Advertisements

Opinie

  1. Tomasz Smaz ★★★★★

    SOR bez przepychu, ale za to ludzie z jajem. Lepiej z dala od szpitali, ale tu akurat myślę że jest w porządku.

  2. Jolanta W. ★★★★★

    Oceniam SOR oraz Odział Chorób Wewnętrznych. Mama, która ma 91 lat trafiła na SOR w złym stanie. Spędziła tam 8 godzin , podczas których wykonano wszystkie niezbędne badania, w tym: krwi, USG jamy brzusznej oraz TK głowy, uzupełniano elektrolity . Przychodzili lekarze specjaliści, którzy informowali mnie o dalszych działaniach i propozycji pozostawienia mamy na dalszej obserwacji i w celu stabilizacji. Trafiła na Oddział Chorób Wewnętrznych pod opiekę prof.Marcina Kosmalskiego, wspaniałego specjalisty i cudownego człowieka. Wystarczył tydzień, aby znów 91. człowieka postawić na nogi. Dziękuję Panie Procesorze Kosmalski za doskonałą opiekę nad mamą, jak również za znakomicie ustawione leki. Dziękuję pielęgniarkom i całej obsłudze oddziału za miłą atmosferę i troskę o komfort mojej mamy na waszym oddziale.

  3. Gary Woolley ★☆☆☆☆

    Moja najukochańsza Mama,po ubiegłych badanich, w bólach,ostatecznie trafiła do szpitala Barlickiego,gdzie rozpoznano u niej raka trzustki z przerzutami do wątroby. O diagnozie Jej nie poinformowano,gdyż lek. Marta Lenk- Jędrzejczak poprosiła,aby Mama wyszła z gabinetu, by wiadomość przekazać mnie. Lekarka widać zupełnie niedoświadczona! Podczas biopsji wątroby wykonująca zabieg (studentka?) - po kilku próbach wyciągnęła krew,lecz bez wycinka wątroby! Mama b. cierpiała,bo po biopsji wątroby należy leżeć przez kilka h bez ruchu,a przy raku trzustki b. bolą plecy,więc bezruch sprawiał większe cierpienie! 2 dni później należało biopsje powtórzyć! Już po1wszej biopsji Mama zaczęła odczuwać straszne napinanie brzucha-było to rozwijające się wodobrzusze, do którego rozwoju z przyśpieszeniem zapewne przyczyniły sie biopsje. Lekarze tego nie potwierdzą, ale znalazlam miedzynarodowe prace naukowe,dowodzące, ze biopsja może przyśpieszyć narastanie wodobrzusza 60 razy szybciej! Lekarka wciąż nie wspomniała,że wodobrzusze w ogóle może wystąpić, wiec tę diagnozę podejrzewałam sama obserwując Mamy dolegliwości. Zlecono też Mamie zrobić kolonoskopię (mimo ,że 2tyg wcześniej miała już ją wykonywaną!)-zalecono wykonanie lewatyw, na stojąco (u pacjentki konającej z bólu z powodu złośliwego nowotworu trzustki!)-zamiast na leżąco! Gdy wypisano Mamę do domu by oczekiwała na wynik bjopsji i leczenie chemioterapią, lek. Lenk-Jędrzejczak nie wspomniała o innych schorzeniach i przerzutach do płuc,co wyczytałam z karty wypisu ze szpitala w domu! Rozmawiałam z nią kilka razy podczas Mamy pobytu w szpitalu,a nigdy nie przyszykowała mnie na to jak ten rak postępuje, jedynie,że będziemy leczyć i, że plan jest aby z pomocą chemii polepszyc jej standard życia. Lekarka wypisała Mamę ze szpitala nie wspominając o wodobrzuszu (co jak się okazało można było odczytać z ilosci plynu w brzuchu w wynikach badań,o czym sie dowiedziałam podczas prywatnej konsultacji z profesorem z WAMU)! Wypisała Mamę bez leków moczopędnych-musiałam zaprowadzić Mamę w b. silnych bólach do lekarza rodzinnego!Profesor z konsultacji kazał mi natychmiast zapisać Mamę do poradni paliatywnej, gdzie czeka się na miejsce do kilku tyg!Lekarka Mamy o tym nie wspomniała! Niestety Mamy stan się pogarszał i 2 tyg później zabrana została karetką do tego samego szpitala, gdzie po zarejestrowaniu na SOR, Mamusia zmarła. Lekarz zadzwonił do mnie z Mamy telefonu,który ja widząc z jej wyświetlającym się zdjęciem profilowym nabrałam nadziei, że musiała się lepiej poczuć i dlatego dzwoni! Niestety to był lekarz informujący o jej śmierci! Spytano mnie czy chcę zlecić sekcję zwłok. Powiedziałam, że nie( znając przyczynę śmierci). Po odebraniu karty zgonu w szpitalu kazano mi jechać na identyfikację ciała Mamy do kostnicy. Gdy pojechałam okazało się, że Mamy tam nie było,gdyż zabrana została na sekcję zwłok. W Karcie Zgonu zaznaczone było,że sekcji nie miało być!Widocznie ktoś później zadecydował inaczej (obecne prawo nakazuje wykonanie sekcji zwłok jeśli zgon nastąpił w ciągu 12 h od przyjazdu do szpitala lub w karetce,ale ponoć w przypadku szeroko rozsianych nowotworów to nie obowiązuje!)i w karcie nie zmienił +rodziny nie poinformował!W sali pożegnań przed pogrzebem, nikt nie był w stanie rozpoznać mojej Mamusi,nawet rysy twarzy się nie zgadzały (w rezultacie zidentyfikowaliśmy ją po dłoniach i nogach!). Ponoć podczas sekcji zwłok otwierana tez jest czaszka stąd zmiana wyglądu!Czy nie mogli pracownicy szpitala rodziny na to przygotować! Szpital zarekwirował tel. komórkowy Mamy, jako depozyt wartościowy,którego wydanie następuje wyłącznie dostarczając orzeczenie spadkowe od notariusza lub z sądu! Ale lekarz pozwolił sobie skorzystac z 'depozytu wartościowego 'mojej Mamy! Szpital niegodnie potraktował moją Mamę podczas choroby, i też po śmierci.Nawet zastrzyki przeciwbólowe podawane byly z wielogodzinnym opóźnieniem!Szpital też utrudniał mi odbior wyników sekcji zwłok,aż kilka pracownic przyznało, jaki tam jest bałagan! Po napisaniu skargi do dyrektora szpitala,nigdy nie otrzymałam odpowiedzi!

