Miejsce , gdzie można uzyskać profesjonalną pomoc. Ja sam nie raz doświadczyłem pomocy i ukończyłem terapię, która jest na wysokim poziomie.
Zdjęcia
Opinie
-
Adrian Abramczyk ★★★★★
-
Jerzy Siemiński ★★★★★
Bardzo potrzebny, ratujący życie ośrodek dla osób uzależnionych, bezdomnych
-
Pawel ★★★★★
Gdyby nie pomoc właśnie tutaj nota bene 3 raz pewnie bym już był po drugiej stronie. Zachowuję abstynencję od ponad roku, kontynuuję terapię pogłębioną. Z dnia na dzień czuje, że odzyskuje siłę, witalność i radość z drobnych rzeczy. Wg.mnie najlepszym przepisem na tejże terapii jest to żeby nie kłamać,mowic zawsze prawdę o przede wszystkim być uczciwym wobec siebiei terapeutów. Szczególne podziękowania dla p.Kasi i Pawla, którzy dali mi po raz kolejny szansę. Pozdrawiam Paweł K
-
Milena Szymkowiak ★☆☆☆☆
Gdybym mogła wcale nie dałam bym żadnej gwiazdki. To nie jest mniejsce dla nie uzależnionych,ale żaden nie powie, nie skieruje gdzie indziej,ponieważ ważne,że płaci OPS za ciebie. Potem wybierają cie do SOMU (choć czlowiek nie pisał sie na to ) czyli sprawdzenie,czy ktoś jest pijany czy nie ,to obowiązek terapeutów. (Ówczesnym czasie tylko do uzależnień) jeden terapeuta był z kwalifikacjami,ale reszta nie była nawet w trakcie studiów tylko średnie)Nie zgodzisz się to banicja. Regulamin niezgodny z konstytucją ,ani z prawem . Chodzisz na terapię PTSD po za ośrodkiem (to ośrodek stosuje elementy terapii dla uzależnionych) . Dwie terapie równocześnie nigdy się nie stosuje nawet u osób uzależnionych Efekt dostałam zaburzeń nerwicowych (tak,że mdlałam ). Oraz późno zdiagnozowany ZA. (Na szczęście po środku ).
-
Marta Kaźmierczak ★☆☆☆☆
MONAR Marywilska 44A – „terapia”, która zostawia rany, nie leczenie Mój ojciec trafił do tego ośrodka, bo chciał się leczyć. Sam, z własnej woli. Przyszedł z nadzieją, że ktoś mu pomoże wyjść z uzależnienia. Zamiast pomocy dostał coś, co do dziś wspomina z bólem i żalem – upokorzenie, brak empatii i wyrzucenie jak niepotrzebny przedmiot. Główną osobą, która podjęła tę decyzję, była terapeutka, która przedstawiła się jako „Joanna”. Od początku traktowała pacjentów z wyższością, dystansem, chłodem. Zamiast słuchać – oceniała. Zamiast wspierać – rozliczała. Zamiast pomóc mojemu ojcu – pozbyła się go bez cienia wątpliwości. Powód? • Był mniej aktywny na zajęciach, bo źle się czuł. • Poszedł do pielęgniarki po tabletkę. • Pozwolił sobie na moment kontaktu z bliską osobą, która przywiozła mu jedzenie. Za to dostał „gwiazdkę”. Potem kolejną. A potem – 10 minut na spakowanie się i wypad na przystanek. Zero rozmowy. Zero pytań. Zero zainteresowania, co się z nim stanie. Wyrzucenie pacjenta w złym stanie psychicznym, bez opieki, bez środków, bez wyjaśnienia – to nie jest terapia. To jest przemoc. Regulamin ośrodka tylko pogłębia ten dramat: • kary „gwiazdkowe” za rzeczy zupełnie naturalne dla człowieka w terapii, • brak prawa do odwołania, • zakaz przyjmowania leków przewlekłych, • brak indywidualnego podejścia, • zimne, schematyczne traktowanie pacjentów jak uczniów w internacie – a nie jak ludzi w kryzysie. Ojciec do dziś cierpi. Nie śpi, nie ufa, nie chce już drugiej szansy w żadnej terapii, bo ta jedna – go złamała. Jeśli szukacie miejsca, gdzie człowiek ma być wysłuchany, zrozumiany, gdzie ma odzyskać siebie – to nie jest to miejsce. Tutaj rządzi regulamin, „gwiazdki” i decyzje bez serca. Tutaj nie każdy terapeuta chce leczyć. Niektórzy chcą tylko mieć władzę. Pozdrawiam terapeutkę Joannę. Mam nadzieję, że karma kiedyś do niej wróci – za wszystkich pacjentów, których potraktowała jak ciężar, a nie jak ludzi. Bo nawet jeśli system tego nie rozliczy – życie rozliczy na pewno.
-
Tomek Andruszkiewicz ★☆☆☆☆
Dziś dzwoniłem czy chcą dostać za darmo z dowozem pod drzwi: ręczniki i pościel. Miła Pani przez telefon powiedziała że bardzo chętnie. Ale na bramie jest cieć który dyryguje Tym interesem i powiedział że nie przyjmie i ma to gdzieś że mam do oddania 15 dużych worków. Fajna instytucja, a ciecia z bramy bym pogonił kijem przez miasto. No chyba, że już jest tak dobrze, że nie należy pomagać. Ostatni raz. Na szczęście na Kupieckiej 15, miły człowiek z uśmiechem na twarzy odebrał ode mnie worki i do tego powiedział magiczne słowo. Nadal istnieją ludzie którzy chcą pomagać innym., zachowanie i postawa ciecia - tak celowo używam takiego słowa jest frustrujące, może inni chcący pomóc „Markotowi” zmienią swoje zdanie i pomogą potrzebującym.
-
Andrei ★☆☆☆☆
Prawdziwa ekologiczna katastrofa w Warszawie. I nikogo to nie obchodzi! HALO Straż miejska, policja!!! Po co ja płacę podatki?!
-
Michał Dębowski ★☆☆☆☆
Proceder palenia śmieciami trwa w najlepsze, pomimo sąsiedztwa straży miejskiej. Spróbuj na 2 minuty zostawić samochód na zakazie (czego nie pochwalam) to będą natychmiast z mandatem. Trucie ludzi drażniącym dymem to oczywiście brak podstaw do interwencji. Mój kraj taki piękny…
-
Marta Lewandowska ★☆☆☆☆
Byłam na detoksie pięć lat temu.Jestem bardzo zadowolona i o obsługi pan pielęgniarek,przyjęta zostałam
-
Dariusz Giełżecki ★★☆☆☆
Nie bardzo wiem co tam się teraz dzieje. Ale wiem że nie daleko był remontowany budynek który miał działać pod tym samym szyldem -przynajmniej tak informowały tablice info na budowie. Teraz stoi pusty bez żadnej informacji co to i komu ma służyć. A podobno brakuje miejsc np dla uchodźców.
Nowa Recenzja
Najczęściej zadawane pytania
Jaki jest adres Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot?
Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot znajduje się przy Marywilska 44A, 03-042 Warszawa, Polska
Jaki jest numer telefonu do Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot?
Można skontaktować się z Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot pod numerem +48 226 769 997
Jak można dotrzeć do Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot?
Do Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot można dotrzeć, korzystając z poniższego linku