Najgorszy oddział jaki może być. Okropne traktowanie.Gdy tylko nie dajesz sobie rady wypisują cię na siłę w złym stanie.
Zdjęcia
Opinie
-
Dżuls Julia ★☆☆☆☆
-
Anna Katarzyna ★☆☆☆☆
Zastanawiam się nad tym, czy do takich placówek na NFZ zatrudniają psychopatki. Weszłam do rejestracji, gdzie pani bez odpowiedzi na moje " dzień dobry" wywróciła oczami i krzyknęła do koleżanki " do ciebie!". Spytałam o zapis do psychologa tą koleżankę a pani nr 1 zamiast niej spytała a do jakiego, która poradnia, więc powiedziałam że nie wiem, że jestem pierwszy raz. Z zimnym spojrzeniem i piskliwym głosem spytała czy mam skierowanie, gdy powiedziałam że nie, oczywiście powiedziała znów niemiłym głosem że do lekarza trzeba iść po skierowanie. Może one mają gdzieś jak się zwracają do ludzi bo nikt nas tym nie panuje, może dyrekcja czy jakaś osoba nadzorująca nie dba o to, ale pragnę zauważyć że zgłaszają się tam osoby w kryzysie psychicznym. Odbierają takie zachowania jak cios, przejęłam się tym i wyszłam załamana. Wiem że są ludzie w gorszym stanie niż ja i taki pracownik może sprawić że nie wyjdzie już z domu po pomoc bo znowu zderzy się z murem
-
Monia Grochowska ★☆☆☆☆
Niestety jestem bardzo rozczarowana pobytem w tym szpitalu. Trafiłam tu z nadzieją, że otrzymam wsparcie i pomoc terapeutyczną, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Zajęcia są mało angażujące i często polegają na powtarzaniu tych samych schematów. Brakuje indywidualnych rozmów, realnego zainteresowania pacjentem i wyjaśnienia, kto jest lekarzem prowadzącym. Czuję, że pacjenci są traktowani bardzo powierzchownie — trzeba po prostu przyjść, wziąć leki i „odhaczyć się”. W takich warunkach trudno mówić o prawdziwej terapii czy poczuciu bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że ta opinia pomoże zwrócić uwagę na potrzebę większej empatii i zaangażowania w opiekę nad pacjentami.
-
Małgorzata Kędzierska ★★☆☆☆
Pierwszy raz na terapii grupowej byłam tutaj w 2014 r. - w kwalifikacji do niej jedna z terapeutek notorycznie mnie straszyła, że jeżeli zrezygnuję w trakcie, to najprawdopodobniej więcej nie zostanę przyjęta (okazało się to zwykłą bzdurą). Druga już na poziomie indywidualnej rozmowy pokazała małą kontrolę nad swoimi emocjami. Będąc pod naciskiem mojego "prywatnego" terapeuty weszłam do grupy mimo uzasadnionych obaw - wyszłam z niej w gorszym stanie niż przyszłam. Siedem miesięcy mi zajęło dochodzenie do siebie po tym "leczeniu". Jedyna grupa, którą opuściłam przez zachowanie prowadzących terapię psychologów wobec mnie. Po zakończeniu mojego pobytu jedna z wyżej wymienionych terapeutek na pewnym ogólnodostępnym portal internetowym, w odpowiedzi na mój negatywny komentarz na jej temat, napisała jak się zachowywałam w grupie i jak to jej zdaniem wpływało na innych pacjentów (przy czym przedstawiła to jako fakt, a nie swoją opinię), "może zabrakło czasu na zaufanie (...) tego czasu nie dała Pani sobie, grupie oraz mojej osobie". To nie czasu na zaufanie zabrakło, tylko ona na zaufanie nie zasługiwała, co sama udowodniła umieszczając w ogólnodostępnym miejscu informacje o mnie, które powinny być poufne. Trzy lata później pokłóciła się z jakimś człowiekiem w parku, a po zrobieniu mu zdjęcia umieściła je na portalu społecznościowym wulgarnie go tam określając. Usunęła posty dopiero po zagrożeniu, że zostaną wobec niej wyciągnięte konsekwencje prawne. W kolejnej grupie terapeutycznej (rok później) byłam z pacjentem, który dopuszczał się przemocy wobec członków swojej rodziny i nie widział w swoich działaniach nic złego, w tej samej grupie były osoby o podobnych zachowaniach i postawionych już wcześniej diagnozach, które wykluczają takich ludzi z psychoterapii grupowej (nawet wg regulaminu tej placówki). Podziękowałam za udział już po kilku dniach, aczkolwiek z przyczyn niezależnych od szpitala, a wynikających z mojego życia prywatnego. Trzy lata później byłam na leczeniu po raz kolejny - terapeutki dobrały sobie tak pacjentów, że kompletnie nie potrafiły sobie poradzić z konkretnymi osobami (jedna kobieta przyniosła ze sobą na sesje tasak, który położyła na podłodze w pokoju pełnym ludzi - przerażające, zważywszy, że miała tendencje do wybuchów agresji). Grupa po sześciu tygodniach została odgórnie rozwiązana, po konsultacji z dyrekcją placówki. Ja po miesiącu zostałam dopuszczona do kolejnej terapii, którą ukończyłam. Efekt był taki "trwały", że siedem miesięcy później znowu chciałam wejść do grupy. Na szczęście nie zostałam przyjęta (przy okazji zmarnowano mi cztery miesiące w oczekiwaniu na odpowiedź). Dlaczego ciągle tam wracałam, mimo tylu negatywnych doświadczeń? Retoryka większości osób pracujących w tym miejscu była taka, że to ze mnie jest ciężki przypadek i niewiele da się zrobić. A ja będąca całe życie kozłem ofiarnym w to wierzyłam. Są ZNACZNIE LEPSZE ODDZIAŁY, gdzie rzeczywiście otrzymałam pomoc. Szkoda, że tyle czasu zmarnowałam tutaj. Choć oczywiście żywię nadzieję, że przez ostatnie siedem lat coś się zmieniło.