  1. Sylwia Fiedorczuk ★★★★★

    Pomijając fakt, że jest to szpital państwowy … Lekarze , panie pielęgniarki, cały zespół na oddziale okulistycznym zasługuje na duży plus! Fachowa pomoc , miła atmosfera.

  2. Volodymyr Storozhuk ★★★★★

    okulista lekarz Rafal Trojnar Prawdziwy lekarz, profesjonalnie podchodzi do swojej pracy. Liczy się dla Niego przede wszystkim dobro pacjenta. Bardzo, komunikatywny, wszystko wyjaśnia. Z całego serca polecam!

  3. Amelia Piasecka ★☆☆☆☆

    Oddział przyjęć nagłych niemal nie istnieje. Z zapaleniem i krwotokiem z buzi i nosa czekałam 3h a weszłam przypadkiem. Pielęgniarki mają problem że muszą pracować a lekarze NIE WIEDZĄ nic. Pielęgniarki i panie w recepcji krzyczą bo nie chce im się pomóc skandal. Lekarze i pielęgniarki beszczelni zero szacunku do człowieka a co dopiero pacjenta. Lepiej być chorym niż trafić tutaj

  1. cybershot422 ★★★☆☆

    Personel na Okulistyce bardzo uprzejmy i pomocny. Byłem tu z dzieckiem i odczułem brak udogodnień na taki pobyt. Brak jakiegokolwiek kącika zabaw aby dzieciom zająć czas. Polecam dr. Olimpię Nowakowską - doskonały fachowiec.

Advertisements

Nowa Recenzja

Najczęściej zadawane pytania

Jaki jest adres Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Norberta Barlickiego Oddział Kliniczny Chorób Wewnętrznych?

Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Norberta Barlickiego Oddział Kliniczny Chorób Wewnętrznych znajduje się przy Doctor Stefana Kopcińskiego 22, Śródmieście, 90-153 Łódź, Łódzkie, Polska

Jaki jest numer telefonu do Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Norberta Barlickiego Oddział Kliniczny Chorób Wewnętrznych?

Można skontaktować się z Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Norberta Barlickiego Oddział Kliniczny Chorób Wewnętrznych pod numerem +48 426 776 949

Jak można dotrzeć do Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Norberta Barlickiego Oddział Kliniczny Chorób Wewnętrznych?

Do Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Norberta Barlickiego Oddział Kliniczny Chorób Wewnętrznych można dotrzeć, korzystając z poniższego linku

Advertisements