a sam budynek przytulny. Całe szczęście, że jest taki szpital.

Advertisements

Nowa Recenzja

Najczęściej zadawane pytania

Jaki jest adres Szpital Specjalistyczny im. A. Falkiewicza?

Szpital Specjalistyczny im. A. Falkiewicza znajduje się przy Warszawska 2, Krzyki, 52-114 Wrocław, Dolnośląskie, Polska

Jaki jest numer telefonu do Szpital Specjalistyczny im. A. Falkiewicza?

Można skontaktować się z Szpital Specjalistyczny im. A. Falkiewicza pod numerem +48 713 774 100

Jak można dotrzeć do Szpital Specjalistyczny im. A. Falkiewicza?

Do Szpital Specjalistyczny im. A. Falkiewicza można dotrzeć, korzystając z poniższego linku

Advertisements