Zdecydowałam się operować kota ze względu na schorzenie: kamień w pęcherzyku żółciowym. Próbowałam jak najszybciej wykonać operację według zaleceń specjalistów. Oczywiście sugerując się, że to jedna z najlepszych klinik z dużym gronem specjalistów. Owszem, było powiedziane, że mogą być powikłania. Ale wypadało by powiedzieć ze jest to operacja bardzo wielkiego ryzyka i kot może umrzeć. Gdyby tylko takie padły słowa, byłby to mniejszy cios dla nas. Ponieważ oddając kota usłyszałam jeszcze „wszystko będzie dobrze”. Nigdy się tak nie mówi. Same przekazywanie kota po operacji to skandal. Kot był tak słaby i wyziębiony że został w inkubatorze i dobrałam go do domu. Najlepiej, że NIKT nie raczył mnie poinformować, że zwierzę jest już dawno gotowe do odbioru. Ani anestezjolog który go znieczulał, ani chirurg. Dopiero sama zebrałam się żeby pojechać, bo zaraz byłaby zamknięta klinika. Kot stawał się z każdą doba coraz słabszy. Przyjeżdżałam kolejne dwa dni na kroplówki z nadzieją, że będzie lepiej. Mam wrażenie, że wszyscy olewali mnie i że wyolbrzymiam problem. Bo kot słaby po operacji bo tak jest, przelewa sie. A przecież u nich jadł jak siłą wpychali jedzenie strzykawką. To że nie oddaje moczu to niemożliwe. Przecież u nich wszystko jest w porządku i patrzono na mnie jak na UFO. Żadnej realnego pomysłu, co robić dalej z kotem. Dyżurni weterynarze tylko oglądali kota zlecając kolejne kroplówki i leki p.bolowe. Finalnie Filonek był reanimowany w najbliższej klinice 28 kwietnia koło 05:00. Niestety nie udało się go zreanimowac. Nie chodzi mi, czy to był błąd w sztuce, bo musiałabym zrobić sekcje i szczerze nikt na to nie miał siły. Zwłaszcza, że tu takie istniało. Ale po prostu o ludzkie trakowanie. I nie bagatelizowanie ludzi.
Zdjęcia
Opinie
-
Marzena Rachocka ★☆☆☆☆
-
Weronika Łapińska ★☆☆☆☆
Nie polecam tej kliniki. Zgłosiłam się z kotką na USG węzłów chłonnych po wcześniejszym skierowaniu i przekazaniu pełnego wywiadu od mojego weterynarza. Na przyjęcie czekałam prawie dwie godziny, mimo że przede mną był tylko jeden pacjent. Lekarka nie zapoznała się z dokumentacją, a po kilku minutach badania stwierdziła, że „to na 90% chłoniak”. Następnie wykonała szybkie USG jamy brzusznej i oznajmiła, że „wszystko jest rozlane” oraz że trzeba zrobić biopsję „żeby potwierdzić nowotwór”. Po pierwsze, nowotwory się wyklucza, a nie „potwierdza” z góry. Po drugie, w trakcie badania usłyszałam bardzo niestosowny komentarz, że „zwierzęta czasem przyjmują choroby od właścicieli”. W mojej sytuacji było to wyjątkowo krzywdzące. O wyniki musiałam się sama upominać, mimo że (jak się później okazało) były już gotowe. Cała wizyta pozostawiła we mnie ogromny niesmak i poczucie braku profesjonalizmu oraz empatii. Kotka oczywiście nowotworu nie ma.
-
Piotr Jendrych ★★★★★
Nowoczesna klinika, wysoce wykwalifikowany personel specjalistów (często wykładowcy SGGW), bardzo przystępne ceny, wygodna recepcja i parking.
