Schronisko bardzo się zmieniło przez 20 lat jak jeszcze byłam tam wolontariuszką. Super widzieć, że jest modernizowane i na bieżąco starają się poprawiać warunki w których żyją zwierzęta. Rannego gołębia przyjęli bez problemu. Wypożyczenie klatki pułapki do odłowienia dzikiego psa- bez problemu. Do tego mam od nich najukochańszego psa -Edka (kiedyś Vito)❤️ Nie kupuj, adoptuj:)
Zdjęcia
Opinie
-
czarnakotka 22 ★★★★★
-
Łukasz N ★★★★★
Wyjątkowe miejsce, dobrzy ludzie dbający o porzucone, bezdomne zwierzęta. każdy mieszkaniec Krakowa powinien choć raz się tam wybrać aby docenić ich ciężką pracę i adoptować zwierzaka;)
-
Aneta K ★☆☆☆☆
Niestety moje doświadcznie że schroniskiem jest bardzo złe. Wybraliśmy swiadomie lękliwego pieska ,który ma problemy z nóżka i musi mieć operację pies rezydent jest po takich operacjach wiec mamy doświadczenie w opiece . Bardzo ciężko było się cokolwiek dowiedzieć jak postępują badania ponieważ nikt nic nie wiedział My dzwoniliśmy co drugi dzień do laboratorium żeby być na bieżącą ,rozmawialiśmy z kierownikiem ,który w pewnym momencie przestał odbierać telefon i oddzwaniac. Wolontariuszka mówiła że najlepiej gdyby był w domu piesek ,bo mała czułaby się dobrze. Nasz rezydent ja zaakceptował więc wszystko było super. Po miesiącu jazdy ,rezydentka stwierdziła że jednak lepiej jak drugiego psa nie będzie i wystawiła nam negatywna opinie ( swoje trzy grosze dołożył kto inny , kto nie potrafi przyjąć prawdy ) Po rozmowie z kierownikiem schroniska usłyszeliśmy, że Pani ma zupełnie inne zdanie na nasz temat,ale musi opierać się na opini wolontariuszki i że są chętni na sunie. Jak dla mnie to było kłamstwo ponieważ do dnia dzisiejszego sunia przebywa w schronisku. Co do obsługi na recepcji podzielam zdanie innych osób,że są beszczelni i aroganccy. Pani która odbiera telefony ,bez wiedzy i wprowadza w błąd . Bardzo mi zal zwierząt,ale przy takim podejściu do potencjalnych właścicieli niestety długo będą tam przebywać tak jak sunia która chcieliśmy adoptować.
-
Saru ★☆☆☆☆
Tragiczne doświadczenia ze schroniskiem. Z pozytywów: wolontariusze są świetni, a psiaki cudne. To teraz negatywy... Przede wszystkim schronisko podaje nieprawdziwe informacje o psiakach. Jeden z psów, którego rozważaliśmy do adopcji, miał w opisie, że nigdy nie wykazał agresji do człowieka. Po kontakcie z wolontariuszką i spacerze zapoznawczym okazało się, że jest agresywna wobec każdego obcego, na mnie osobiście bez prowokacji skoczyła ostrzegawczo z zębami dwa razy w ciągu ok. 40min. Proces adopcji (już po wybraniu odpowiedniego kandydata) bardzo utrudniony i brak informacji. Pies był przed kastracją, więc zgodnie z zasadami schroniska, musiał zostać wykastrowany przed adopcją. Termin był przekładany trzy razy bez podania przyczyny - nikt nic nie wiedział. Nikt też nas nie uprzedzał, że kastracja się nie odbędzie, przez co zmarnowanych zostało kilka dni urlopowych przewidzianych właśnie na adopcję w umówionym terminie. Recepcja się zarzekała, że nas poinformowała o tym, ale informację dopiero dostaliśmy, kiedy w przewidzianym dniu odbioru sami wykonaliśmy telefon, żeby zapowiedzieć, że dzisiaj po psa przyjedziemy (kilka dni po rzekomej kastracji). Gdy pies został już wydany, to nikt nas nie uprzedził, że mają akurat w schronisku epidemię kaszlu kennelowego. Pracownicy wiedzieli, że mamy w domu innego psa, a mimo to nie uprzedzili o potencjalnej chorobie. Oczywiście niedługo po adopcji pies zaczął kaszleć i najprawdopodobniej zaraził też naszego, zdrowego psa. Po zabiegu kastracji został mu nałożony kołnierz, ale szybko w domu okazało się, że jest za mały i pies sięga do rany. Podczas kontroli w schroniskowym ambulatorium oczywiście nam się oberwało, że rana się źle goi i dopiero za drugim razem pani weterynarz stwierdziła, że faktycznie, kołnierz jest za mały, ale akurat nie mają dużych, więc mamy sobie zorganizować na własną rękę. Z drobiazgów, chociaż irytujących - pies trafił do nas oblepiony zaschniętymi odchodami, a ze względu na niedawny zabieg, nie można go było wykąpać. Próba miejscowego czyszczenia na niewiele się zdała, bo pies strasznie śmierdział cały czas. Niestety pies musiał zostać oddany, bo wykazywał dużą agresję wobec sporo mniejszego psa rezydenta i niemal doszło kilka razy do pogryzień. Podczas oddawania psa panowała na dyżurce silna atmosfera wyrzutów sumienia wobec nas i wstydu, chociaż od początku było mówione jasno, że akceptacja innych psów jest naszym jedynym kryterium, a my nie chcemy ryzykować tragedii, kiedy na chwilę odwrócimy wzrok. Mimo to polecam tu adopcję zwierząt, bo zwierzaki na to zasługują, ale uprzedzam, że potrzebna jest duża cierpliwość do pracowników i konieczne jest poznanie prawdziwego charakteru psa, a nie tego, co jest napisane na stronie.
