Jeszcze raz i ostatni uwierzyłam w uczciwe podejście do widza realizatorów przedstawienia Teatru Wielkiego w Łodzi. Kupiłam bilety na Koncert Sylwestrowo – Noworoczny ”Noc w Paryżu„. Bilety były bardzo drogie, a przedstawienie miałkie, bez polotu i po taniości, kompletnie nie przemyślane. Koncert składał się z 2 części trwających ok. godzinę każdy. Słabe wykonania arii i piosenek kabaretowych. Scenografia wideo taka sobie. Jedynie występ pani Olgi Maroszek zasługuje na gratulacje. Śpiewała piosenki wykonywane przez Edith Piaf. Z przyjemnością poszłabym na koncert z jej udziałem. Podsumowując: najlepiej był opracowany folder wydany z tej okazji.
Zdjęcia
Opinie
-
Barbara D. ★☆☆☆☆
-
Alisa Petrovska ★☆☆☆☆
„Dziadek do orzechów” - wielkie rozczarowanie. Otóż dlaczego: Zacznijmy od podstaw: sensu świątecznej historii. Wygląda na to, że Teatr Wielki w Łodzi postanowił przywrócić trafiony na czarną listę baletów rosyjskiego „Dziadka do orzechów”, ale jednocześnie próbuje wykręcić się tak, by zachować poprawność polityczną, wszystkim się uśmiechnąć i nikogo nie obrazić. Dlatego genialnym rozwiązaniem okazuje się połączenie „Christmas story” z „Nutcrackerem”. Powiem szczerze: rozumiem, że ludziom brakuje magii klasycznej choreografii Petipy i muzyki Czajkowskiego. Szczególnie wtedy, gdy mamy za sobą tyle lat przyzwyczajeń — i szczególnie dlatego, że zarówno choreografia, jak i muzyka są po prostu bardzo dobre. Rozumiem, co kierowało „autorem”, natomiast pomieszanie dwóch absolutnie różnych historii doprowadziło do utraty spójności — zarówno w libretcie, jak i w samej choreografii. Otrzymaliśmy zlepek niewiadomo czego. Choreografia skacze od neoklasyki do modernu oraz do wtrętów z klasycznej wersji Petipy. Nie ma zgodności, brakuje wspólnej idei. Czasami odnosiło się wrażenie, jakby było się na koncercie, gdzie występują losowo dobrane numery, a nie na dwuaktowym spektaklu. Nie chciałabym na Instagramie wchodzić zbyt głęboko w szczegóły, więc powiem tylko, że absolutnie nie rozumiem, dlaczego — skoro już postanowiono wykorzystać klasyczne pas de deux z drugiego aktu — nie zrobiono go w całości, jak w oryginale. Po co były potrzebne te zmiany? W ogóle — znacie to, jak pisze się pracę na studiach, kiedy nie ma czasu albo po prostu się nie chce? Z jednego artykułu wyrwie się fragment z kontekstu, z drugiego, z trzeciego — ważne tylko, żeby zmieniać co trzecie słowo w zdaniu, by nikt nie oskarżył cię o plagiat. Właśnie takie wrażenie pozostawia po sobie łódzkie „nowe” spojrzenie na „Dziadka do orzechów”. Coś stąd, coś z owąd — i nagle tajemnica postawienia spektaklu w parę miesięcy zostaje odkryta. Jeszcze jeden temat, który chciałabym poruszyć, to dzika wulgarność niektórych postaci. Jest to, moim zdaniem, zjawisko maksymalnie niepożądane w klasycznym balecie — a szczególnie w balecie, na który zazwyczaj przychodzą rodziny z dziećmi. Nie uważam, by klasyczna, rodzinna historia była dobrym miejscem dla diabła o wyzywającym zachowaniu i wulgarnej mimice albo seksualizowanego tańca arabskiego. Nie jest to, moim zdaniem, przestrzeń na trendowe poglądy służące jako miernik tolerancji i seksualnej otwartości społeczeństwa. Powinno to być miejsce ideału — obrazu kobiecości i męskości. Nie można tak po prostu losowo wziąć fragment klasycznego baletu i wstawić go do disco polo. Balet klasyczny jest tradycją, a tradycja ma swoje zasady i ideały. Tradycję się szanuje, a nie plądruje. Scenografia — bogata, tak. Ale również zmieniająca się niemal co 5–10 minut. Wrażenie jak przy oglądaniu TikToka. Nie zdążyłeś wejść w nastrój jednej sceny, a już następuje zmiana na kolejną. Wszystko pewnie po to, by nie zamęczyć współczesnego widza. Na scenie musi się coś dziać. Więcej efektów, więcej, więcej! Rozumiem, że chcemy przybliżyć balet młodemu pokoleniu i „zwykłemu Kowalskiemu”, który raz w roku wybiera się do teatru. Natomiast balet to nie TikTok. Balet — jeśli już jest rozrywką — to zupełnie innego poziomu. Do teatru idzie się po kulturę, po przeżycie, po nową porcję rozmyślań, po refleksję, po przykład. I na sam koniec: moim zdaniem, jeśli już chce się zapełnić sale w okresie świątecznym, można to zrobić, wymyślając nowy spektakl albo pokazując „Dziadka do orzechów” Balanchine’a, albo po prostu prezentując klasyczną choreografię Petipy. Każde z tych rozwiązań byłoby lepsze niż to miksowanie. P.S. Zazwyczaj uważam współczesne i neoklasyczne balety z repertuaru Teatru Wielkiego w Łodzi za dobre i trafione. Dlatego smutnie było dzisiaj zobaczyć tak nieudany pomysł na „Dziadka do orzechów”.