-
Kasia ★★★★★
Uratowali życie mojego pieska, który miał przepuklinę i paraliż, niemalże wrócił do zdrowia zaledwie dwa tygodnie po operacji chodził. Nie potrafimy wyrazić wdzięczności wobec neurochirurga, neurologa, cały zespół cudownie zajął się naszym psiakiem na najwyższym poziomie. Inne kliniki bagatelizowały objawy, piesek był jedną łapką po tamtej stronie - gdyby nie lekarze i szybka interwencja chirurgiczna, piesek dzisiaj byłby martwy. Mają wszystkie badania dostępne na miejscu w tym tomograf, to już mój drugi psiak uratowany tutaj. Parę lat temu odratowali ciężko zatrutą sunie, która zjadła rozsypana trutkę na spacerze. Była w klinice pod stałą kontrolą, odtruwana i podtrzymywana przy życiu za wszelką ceną i dzisiaj nadal jest z nami. Szczerze polecam, żadna klinika nie ma takich specjalistów jak SGGW
-
Katarzyna Łukasiak ★☆☆☆☆
Ku przestrodze!! Piesek zawieziony w niedzielę z wyraźnym przeziębieniem. Osluchowo nic temperatura 39.2 też podobno nic groźnego? Na moją prośbę to jest Hit pani doktor zajrzała do pyszczka i co sie okazało Cytuje migdałki wyszły z kieszonek no nie moze być!! Dostał Piesek leki i nic zero poprawy!! Cała noc charcząc!! Po mimo otrzymania leków Klinika osiedlowa szybka diagnostyka okazało sie ze zapalenie oskrzeli!! Zastrzyk przeciw zapalny wyrażna szybka poprawa.. Nie mam pytań , jedynie moge ostrzec pani doktor z dużym stażem , pytanie jak z wiedzą?Zreszta moje doświadczenie z Kilinka na sggw sa fatalnie i tam sie szkolą mlodzi weterynarze? Przykre to :( Pozostawiam dalej bez komentarza... Muszę dać jedną gwiazdkę by opinie móc opublikować bez sensu bo nie dała bym żadnej..:(
-
Agnieszka Monreal ★★★★★
Wspaniali lekarze, którzy uratowali naszego kota. Trafiliśmy do kliniki z kotem w stanie "do uśpienia", niekontaktujacym, odmawiającym przyjmowania pokarmów, z silnymi objawami neurologicznymi. Diagnoza dotychczasowego weterynarza - perforacje w jamie brzusznej z powodu nowotworu trzustki, nerki i pęcherz nie pracują. Miałam w szkole porządną biologię, więc kompletnie nie umiałam odczytać z wyników tejże diagnozy. Postanowiliśmy diagnozować dalej. Do kliniki SGGW wchodziłam z kotem licząc się z tym, że mogę wyjść sama. Podejście do zwierząt, pełen szacunek, lekarze konsultujący między sobą - niesamowite. Wielkie podziękowania dla dr Biel i dr Jakubowskiej, techników, usg, całego personelu. Dzięki ich mądrości i empatii, kot właśnie dochodzi do siebie - po zapaleniu ucha środkowego , żadnego raka nie bylo. Dr Biel przemawiająca do chorego kota "aniołku mój ", "moja kochana", badania, troska - nie zapomnimy, to cudny lekarz z prawdziwą miłością do zwierząt i ogromną wiedzą. Dr Jakubowska tak samo. Do tego rozsądek, żadnych niepotrzebnych kosztów - naprawdę uczciwi lekarze. Stawki bardzo ludzkie. Niezależnie od tego, czy zwierzę chore, czy rutynowy przegląd, będziemy jeździć tylko na SGGW. Moim zdaniem najlepsi specjaliści w Warszawie. W sąsiednim budynku dobry, tani bufet - taka praktyczna rada, jak człowiek siedzi godzinami przy kroplówce i chce coś zjeść.
-
Piotr Tarnas ★★★★★
Szybko sprawnie, bez kolejki. Najlepszy szpital/ weterynarz ja terenie całej Warszawy.
-
Marla M-C ★★☆☆☆
Po pierwszej wizycie wiązałam duże nadzieje, że trafiłam do odpowiedniego miejsca. Po drugiej konsultacji z lekarką internistą więcej tam się nie pojawię. Wychodzenie po kilka razy w trakcie wizyty bo Pani musi coś skonsultować z innym lekarzem, wciskanie diagnozy na siłę i wciskanie kroplówek, które nic by nie wniosły a co dalej to "zobaczymy". Podczas usg Pan też nie wykazał się empatią- nie wytłumaczę psu że ma wręcz nie drgnąć podczas badania. Ogólnie po drugiej wizycie przyszło mocne rozczarowanie. Jedynie Pani na recepcji (jasne włosy) była bardzo miła i na tym koniec.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Klinika małych zwierząt?
Klinika małych zwierząt znajduje się przy Nowoursynowska 159c, Ursynów, 02-776 Warszawa, Mazowieckie, Polska
Jaki jest numer telefonu do Klinika małych zwierząt?
Można skontaktować się z Klinika małych zwierząt pod numerem +48 228 473 740
Jak można dotrzeć do Klinika małych zwierząt?
Do Klinika małych zwierząt można dotrzeć, korzystając z poniższego linku