-
Mateusz Zmyślony ★★★★★
Mega dobre miejsce. Byłem z Timurem na czterech spacerach zapoznawczych, miałem okazję popatrzyć z bliska na pracę mnóstwa wolontariuszy, pracowników KTOZ i ludzi adoptujących. To miejsce przywraca wiarę w nasz świat. Pozdrowienia od Timura, który wczoraj znalazł nareszcie swój dom.
-
KROCZEKPOKROCZKU hekatryviane ★★★☆☆
Kochane zwierzątka warte uwagi. Jednak warunki - straszne. Boksy w których znajdują się psy są całe w odchodach. Wielokrotnie starałam się zostać wolontariuszem, mówili, że nie potrzebują nikogo na ten moment. Wychodzi zatem, że albo obecni wolontariusze są wyjątkowo leniwi, albo z jakiegoś powodu nie chcą brać ludzi z zewnątrz.
-
Żaneta Ziembla ★☆☆☆☆
Wasze procedury są absurdalne!!! Chcieliśmy zaadoptować już kolejnego zwierzaka od Państwa, ale to z czym się teraz spotkałam budzi niemałe zażenowanie. Stwierdzenie pracownika, że pies rasy dużej powinien spać w łóżku z właścicielem pozostawia wiele do życzenia. Konkluzja więc jest taka, że lepiej trzymać psa w schronisku i cuchnącej klatce niż dać mu szansę na normalny i ciepły dom!
-
Lena Anna ★★☆☆☆
Zgadzam się z poprzednią opinią, moi Rodzice mieli pieska 15 lat, którego adoptowali z tego schroniska, po odejściu naszego przyjaciela chcieli adoptować kolejnego. Niestety procedury adopcyjne, straszenie kontrolami, sprawiły, że Rodzice ze smutkiem wrócili do domu z pustymi rękoma. Od dwóch lat jest z nami piesek, którego znaleźliśmy na popularnym portalu z ogłoszeniami. Ma się dobrze i śpi w łóżku;) Szkoda piesków, które przez tą sytuację zostają w schronisku.
-
Jana 24 ★★☆☆☆
W 2008 roku adoptowaliśmy pieska bez żadnych problemów. Był z nami szczęśliwy przez 14 lat. Po jego odejściu za tęczowy most chcieliśmy dać dom kolejnemu pieskowi. Niestety procedury adopcyjne stały się absurdalne: co najmniej dwa spacery zapoznawcze, na które trzeba się specjalnie umawiać. Rozumiem, że adopcja musi być przemyślana, ale takie procedury powinny być jedynie dla osób, które wcześniej nie adoptowały psa z tego schroniska. Udało nam się w ciągu jednego dnia adoptować pieska ze schroniska w Racławicach, które bardzo polecam. Szkoda, że nasze schronisko utrudnia adopcję.
-
Aleksandra Zyguła ★★★★★
Ogromny szacunek dla pracowników i wolontariuszy za ciężką pracę w wychowaniu piesków i szukanie im domu. Polecam wszystkim fanpejdż, instagrama @adoptuj_psiaka_krakowiaka oraz stronę adoptujpsiaka.pl prowadzone przez wolontariuszy :)
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami?
Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami znajduje się przy Rybna 3, Zwierzyniec, 30-254 Kraków, Małopolskie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami?
Można skontaktować się z Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami pod numerem +48 124 299 241
Jak można dotrzeć do Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami?
Do Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami można dotrzeć, korzystając z poniższego linku