Advertisements

Opinie

  1. Joanna Pietrzak ★☆☆☆☆

    Kobieta 91 lat po 8 godzinach spędzonych na SOR z ranami i owrzodzeniami kończyn dolnych, z których sączyła się żółtawa wydzielina bez jakiejkolwiek chociażby opatrzenia ran puszczoną do domu. Pani dr. Anna Polak opierając się jedynie na opinii młodziutkiej pani asystent wystawiła po 8 godzinach oczekiwania na pomoc kartę informacyjną z zaleceniami i skierowaniem do poradni chirurgicznej, jakby na terenie szpitala nie można było skorzystać z konsultacji chirurgicznej i bez opatrzenia ran skazała staruszkę na jeżdżenie po 12 w nocy w Łodzi po aptekach całodobowych. Wstyd pani doktor ! Osoba 91 lat, z emerytury której cały czas pobiera się składkę zdrowotną nie ma na co liczyć, kiedy potrzebuję pomocy.

  2. Karolina ★☆☆☆☆

    Bałagan, zabieg kilka razy przekładany, niektóre osoby miłe, inne mniej, natomiast zachowanie dr Wójcik-Krowirandy z ginekologii onkologicznej absolutnie niedopuszczalne, traktowanie pacjenta jak śmiecia, arogancja, komentarze nie na miejscu przy ewidentnym poczuciu bezkarności i lekceważeniu pacjenta - nie tylko jego objawów, ale także jako człowieka. Wyrzuca bez informacji z pokoju lekarskiego pacjenta, który próbuje się czegoś dowiedzieć. Następnie w trakcie próby skonsultowania nowego objawu w połowie zdania przerywa, że nie ma zamiaru słuchać o tym i wychodzi z pokoju. Sprawa zostanie zgłoszona dalej, już dawno ktoś powinien się tym zająć.

  3. Татьяна Гончарова ★★★★★

    Chciałabym serdecznie podziękować całemu zespołowi lekarzy i personelu medycznego Oddziału Ginekologii Onkologicznej. Trafiłam na SOR, skąd skierowano mnie na konsultację do oddziału, ponieważ mój stan był bardzo poważny. Mój brzuch gwałtownie powiększał się z dnia na dzień i w ciągu trzech tygodni sytuacja stała się krytyczna. Przyjął mnie Kierownik Oddziału, prof. dr hab. med. Andrzej Bieńkiewicz, który w ciągu zaledwie pięciu minut podjął decyzję o pilnej operacji. Zabieg przeprowadzono już następnego dnia. Okazało się, że mam olbrzymi guz jajnika. Dzięki szybkiej reakcji i profesjonalizmowi zespołu, operacja zakończyła się sukcesem, a już po pięciu dniach mogłam wstać na nogi. Czułam się, jakbym trafiła w ręce aniołów. Opieka personelu oddziału była na najwyższym poziomie, a podejście do pacjenta zasługuje na ocenę 10 na 10. Z całego serca dziękuję całemu zespołowi Oddziału Ginekologii Onkologicznej za uratowanie mojego życia. Niski ukłon dla wszystkich ludzi w białych fartuchach.

  1. Sylwester Adamczyk ★☆☆☆☆

    Chciałbym podzielić się naszym tragicznym doświadczeniem związanym z tym szpitalem. Moja mama, będąca w pełni sprawna ruchowo i umysłowo, trafiła tam na bezinwazyjny zabieg, który miał być rutynowy. Niestety, po pięciu dniach odeszła. Trudno mi to opisać słowami – człowiek zdrowy i pełen życia w ciągu kilku dni został wysłany na tamten świat. Chociaż niektórzy lekarze wykazywali przejawy empatii, całościowa opieka była skandaliczna. Przepływ informacji był fatalny, brakowało jasnych wyjaśnień dotyczących stanu mamy, a podejście części personelu lekarskiego było opryskliwe i aroganckie. Opieka nad pacjentami była nierówna – raz na poziomie akceptowalnym, a innym razem wręcz nieludzka. Patrząc na to, co działo się na oddziale, trudno mi zrozumieć, jak można w ten sposób traktować ludzi. To miejsce, które zawiodło nas na każdej możliwej płaszczyźnie. Nigdy więcej nie zaufałbym temu szpitalowi ani nie powierzył życia bliskiej osoby. Ta tragedia jest dla mnie dowodem, że system tam nie funkcjonuje, a ludzie są traktowani niegodnie. Absolutnie nie polecam tego miejsca nikomu, kto oczekuje szacunku, profesjonalizmu i prawdziwej opieki.