-
Angelika Jørgensen ★★★★★
Przemiła recepcja, wprawdzie nie udało mi się zakwalifikować ale atmosfera przyjazna
-
Aleksandra M ★★★★☆
Uczęszczałam na terapię w 2015 roku z powodu zabużeń odżywiania oraz depresji na oddziale dziennym. Mimo tego, że byłam najmłodszą pacjentką w grupie wcale nie odczułam różnicy, terapeuci byli bardzo cierpliwi, wyrozumiali i odwalali kawał dobrej roboty. Patrząc na standardy NFZ byłam i jestem bardzo mile zaskoczona. Na terapie czekałam krócej niż pół roku, miejsce bardzo ładne, schludne, pielęgniarki jak i inni pracownicy oddziału mili i kompetentni. Dostałam również propozycję przeniesienia na oddział zamknięty w innym miejscu. Z racji tego, że nie mam pojęcia jak teraz wyglądają terapie i leczenie w tej placówce nie wypowiem się jak sytuacja wygląda teraz, mimo wszystko ja wspominam to miejsce bardzo dobrze.
-
Ola La ★☆☆☆☆
Pani z rejestracji wprowadzila mnie w błąd. Zadzwoniłam z zamiarem umówienia się do psychoterapeuty. Przy zawiezienu skierowania dowiedziałam się, że wcale nie jestem zapisana do psychoterapeuty a psychiatry i że tak to u nich działa, że najpierw koniecznie ICH psychiatra, potem jakieś trzymiesięczne przygotowanie do tarota mi terapii i na samym końcu ONI podejmują decyzję w jakim nurcie ona będzie. Nie wiem co to za dziwny system, w każdym razie nie dla mnie. Jedna gwiazdka ze względu na brak poinformowania mnie do kogo tak naprawdę jestem zapisywana.
-
Koliber Psychodietetyka ★★★★★
Wspaniali ludzie, świetni terapeuci, rzetelna pomoc. Psychoterapia grupowa, indywidualna, konsultacje psychiatryczne i seksuologiczne. Świadczenia refundowane przez NFZ.
-
Andrzej Chojnacki ★★★★★
Nie wiem za co poprzednik dał jedną gwiazdkę. Ja daję pięć za profesjonalne podejście. Byłem na psychoterapii - leczyłem nerwicę lękowa i pomogło dziesięć razy bardziej niż farmakoterapia.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Poradnia leczenia nerwic Centrum Psychoterapii Samodzielnego Wojewódzkiego Zespółu Publicznych Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej?
Poradnia leczenia nerwic Centrum Psychoterapii Samodzielnego Wojewódzkiego Zespółu Publicznych Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej znajduje się przy Dolna 42, 00-774 Warszawa, Polska
Jaki jest numer telefonu do Poradnia leczenia nerwic Centrum Psychoterapii Samodzielnego Wojewódzkiego Zespółu Publicznych Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej?
Można skontaktować się z Poradnia leczenia nerwic Centrum Psychoterapii Samodzielnego Wojewódzkiego Zespółu Publicznych Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej pod numerem +48 228 412 613
Jak można dotrzeć do Poradnia leczenia nerwic Centrum Psychoterapii Samodzielnego Wojewódzkiego Zespółu Publicznych Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej?
Do Poradnia leczenia nerwic Centrum Psychoterapii Samodzielnego Wojewódzkiego Zespółu Publicznych Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej można dotrzeć, korzystając z poniższego linku