-
A S M ★★★★★
Piekne wystawienie Turandot. Dziadek do orzechów opowieść wigilijna to bardziej opowieśc wigilijna choc tez z brakami w narracji. Przedstawienie wizualnie ładne, muzyka piękna al brak myszy jest dotkliwy.
-
Monika Fiszer ★★★★☆
Tu zobaczysz opery, balety i musicale, czasem też koncerty. To największy łódzki teatr a w Polsce to druga scena operowa. Elegancka bryła budynku, raczej minimalistyczna w stylu. Mogłoby być więcej toalet - przed damską zawsze ustawia się kolejka.
-
Bartosz Kaczmarski ★★★☆☆
Teatr Wielki w Łodzi to świątynia sztuki jednak prowincjonalny j lotów. Prezentowane na tej scenie widowiska operowe czy baletowe wyróżnia warsztat wokalny w przypadku oper i warsztat taneczny w przypadku spektakli baletowych. Budynek zadziwia rozmachem ale scena nie jest przystosowana do wystawnych i dużych widowisk. Jakość przeciętna o czym świadczy pusta widownia po przerwie. Widzowie znikają w trakcie spektaklu. Orkiestra ma za głęboka fosę muzyka nie jest słyszalna z orkiestry, zastosowane jest nagłośnienie które daje mierny efekt. Do tego schody na widowni które są porażka zupełna można stracić i zęby i kręgosłup. Niby remont był ale jakość tego remontu poniżej oczekiwań.
-
Beata Skórzyńska ★★★★★
Klasa jak zawsze. Sztuka "Cyrulik Sewilski". Zaskoczyła scenografia, kostiumy i 5 kolorów w jakich utrzymany był cały spektakl. Klawesyn i gitara włączone do orkiestry oddały klimat czasów, w których rozgrywa się akcją. POLECAM.
-
Ewa Mikulska ★★★★★
Teatr Wielki - Opera Łódzka. Niepowtarzalny klimat. Za chwilę będzie przebudowywane, pojawią się ławeczki, roślinność i inne atrakcje. Opera- po prostu trzeba pójść i obejrzeć spektakl by delektować się chwilą.
-
Zygmunt G ★★★★☆
Mam trochę wspomnień związanych z Teatrem na placu Dąbrowskiego. Chociaż widziałem większość spektakli operowych z lat 1977-1986, to jednak pamiętam najbardziej te, których ani wcześniej, ani później nie widziałem na żadnej scenie: Człowieka z La Manchy, Wolnego strzelca, oraz Manru. Za moich lat bywania, repertuar był zawsze ograniczony, jeśli chodzi o francuski to prawie nie istniał (w moich latach sporadycznie pokazywano tam Carmen i okazyjnie dano Żydówkę). Mozart był wtedy zupełnie nieobecny! Aż się nie chce wierzyć, że Fausta czy Don Givanniego nie grano przez wszystkie tamte lata...
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Teatr Wielki w Łodzi?
Teatr Wielki w Łodzi znajduje się przy plac Generała Henryka Dąbrowskiego, Śródmieście, 90-249 Łódź, Łódzkie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Teatr Wielki w Łodzi?
Można skontaktować się z Teatr Wielki w Łodzi pod numerem +48 426 333 186
Jak można dotrzeć do Teatr Wielki w Łodzi?
Do Teatr Wielki w Łodzi można dotrzeć, korzystając z poniższego linku