  2. Orzechowski Łukasz ★☆☆☆☆

    Leżałem na oddziale hematologii. Choć wyremontowany i prezentuje się bardzo dobrze, a na czele stoi utytułowany lekarz, to dla mnie było to bardzo marne miejsce. W ciężkim stanie bialaczkowym zostałem położony z pacjentem chorym na zapalenie płuc, z miejsca podchwyciłem infekcję, co skomplikowało moje dalsze leczenie. Na zabiegi typu wkłucie centralne wiezie się pacjentów vprzez pół szpitala, zahaczając główne ciągi komunikacyjne dla pacjentów poradni - o infekcję nietrudno. Brakowało dla mnie chemii, co dzień była przekładana kuracja na dzień następny. Generalnie do tej chemii specjalnie nie byłem nawet szykowany. Pielęgniarki oraz kontakt z personelem generalnie ok, co kontrastuje z sposobem leczenia. Finalnie uciekłem stamtąd ratować się gdzie indziej.

  3. Ewa Szpindor ★☆☆☆☆

    Leżę na hematologii A . Jak wszyscy pacjenci tutaj dotknięta ciężką chorobą. Tak paskudnej obsługi przy wydawaniu posiłków nie spotkałam nigdy w życiu. Pani Małgorzata zwana potocznie "Gesslerową" wydziela w sposób urągający zwykłej ludzkiej przyzwoitości jedzenie według nieznanych nikomu zasad , jakby to jedzenie do niej należało. Przy każdym posiłku staczamy boje żeby dosłownie wydrzeć cokolwiek, bo się nie należy... To się po prostu w głowie nie mieści. Jesteśmy zdani na kontakt z prymitywizmem, złośliwością, nieuprzejmością i zwykłym chamstwem. I nie ma silnych... Czy takie osoby muszą pracować z ciężko chorymi ludźmi ? O co tu chodzi ?

  1. Anna Kowalewska ★☆☆☆☆

    Oddział hematologi ...czas zająć się pielęgniarkami jak i ja tego tak nie zostawię chociażby dla dobra innych pacjentów!!!babci życia nic nie przywróci ale opieka tak żałosna że codziennie z płaczem babcia dzwoniła,babcia nie była wymagająca osobą ale traciła siły i to że człowiek starszy nie znaczy że powinien czekać na smierć i zapamiętajcie sobie to drogie pielęgniarki!nie podałyście szklanki wody,nie nakarmiłyście a babcia tego wymagała!poszła do Was pełna sił i tylko dzięki Wam one zgasły!!!była w trzech szpitalach ale taki jak u was było to nawet ciężko to opisać!kawa,pogawędki,zero zainteresowania tak było zawsze jak patrzyłam co panie robią że takie zajęte a jak prosiłam o pomoc to z telefonem śmiejąc się pani próbowała niby coś zrobić żebym widziała jak bardzo się stara ... Współczuje wam obojętności bo chyba pomyliłyscie zawód (jak można przynieść rano leki na rano,popołudnie i wieczór i zostawić ,kiedy nie pojechałam leki stały a babcia nie miała jak wody odkręcić żeby połknąć bo zero zainteresowania z waszej strony!same wiecie najlepiej jaki macie udział swojej osoby do chorych i jedno co życzę wam to oby kiedyś was to spotkało a innym życzę żeby omijali ten szpital ewentualnie byli silniejsi niż ja,i walczyli z nimi!spakowanie ciuchów również pozostawia wiele do życzenia bo wrzucić wszystko rozsypane do wora to chyba bym nawet zwierzakowi nie umiała (pomyślcie panie czy to co robicie napewno jest waszym zawodem) ,leki nie wzięte z plastikowymi kieliszkami również były w worku! Sądząc po ilości plastiku to nie wzięła porcji żadnej od mojego wyjścia ,brak słów i pamiętajcie że kiedyś ktoś też mam nadzieje tak was potraktuje....nie pisze was z dużej bo nie zasługujecie.lekarze ok ale co z tego skoro opieka wykończy ,nie macie drodzy dr co się starać jeżeli to wszystko się nie zmieni ...

  2. Paweł Kubicz ★★★★☆

    Szpital z zewnątrz nie wygląda za ładnie, ale w środku dobrze wyposażony. Byłem zadowolony z opieki na miejscu. Dobrzy lekarze.

Advertisements

Nowa Recenzja

Najczęściej zadawane pytania

Jaki jest adres Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika. Klinika Hematologii?

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika. Klinika Hematologii znajduje się przy Pabianicka 62, Górna, 93-513 Łódź, Łódzkie, Polska

Jaki jest numer telefonu do Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika. Klinika Hematologii?

Można skontaktować się z Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika. Klinika Hematologii pod numerem +48 426 895 191

Jak można dotrzeć do Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika. Klinika Hematologii?

Do Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika. Klinika Hematologii można dotrzeć, korzystając z poniższego linku

Advertisements